Tak minutkę przed północą w Korei puki jeszcze trwa rocznica Juniorków macie notkę ^^
Miłego czytania >^,^<
_________________________________________________________________________________
- Pojebało cię do reszty? Nie możesz mi zabronić wychodzić i spotykać się ze znajomymi. - powiedział Hee niesamowicie wnerwiony. Ledwo już nad sobą panował.
- Dlaczego nie? Jestem twoim chłopakiem zapomniałeś? - spytał spokojnie.
- Ty jesteś nienormalny. Może jeszcze kup mi obrożę z napisem "Własność zaborczego pojebanego Hangenga.. Nie dotykać bo zabije" co? Weź ty się idź lecz. - chciał go wyminąć, jednak Geng złapał go i przyszpilił do ściany.
- Nie pozwalaj sobie kocurku. - warknął. - Nie zapominaj do czego jestem zdolny. - dodał po czym go puścił. Hee prychnął tylko i pędem ruszył do siebie. Wpadł do pokoju i gorączkowo zaczął rozglądać się za ciuchami z wczoraj. Jak tylko je dopadł przeszukał wszystkie kieszenie. Nie znajdując tego na czym mu zależało na powrót zbiegł na dół.
- Oddawaj mi w tej chwili telefon i klucze do auta. - warknął wnerwiony na całego.
- Hmm pomyślmy... Nie. - powiedział, a Hee nie panując nad sobą już całkowicie wziął zamach i jego pięść idealnie wpasowała się w policzek oniemiałego Genga.
- Powiedziałem kurwa oddawaj mi moje rzeczy! - wydarł się. Potem nie czekał na odpowiedź. Ruszył do pokoju zajmowanego przez Genga i zaczął przekopywać wszystkie jego rzeczy w poszukiwaniu tych swoich dwóch tak bardzo mu teraz potrzebnych. Nie znalazł ich co jeszcze bardziej go wkurzyło.
- Gdzie to kurwa jest?! - wydarł się wkraczając na nowo do salonu. Tam Geng już jak gdyby nigdy nic siedział i oglądał telewizję. - Słuchasz... - nie dokończył, bo w oczy rzucił mu się barek, na którym spoczywał telefon oraz klucze do auta. - Cały czas tu leżały? - zapytał już spokojniej podchodząc do barku i zgarniając oba przedmioty.
- Tak. - padła krótka odpowiedź.
- To czemu nic nie powiedziałeś? Oberwałeś za głupotę. - powiedział i wyszedł. Nie wiedział czy ma go przeprosić czy nie dlatego tak wybrnął z całej sytuacji. Mimo wszystko czuł ulgę. Mógł się wyładować. Tylko jedno go zastanawiało. Dlaczego ten debil nie zareagował? Padł na łóżko w swoim pokoju i szybko wystukał esemesa do Siwona. Musi mu wszystko wyjaśnić. Jest sobota, mogą się spokojnie spotkać i pogadać. Nawet się jakoś szczególnie nie stroił. Wytłumaczyć się może kacem w końcu głowa nadal go boli, a po unoszeniu głosu tylko się to nasiliło.
Zszedł na dół. Najpierw udał się do kuchni. Znowu zapomina o kocie. Na szczęści to wierne zwierze nie ma mu tego za złe. Nakarmił Heebuma i pogłaskał chwilę.
- Uważaj na siebie kochanie. Tatuś na razie wychodzi. - szepnął do zwierzaka po czym podniósł się z klęczek.
- Wychodzę. - rzucił zakładając buty.
- Dokąd i z kim? - zapytał Geng, który jakby spod ziemi wyrósł przed nim.
- Z Siwonem. Nie ważne dokąd. - odparł irytując się na nowo. Czy on jest dzieckiem, żeby ze wszystkiego się spowiadał?
- Nie wychodzisz. - usłyszał stanowczy głos, a zaraz potem poczuł stanowczy i mocny uścisk na nadgarstku. Hangeng pociągnął go w stronę salonu, gdzie siłą usadowił go na kanapie.
- Chyba nie myślisz, że cię będę słuchać. Jakbyś jeszcze nie zauważył to jestem dorosły, a ty nie jesteś moją mamą. Nie potrzebuję twojego pozwolenia na wyjście z MOJEGO domu. - powiedział oburzony wstając, jednak zaraz siedział na powrót usadzony przez chińczyka.
- Jakbyś zapomniał to ci przypomnę. W każdej chwili coś może się stać albo tobie, albo Siwonowi. Tego byś raczej nie chciał co? Tak też myślałem. Zostajesz. - powiedział widząc zrezygnowanie na twarzy Hee. Miał go rozkochać, ale coś mu to nie wychodziło. To wszystko wina tej wrodzonej upartości jaką posiadał koreańczyk. - Wychodzę do agencji. Manager chciał się ze mną zobaczyć. Daj mi klucze. Wolę mieć pewność, że zostaniesz w domu. - wyciągnął dłoń, na którą Hee po chwili wahania położył klucze. - Do potem Kocie. - powiedział jeszcze na odchodne po czym wyszedł zamykając Heechula w domu.
Czuł się jak więzień we własnym mieszkaniu. W dodatku nie spotka się z Siwonem.. Siwon. Ze też wcześniej o nim nie pomyślał. Szybko złapał za telefon i wykręcił numer przyjaciela.
- Przyjedź do mnie szybko. Weź klucze do mojego domu. - powiedział gdy tylko Wielebny odebrał i rozłączył się nie czekając na odpowiedź. Miał nadzieję, że zdąży nim ten psychol wróci. Spakował kilka ubrań do torby i pieniądze oraz karty kredytowe, potem czekał w salonie na przyjaciela. Słysząc po prawie pół godziny przekręcany klucz w zamku aż wstrzymał oddech.
- Heechul..? - głos Siwona przyniósł mu wielką ulgę.
- Nareszcie. Co tak długo? Muszę uciekać. Wyjaśnię ci po drodze choć. - powiedział i wyszedł z domu czym prędzej. - Zamknij drzwi. - powiedział jeszcze wsiadając do auta. W drodze wyjaśnił Wielebnemu wszystko co wydarzyło się od niedzieli kiedy to został całkiem sam w domu, a Siwon wrócił do siebie.
Mniej więcej w tym samym czasie Geng podjechał z powrotem na podjazd posesji Heechula. Wysiadł z auta, zamknął je do porządku i ruszył do drzwi wejściowych. Przekręcił zamek, otworzył drzwi i wszedł do środka.
- Wróciłem! - krzyknął, ale nikt mu nie odpowiedział. Z ciekawości zerknął do sypialni Hee mając nadzieję, że ten akurat będzie spać. Mógłby wtedy na niego popatrzeć. Nie było go tam. To trochę zaniepokoiło Genga. Przeszukał cały dom, ale po Kociowładnym śladu nie było.
- Kurwa niech ja go dorwę. - syknął do siebie i ruszył do swojego pokoju. Złapał tam za urządzenie, które pikało co chwilę cichutko i uśmiechnął się do siebie. - Nie uciekniesz ode mnie choćbyś nie wiem jak chciał.
Ci którzy o blogu pamiętają ^^
środa, 6 listopada 2013
sobota, 2 listopada 2013
Koszmarna niespodzianka ( Part 34/44 )
Znowu dość długo nie było notki.. Nie wiem już sama, który raz za to przepraszam, ale nic nie poradzę na nawał nauki. w tym tygodniu miałam tyle sprawdzianów i kartkówek, że sama nie zliczę. Zastanawiam się, czy nie stworzyć na FB strony poświęconej temu blogowi. Co Wy na to?
Miłego czytania i powiedzcie co o tym sądzicie >^,^<
_________________________________________________________________________________
Heechul stracił całą ochotę do zabawy. Chciał się trochę rozerwać. Zapomnieć o Gengu chociaż na moment i zabawić się jak dawniej. Czy aż tak dużo wymagał? Chyba tak, skoro ten debil go śledził.
- Chłopak? - zapytał Hongki nie dowierzając.
- Tak. Dziwne, że wam nic nie powiedział. Myślałem, że już wiecie. Kochanie chciałeś zrobić im niespodziankę? - spytał Kociowładnego. Ten spojrzał na niego z mordem jakiego jeszcze chyba nikt nie widział. Nawet sam Siwon się zdziwił, a znał go dłużej niż ktokolwiek.
- Masz przejebane. - syknął mu do ucha tak by tylko on mógł to usłyszeć. Na chińczyku nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Przyciągnął tylko bliżej obejmowane ciało i wrócił wzrokiem do reszty najbardziej przyglądając się jednak Siwonowi.
- Trochę nas to zaskoczyło. Wszyscy byliśmy pewni, że.. Ałaaa - zawył pod koniec Minho. Ren powstrzymał go w odpowiednim momencie. Rzucił mu spojrzenie mówiące, żeby się zamknął.
- Nie dziwię się, mnie też trochę zaskoczył, jak tydzień temu zadzwonił do mnie i powiedział, że chce się spotkać. Przyleciałem wtedy z Chin jak na złamanie karku, ale opłacało się. Jak mnie zapytał, czy nadal chcę z nim być to myślałem, że mogę latać ze szczęścia. Od razu się zgodziłem. Kazałem przysłać swoje rzeczy i teraz mieszkamy razem u Kociaka. - mówił z wielkim entuzjazmem. Wszyscy patrzyli na niego z niedowierzaniem. Hee nigdy taki nie był i oni o tym wiedzieli. Nie zapytałby nikogo o chodzenie, to inni zwykle pytali go. Jakoś trudno było im to przetrawić. Najciężej było Siwonowi. Patrzył na Heechula z wielkim bólem w oczach. Nie chciał wierzyć Gengowi. Jakoś nie mógł sobie tego wyobrazić po tym jak ten go zgwałcił. - Kochanie to niekulturalnie pisać esemesy, gdy jest się w towarzystwie przyjaciół. - Geng wziął mu telefon. Przeczytał wiadomość i ze złością schował urządzenie w kieszeni swoich spodni.
- Nie wiesz, że ja taki jestem? Im nie robi różnicy, czy ich słucham czy nie. Taki już jestem. Oddaj. - Heechul był już na skraju wytrzymałości. Ten kretyn zabrał mu telefon jak już kończył pisać i miał wybierać numery zebranych przy stole.
- Ale mi robi. - odparł Geng i wplił mu się w usta. Dobrze wiedział, że zostanie odepchnięty dlatego był to zwykły buziak. Nim Hee zdążył zareagować było już po wszystkim. Wyglądało to tak jakby poporstu Kociowładny nie miał nic przeciw. - Napij się jednak. Ja poprowadzę. - powiedział.
Heechulowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Zamawiał najmocniejsze drinki jakie tylko mieli. Chciał się spić do nieprzytomności i wiedział, że trochę to zajmie, bo głowę miał niesamowicie mocną. W między czasie rozmawiał z Hongkim w większości na wszystkie możliwe tematy starannie omijając ten najważniejszy.
- Hee nie powinieneś tyle pić. Będziesz miał kaca morderce. - powiedział w pewnym momencie zmartwiony Siwon.
- Nie martw się, zajmę się nim jak należy. - odpowiedział mu Geng. - Tak poza tym to dawno się nie widzieliśmy prawda? Nadal chcesz być księdzem? - zagadnął do Siwona.
- Trochę się pozmieniało. Nie wiem czy wiesz, ale pracuję jako model w tej samej agencji co Heechul hyung. - odpowiedział Siwon.
- Serio? To będziemy się często widywać. Ja pracuję dosłownie razem z Hee. Mamy mnóstwo propozycji wspólnych sesji od czasu wydania tamtej w Chinach. - powiedział.
- Aż dziwne, że przez ten tydzień na siebie nie wpadliśmy. - Siwon był coraz bardziej przybity. Już nic nie wiedział. Hee nic mu nie mówił, a powinien.. chyba.
Hee odpłynął po dwóch godzinach intensywnego wlewania w siebie alkoholu. Jakby policzyć mu procenty to byłoby prawdopodobieństwo, że pobił rekord światowy.
- My się już chyba będziemy zbierać. Kicia chyba przesadziła. - powiedział Geng i bez najmniejszych problemów wziął Heechula na ręce. Pożegnał się z całym towarzystwem i nie zwracając uwagi na dziwne spojrzenia obcych zapłacił za tego pijaka po czym opuścił klub. Wpakował nieprzytomnego na tylne siedzenie i sam zasiadł za kierownicą. Uchylił szybę i wyjął telefon Kociowładnego.
"Potem wam wyjaśnię. Nie bierzcie tego na serio."
Aż krew się w nim zagotowała. Nie pozwoli mu. Rozkocha go w sobie choćby miał pracować nad tym nie wiadomo ile. Wykasował esemesa i ruszył z piskiem opon. Dojechał w zastraszająco szybkim czasie. Wysiadł z auta nabuzowany, lecz gdy tylko otworzył tylne drzwi cała złość z niego uleciała. Delikatnie wyjął śpiącego Heechula i zaniósł do jego sypialni. Ułożył go w łóżku po czym zszedł do kuchni po tabletki przeciwbólowe. Wziął od razu dwie i butelkę wody. Postawił to na szafce nocnej u Hee i sam poszedł spać.
Rano Genga obudziło głośne jęczenie i narzekanie. Od razu domyślił się, że Hee właśnie się obudził. Wiedząc, że już nie zaśnie postanowił doprowadzić się do porządku i już po godzinie przyglądał się jak Hee w kuchni opróżnia szóstą butelkę wody.
- Zabalowałeś wczoraj na całego. - powiedział cicho. Hee momentalnie oderwał się od wlewania w siebie kolejnych litrów wody.
- Spierdalaj. Lepiej się do mnie nie zbliżaj. Po chuja za mną lazłeś do tego klubu? Już wychodzić z kumplami nie mogę? Zabronisz mi? - mówił wolno, ale bez problemu można było wyczuć jak go roznosiło.
- Mówiłem ci, że muszę cię pilnować, bo jeszcze ktoś mi cię porwie... I tak. Zabraniam ci. - powiedział, a Heechula wmurowało. On mu zabrania. Też coś.
Miłego czytania i powiedzcie co o tym sądzicie >^,^<
_________________________________________________________________________________
Heechul stracił całą ochotę do zabawy. Chciał się trochę rozerwać. Zapomnieć o Gengu chociaż na moment i zabawić się jak dawniej. Czy aż tak dużo wymagał? Chyba tak, skoro ten debil go śledził.
- Chłopak? - zapytał Hongki nie dowierzając.
- Tak. Dziwne, że wam nic nie powiedział. Myślałem, że już wiecie. Kochanie chciałeś zrobić im niespodziankę? - spytał Kociowładnego. Ten spojrzał na niego z mordem jakiego jeszcze chyba nikt nie widział. Nawet sam Siwon się zdziwił, a znał go dłużej niż ktokolwiek.
- Masz przejebane. - syknął mu do ucha tak by tylko on mógł to usłyszeć. Na chińczyku nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Przyciągnął tylko bliżej obejmowane ciało i wrócił wzrokiem do reszty najbardziej przyglądając się jednak Siwonowi.
- Trochę nas to zaskoczyło. Wszyscy byliśmy pewni, że.. Ałaaa - zawył pod koniec Minho. Ren powstrzymał go w odpowiednim momencie. Rzucił mu spojrzenie mówiące, żeby się zamknął.
- Nie dziwię się, mnie też trochę zaskoczył, jak tydzień temu zadzwonił do mnie i powiedział, że chce się spotkać. Przyleciałem wtedy z Chin jak na złamanie karku, ale opłacało się. Jak mnie zapytał, czy nadal chcę z nim być to myślałem, że mogę latać ze szczęścia. Od razu się zgodziłem. Kazałem przysłać swoje rzeczy i teraz mieszkamy razem u Kociaka. - mówił z wielkim entuzjazmem. Wszyscy patrzyli na niego z niedowierzaniem. Hee nigdy taki nie był i oni o tym wiedzieli. Nie zapytałby nikogo o chodzenie, to inni zwykle pytali go. Jakoś trudno było im to przetrawić. Najciężej było Siwonowi. Patrzył na Heechula z wielkim bólem w oczach. Nie chciał wierzyć Gengowi. Jakoś nie mógł sobie tego wyobrazić po tym jak ten go zgwałcił. - Kochanie to niekulturalnie pisać esemesy, gdy jest się w towarzystwie przyjaciół. - Geng wziął mu telefon. Przeczytał wiadomość i ze złością schował urządzenie w kieszeni swoich spodni.
- Nie wiesz, że ja taki jestem? Im nie robi różnicy, czy ich słucham czy nie. Taki już jestem. Oddaj. - Heechul był już na skraju wytrzymałości. Ten kretyn zabrał mu telefon jak już kończył pisać i miał wybierać numery zebranych przy stole.
- Ale mi robi. - odparł Geng i wplił mu się w usta. Dobrze wiedział, że zostanie odepchnięty dlatego był to zwykły buziak. Nim Hee zdążył zareagować było już po wszystkim. Wyglądało to tak jakby poporstu Kociowładny nie miał nic przeciw. - Napij się jednak. Ja poprowadzę. - powiedział.
Heechulowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Zamawiał najmocniejsze drinki jakie tylko mieli. Chciał się spić do nieprzytomności i wiedział, że trochę to zajmie, bo głowę miał niesamowicie mocną. W między czasie rozmawiał z Hongkim w większości na wszystkie możliwe tematy starannie omijając ten najważniejszy.
- Hee nie powinieneś tyle pić. Będziesz miał kaca morderce. - powiedział w pewnym momencie zmartwiony Siwon.
- Nie martw się, zajmę się nim jak należy. - odpowiedział mu Geng. - Tak poza tym to dawno się nie widzieliśmy prawda? Nadal chcesz być księdzem? - zagadnął do Siwona.
- Trochę się pozmieniało. Nie wiem czy wiesz, ale pracuję jako model w tej samej agencji co Heechul hyung. - odpowiedział Siwon.
- Serio? To będziemy się często widywać. Ja pracuję dosłownie razem z Hee. Mamy mnóstwo propozycji wspólnych sesji od czasu wydania tamtej w Chinach. - powiedział.
- Aż dziwne, że przez ten tydzień na siebie nie wpadliśmy. - Siwon był coraz bardziej przybity. Już nic nie wiedział. Hee nic mu nie mówił, a powinien.. chyba.
Hee odpłynął po dwóch godzinach intensywnego wlewania w siebie alkoholu. Jakby policzyć mu procenty to byłoby prawdopodobieństwo, że pobił rekord światowy.
- My się już chyba będziemy zbierać. Kicia chyba przesadziła. - powiedział Geng i bez najmniejszych problemów wziął Heechula na ręce. Pożegnał się z całym towarzystwem i nie zwracając uwagi na dziwne spojrzenia obcych zapłacił za tego pijaka po czym opuścił klub. Wpakował nieprzytomnego na tylne siedzenie i sam zasiadł za kierownicą. Uchylił szybę i wyjął telefon Kociowładnego.
"Potem wam wyjaśnię. Nie bierzcie tego na serio."
Aż krew się w nim zagotowała. Nie pozwoli mu. Rozkocha go w sobie choćby miał pracować nad tym nie wiadomo ile. Wykasował esemesa i ruszył z piskiem opon. Dojechał w zastraszająco szybkim czasie. Wysiadł z auta nabuzowany, lecz gdy tylko otworzył tylne drzwi cała złość z niego uleciała. Delikatnie wyjął śpiącego Heechula i zaniósł do jego sypialni. Ułożył go w łóżku po czym zszedł do kuchni po tabletki przeciwbólowe. Wziął od razu dwie i butelkę wody. Postawił to na szafce nocnej u Hee i sam poszedł spać.
Rano Genga obudziło głośne jęczenie i narzekanie. Od razu domyślił się, że Hee właśnie się obudził. Wiedząc, że już nie zaśnie postanowił doprowadzić się do porządku i już po godzinie przyglądał się jak Hee w kuchni opróżnia szóstą butelkę wody.
- Zabalowałeś wczoraj na całego. - powiedział cicho. Hee momentalnie oderwał się od wlewania w siebie kolejnych litrów wody.
- Spierdalaj. Lepiej się do mnie nie zbliżaj. Po chuja za mną lazłeś do tego klubu? Już wychodzić z kumplami nie mogę? Zabronisz mi? - mówił wolno, ale bez problemu można było wyczuć jak go roznosiło.
- Mówiłem ci, że muszę cię pilnować, bo jeszcze ktoś mi cię porwie... I tak. Zabraniam ci. - powiedział, a Heechula wmurowało. On mu zabrania. Też coś.
piątek, 1 listopada 2013
Przeze mnie ( one-shot )
To już kolejny rok
bez ciebie. Sam nie wiem jak jeszcze funkcjonuję. Pewnie, gdyby najbliżsi
ciągle mnie nie doglądali to już dawno by mnie nie było. Wszystko przez ten
ból, który zostawiłeś mi po sobie. Gdybym wtedy nie zadzwonił. Gdybym wtedy tak
nie prosił. Nie spieszyłbyś się tak. Zobaczył ten cholerny samochód i nie
zginął na moich oczach. Nie musiałbym patrzeć na twoje opadające powieki, lekki
uśmiech i przestającą się poruszać klatkę piersiową. Byłbyś tu przy mnie i
przytulał mnie w tej chwili. Byłem tak samolubny. Chciałem, żebyś zawsze był
przy mnie, ale tego nie przewidziałem. Nie przewidziałem, że jednym życzeniem
sprawię, że odejdziesz na zawsze zostawiając mnie samego. Zostałem sam na
własne życzenie. Nie potrafię sobie tego wybaczyć. Codziennie widzę cię w
snach. Stoisz gdzieś w oddali uśmiechając się promiennie i mówiąc coś czego nie
potrafię usłyszeć. Budzę się wtedy cały zapłakany i całym sobą pragnę wybudzić
się z tego koszmaru i wtulić się w ciebie słuchając jak cichutko nucisz
uspakajające mnie melodie kołysząc w ramionach. Niestety to się nie dzieje. Już
nie. A to wszystko przeze mnie. Przeze mnie ciebie już nie ma.
I muszę z tym żyć. Muszę,
bo to kara. Przetrwam ją mając nadzieję, że chociaż po drugiej stronie, gdy mój
czas nadejdzie spotkamy się ponownie. Wtedy będę mógł przeprosić cię osobiście
i w końcu poczuć twą obecność. W końcu znowu cię przytulę i powiem jak bardzo
kocham. Ale na to jeszcze czas. Na razie muszę żyć w tym koszmarze. W
koszmarze, w który ciebie już nie ma. Przeze mnie.
_________________________________________________________________________________
Sama mnie bardzo wiem czemu to napisałam. Może to przez dzisiejsze święto. W pewnym sensie chciałam pozbyć się tego bólu, który dziś czuję. Nawet nie wiem czemu. Mam nadzieję, że się komuś spodoba.
Co do obecnego opowiadania, to postaram się coś w końcu napisać. Ostatnio do niczego nie mam głowy.
Przepraszam.
niedziela, 20 października 2013
Koszmarna niespodzianka ( Part 33/44 )
Kolejna notka. Znowu musieliście długo czekać -.- Przepraszam, ale teraz tak już chyba będzie cały czas. Nie mam kiedy pisać. Dodatkowo teraz jeszcze moje myśli krążą wokół Konwentu TSURU na który się wybieram.
Notka jest zdecydowanie dłuższa od pozostałych co mam nadzieję Was cieszy.
Miłego czytania >^.^<
_________________________________________________________________________________
Następnego dnia obaj wychodzili do pracy. Takie szczęście, że każdy swoim samochodem. Hee całą drogę zastanawiał się w jaki sposób ma unikać przyjaciela skoro pracują w jednej agencji i nie raz ze sobą rozmawiają gdy akurat mają wolną chwilę. Do tego dochodził też fakt, że Siwon przecież tyle mu pomógł. Nawet jak na siebie to aż takim bydlakiem nie jest, żeby od tak kopnąć go w dupę i olać. Przez to wszystko nawet nie zauważył jak podjechał na parking agencji. Zaparkował na swoim miejscu i nie czekając na Genga ruszył do środka. Ledwo przekroczył próg, a już tego pożałował. Przed nim jak spod ziemi wyrósł Wielebny.
- Jak tam się spało? - objął go ramieniem za kark.
- A jak miało być? Normalnie. - odparł i wyplątał się z uścisku.
- Coś ty taki nie w sosie? - spytał poważnie.
- Jestem po prostu trochę zmęczony. Chodźmy lepiej. - zagarnął przyjaciela i ruszył w głąb agencji. Nie chciał by Siwon zobaczył osobę, która go zgwałciła. Wiedział, że to może się źle skończyć.
Na swoje szczęście nie trafił dziś na Genga. Dowiedział się, że ten cały dzień spędził na omawianiu szczegółowego plany pracy, tylko skoro mają mieć wspólne sesje, wybiegi i wywiady to dlaczego go tam nie było? To go niepokoiło najbardziej. Miał nadzieję, że jego manager nic przed nim nie ukryje.
Wrócił do domu kompletnie padnięty. Sam nie bardzo wiedział czym, bo przecież miał dziś spore luzy.
- Jak było w pracy kochanie? - usłyszał już na wejściu. W pierwszej chwili się przestraszył, jednak zaraz przypomniało mu się, że teraz 'żyje' z Hangengiem. Przybrał bojowe nastawienie i od tak olał pytanie.
- Nie słyszałeś pytałem jak było w pracy? - spytał nie opuszczając Kociowładnego na krok.
- Nie widzisz, że nie mam humoru?! - wydarł się. - Daj mi spokój, chcę odpocząć. - dodał już spokojnie i wziął na ręce miziającego się i mruczącego Heebuma.
- Nie musiałeś się tak unosić. Wystarczyło powiedzieć, że miałeś ciężki dzień. - mruknął chińczyk i wrócił do salonu. Hee westchnął tylko i ruszył do kuchni ciesząc się zobaczonych tam kanapek. Wziął jedną i gdy tylko wpakował ją sobie do ust zaczął szperać po szafkach w poszukiwaniu przysmaków Heebuma. Chwilę później już głaskał jedzącego kota zastanawiając się nad swoją obecną pozycją.
Wiedział, że ma przesrane na całej linii. Jak Siwon się dowie co obecnie wyrabia się w życiu jego przyjaciela to na pewno będzie nieciekawie, a tego Kociowładny chciał za wszelką cenę uniknąć. Bał się tego, że Siwonowi mogło się coś stać. Z drugiej strony...
- Telefon ci dzwoni! - wydarł się Geng wyrywając go tym samym z zamyślenia. Niespiesznie poczłapał do salonu zastanawiając się kto może do niego wydzwaniać wieczorami. Szczerze to było wiele opcji. Ostatecznie jednak, gdy zerknął na wyświetlać odechciało mu się odbierać.
- Kurwa. - zaklął pod nosem po czym mimo niechęci postanowił odebrać. - Halo.
- ...
- Teraz?
- ...
- No właśnie kładłem się spać, a co?
- ...
- Wiesz co, to może inaczej. Ja ci to jutro do agencji przyniosę, albo spotkamy się w naszej knajpie całą paczką w piątek i wtedy ci to dam co? - spytał pełen nadziei.
- ...
- Jak to jesteś w pobliżu i zaraz będziesz? Ale ja.. wyglądam okropnie. - ratował się ostatnimi wymówkami Hee nie zwracając uwagi na coraz bardziej zainteresowanego tą rozmową Genga.
- ...
- Kurwa nie rozłączaj się!.. JAH!!!! - wrzasnął. - Zajebiście. Po prostu bosko kurwa. Wypierdalaj! Masz zniknąć na godzinę! - przeniósł swoje sfrustrowanie na chińczyka. Siwon nie może go zobaczyć. To będzie koniec wszystkiego. Nie może się dowiedzieć jeszcze nie teraz. Potem.
- Ja się nigdzie nie wybieram. Kto ma przyjść? - spytał spokojnie.
W Hee się aż zagotowało. Jego twarz przybrała wyraz psychopaty patrzącego na swoją ofiarę. Niektóre rzeczy może puścić płazem, ale nie to. Nie pozwoli, żeby Siwon się teraz dowiedział. Nie ma takiej opcji. Sam nie wiedział skąd się w nim to wzięło, ale w jednej chwili zapomniał z kim ma do czynienia i łapiąc go za fraki po prostu wyrzucił z domu łaskawie dorzucając mu tylko buty i kluczyki. Potem już tylko zamknął drzwi na klucz i odetchnął głęboko.
- Jedno z głowy, teraz jego rzeczy. - powiedział do siebie i zaczął zbierać wszelkie rzeczy Genga wrzucając je do malutkiego składziku. Tam na pewno Siwon nie zajrzy. Wreszcie zadowolony z dobrze wykonanej roboty przejrzał się w lustrze i uznając, że wygląda znośnie czekał na swojego gościa.
Siwon jak zapowiadał nie kazał długo na siebie czekać. Pojawił się już po chwili i od wejścia mocno uściskał przyjaciela.
- No już, koniec tych czułości. - zarządził Hee odsuwając od siebie przyjaciela.
- Marudny jesteś ostatnio. - wywalił warę uważając, że będzie to słodkie co wywołało napad śmiechu u Kociowładnego.
- Chodź już lepiej. - zamknął za nim drzwi i pociągnął do jego byłego pokoju. - Zabieraj co twoje.
Siwon jakby z ociąganiem wyjął torbę z dna szafy i zaczął do niej pakować swoje rzeczy. Wyglądał jakby coś mu mocno nie pasowało, ale nie odzywał się do czasu aż nie wyciągnął koszulki, której jeszcze nie widział ani u siebie ani u Hee.
- To nie moje. - powiedział stanowczo. - Już sobie kogoś sprowadziłeś? - spytał niby od niechcenia, jednak w środku bardzo go ten fakt zabolał.
- Aaa.. to stare. Robiłem porządki i tu to wrzuciłem. - wybronił się Hee i szubko zabrał skrawek materiału. Wielebny chyba nie miał ochoty drążyć tematu. Spakował się do końca i zapiął torbę.
- To by było na tyle. - powiedział podnosząc bagaż. - Spotkanie w klubie aktualne? - zapytał na odchodnym chcąc mieć pewność.
- Pewnie. Jak zawsze coś koło dwudziestej. - zapewnił. Jakoś nie miał ochoty na rozmowę w przeciwieństwie do Siwona. Wyszło na to, że prawie siłą wywalił go za drzwi mając ogromne wyrzuty sumienia. Gdyby nie ten jebany Geng to mógłby sobie spokojnie z nim pogadać.
Do samego piątku unikał jak mógł całej paczki usprawiedliwiając się nawałem w pracy. Nie chciał, żeby któryś przedwcześnie dowiedział się o Gengu. Najbardziej obawiał się reakcji Siwona. Niestety wiadomym było, że kiedyś się dowie.
W piątek skończył równo w południe. Wrócił do domu i od razu zabrał się za pyszny obiad przygotowany przez ciocię. Porozmawiał z nią przy okazji trochę, a potem zaczął obijać się do osiemnastej. Następnie rozpoczęły się przygotowania do wieczornego wyjścia.
- Dla kogo się tak szykujesz? - aż podskoczył słysząc to pytanie. Obrócił się w stronę drzwi do sypialni z mordem w oczach.
- Do nikogo. Wychodzę. - warknął i wyminął chińczyka dopinając guziki przylegającej czarnej koszuli. Złapał za prostownicę i zaczął prostować każdy kosmyk pozostawiając pierwsze po obu stronach twarzy lekko kręcone. Większość włosów z góry spiął z tyłu w kucyk pozostawiając te na dole rozpuszczone. Poprawił jeszcze wiszące falowane kosmyki po czym zabrał się za malowanie oczu. Zrobił sobie czarne kreski, które tylko dodały jego oczom dodatkowej drapieżności. W końcu przejrzał się z dziką satysfakcją swojemu dziełu i nie zwracając uwagi na oniemiałego Hnagenga po prostu wyszedł. Zszedł na dół, złapał kluczyki od auta i już go nie było.
W klubie jak zawsze tłumy ludzi. Hee już na wstępie ocenił, że nie ma nikogo interesującego, dlatego nawet nie oglądając się na innych ruszył do góry. Jak się spodziewał wszyscy już byli.
- Mrrr Kocie, ale się odwaliłeś. - powitał go Hongki gdy tylko się pojawił. Rzucił mu jedynie swój nieodłączny sarkastyczny uśmieszek i rozwalił się na wolnym miejscu.
- To co pijemy? - zagadnął.
- Ty to chyba nic. Zapomniałeś, że jesteś autem? - zamarł. Nawet nie musiał się obracać, żeby wiedzieć kto to. Wystarczyło, że zobaczył minę Wielebnego, w którym furię można było wyczuć z kilometra. Od razu się podniósł i już chciał dorwać osobę bawiącą się włosami Kociowładnego, jednak przeszkodził mu w tym Minho i Ren skutecznie usadzając go z powrotem na skórzanej kanapie.
- Po chuja tu przylazłeś? - warknął Hee nadal patrząc przed siebie.
- Muszę pilnować mojej Księżniczki na wypadek, gdyby ktoś chciał mi ją porwać. - wymruczał mu wprost do ucha przygryzając jego płatek na co Hee przeszedł nieprzyjemny dreszcz. - Poza tym to chciałem poznać twoich przyjaciół kochanie. - powiedział już głośniej naciskając na ostatnie słowo. Potem jak gdyby nic usadowił się koło Kociowładnego. - Jestem Hangeng. Chłopak Heechula. Miło poznać. - powiedział z uśmiechem przygarniając do siebie bruneta.
Notka jest zdecydowanie dłuższa od pozostałych co mam nadzieję Was cieszy.
Miłego czytania >^.^<
_________________________________________________________________________________
Następnego dnia obaj wychodzili do pracy. Takie szczęście, że każdy swoim samochodem. Hee całą drogę zastanawiał się w jaki sposób ma unikać przyjaciela skoro pracują w jednej agencji i nie raz ze sobą rozmawiają gdy akurat mają wolną chwilę. Do tego dochodził też fakt, że Siwon przecież tyle mu pomógł. Nawet jak na siebie to aż takim bydlakiem nie jest, żeby od tak kopnąć go w dupę i olać. Przez to wszystko nawet nie zauważył jak podjechał na parking agencji. Zaparkował na swoim miejscu i nie czekając na Genga ruszył do środka. Ledwo przekroczył próg, a już tego pożałował. Przed nim jak spod ziemi wyrósł Wielebny.
- Jak tam się spało? - objął go ramieniem za kark.
- A jak miało być? Normalnie. - odparł i wyplątał się z uścisku.
- Coś ty taki nie w sosie? - spytał poważnie.
- Jestem po prostu trochę zmęczony. Chodźmy lepiej. - zagarnął przyjaciela i ruszył w głąb agencji. Nie chciał by Siwon zobaczył osobę, która go zgwałciła. Wiedział, że to może się źle skończyć.
Na swoje szczęście nie trafił dziś na Genga. Dowiedział się, że ten cały dzień spędził na omawianiu szczegółowego plany pracy, tylko skoro mają mieć wspólne sesje, wybiegi i wywiady to dlaczego go tam nie było? To go niepokoiło najbardziej. Miał nadzieję, że jego manager nic przed nim nie ukryje.
Wrócił do domu kompletnie padnięty. Sam nie bardzo wiedział czym, bo przecież miał dziś spore luzy.
- Jak było w pracy kochanie? - usłyszał już na wejściu. W pierwszej chwili się przestraszył, jednak zaraz przypomniało mu się, że teraz 'żyje' z Hangengiem. Przybrał bojowe nastawienie i od tak olał pytanie.
- Nie słyszałeś pytałem jak było w pracy? - spytał nie opuszczając Kociowładnego na krok.
- Nie widzisz, że nie mam humoru?! - wydarł się. - Daj mi spokój, chcę odpocząć. - dodał już spokojnie i wziął na ręce miziającego się i mruczącego Heebuma.
- Nie musiałeś się tak unosić. Wystarczyło powiedzieć, że miałeś ciężki dzień. - mruknął chińczyk i wrócił do salonu. Hee westchnął tylko i ruszył do kuchni ciesząc się zobaczonych tam kanapek. Wziął jedną i gdy tylko wpakował ją sobie do ust zaczął szperać po szafkach w poszukiwaniu przysmaków Heebuma. Chwilę później już głaskał jedzącego kota zastanawiając się nad swoją obecną pozycją.
Wiedział, że ma przesrane na całej linii. Jak Siwon się dowie co obecnie wyrabia się w życiu jego przyjaciela to na pewno będzie nieciekawie, a tego Kociowładny chciał za wszelką cenę uniknąć. Bał się tego, że Siwonowi mogło się coś stać. Z drugiej strony...
- Telefon ci dzwoni! - wydarł się Geng wyrywając go tym samym z zamyślenia. Niespiesznie poczłapał do salonu zastanawiając się kto może do niego wydzwaniać wieczorami. Szczerze to było wiele opcji. Ostatecznie jednak, gdy zerknął na wyświetlać odechciało mu się odbierać.
- Kurwa. - zaklął pod nosem po czym mimo niechęci postanowił odebrać. - Halo.
- ...
- Teraz?
- ...
- No właśnie kładłem się spać, a co?
- ...
- Wiesz co, to może inaczej. Ja ci to jutro do agencji przyniosę, albo spotkamy się w naszej knajpie całą paczką w piątek i wtedy ci to dam co? - spytał pełen nadziei.
- ...
- Jak to jesteś w pobliżu i zaraz będziesz? Ale ja.. wyglądam okropnie. - ratował się ostatnimi wymówkami Hee nie zwracając uwagi na coraz bardziej zainteresowanego tą rozmową Genga.
- ...
- Kurwa nie rozłączaj się!.. JAH!!!! - wrzasnął. - Zajebiście. Po prostu bosko kurwa. Wypierdalaj! Masz zniknąć na godzinę! - przeniósł swoje sfrustrowanie na chińczyka. Siwon nie może go zobaczyć. To będzie koniec wszystkiego. Nie może się dowiedzieć jeszcze nie teraz. Potem.
- Ja się nigdzie nie wybieram. Kto ma przyjść? - spytał spokojnie.
W Hee się aż zagotowało. Jego twarz przybrała wyraz psychopaty patrzącego na swoją ofiarę. Niektóre rzeczy może puścić płazem, ale nie to. Nie pozwoli, żeby Siwon się teraz dowiedział. Nie ma takiej opcji. Sam nie wiedział skąd się w nim to wzięło, ale w jednej chwili zapomniał z kim ma do czynienia i łapiąc go za fraki po prostu wyrzucił z domu łaskawie dorzucając mu tylko buty i kluczyki. Potem już tylko zamknął drzwi na klucz i odetchnął głęboko.
- Jedno z głowy, teraz jego rzeczy. - powiedział do siebie i zaczął zbierać wszelkie rzeczy Genga wrzucając je do malutkiego składziku. Tam na pewno Siwon nie zajrzy. Wreszcie zadowolony z dobrze wykonanej roboty przejrzał się w lustrze i uznając, że wygląda znośnie czekał na swojego gościa.
Siwon jak zapowiadał nie kazał długo na siebie czekać. Pojawił się już po chwili i od wejścia mocno uściskał przyjaciela.
- No już, koniec tych czułości. - zarządził Hee odsuwając od siebie przyjaciela.
- Marudny jesteś ostatnio. - wywalił warę uważając, że będzie to słodkie co wywołało napad śmiechu u Kociowładnego.
- Chodź już lepiej. - zamknął za nim drzwi i pociągnął do jego byłego pokoju. - Zabieraj co twoje.
Siwon jakby z ociąganiem wyjął torbę z dna szafy i zaczął do niej pakować swoje rzeczy. Wyglądał jakby coś mu mocno nie pasowało, ale nie odzywał się do czasu aż nie wyciągnął koszulki, której jeszcze nie widział ani u siebie ani u Hee.
- To nie moje. - powiedział stanowczo. - Już sobie kogoś sprowadziłeś? - spytał niby od niechcenia, jednak w środku bardzo go ten fakt zabolał.
- Aaa.. to stare. Robiłem porządki i tu to wrzuciłem. - wybronił się Hee i szubko zabrał skrawek materiału. Wielebny chyba nie miał ochoty drążyć tematu. Spakował się do końca i zapiął torbę.
- To by było na tyle. - powiedział podnosząc bagaż. - Spotkanie w klubie aktualne? - zapytał na odchodnym chcąc mieć pewność.
- Pewnie. Jak zawsze coś koło dwudziestej. - zapewnił. Jakoś nie miał ochoty na rozmowę w przeciwieństwie do Siwona. Wyszło na to, że prawie siłą wywalił go za drzwi mając ogromne wyrzuty sumienia. Gdyby nie ten jebany Geng to mógłby sobie spokojnie z nim pogadać.
Do samego piątku unikał jak mógł całej paczki usprawiedliwiając się nawałem w pracy. Nie chciał, żeby któryś przedwcześnie dowiedział się o Gengu. Najbardziej obawiał się reakcji Siwona. Niestety wiadomym było, że kiedyś się dowie.
W piątek skończył równo w południe. Wrócił do domu i od razu zabrał się za pyszny obiad przygotowany przez ciocię. Porozmawiał z nią przy okazji trochę, a potem zaczął obijać się do osiemnastej. Następnie rozpoczęły się przygotowania do wieczornego wyjścia.
- Dla kogo się tak szykujesz? - aż podskoczył słysząc to pytanie. Obrócił się w stronę drzwi do sypialni z mordem w oczach.
- Do nikogo. Wychodzę. - warknął i wyminął chińczyka dopinając guziki przylegającej czarnej koszuli. Złapał za prostownicę i zaczął prostować każdy kosmyk pozostawiając pierwsze po obu stronach twarzy lekko kręcone. Większość włosów z góry spiął z tyłu w kucyk pozostawiając te na dole rozpuszczone. Poprawił jeszcze wiszące falowane kosmyki po czym zabrał się za malowanie oczu. Zrobił sobie czarne kreski, które tylko dodały jego oczom dodatkowej drapieżności. W końcu przejrzał się z dziką satysfakcją swojemu dziełu i nie zwracając uwagi na oniemiałego Hnagenga po prostu wyszedł. Zszedł na dół, złapał kluczyki od auta i już go nie było.
W klubie jak zawsze tłumy ludzi. Hee już na wstępie ocenił, że nie ma nikogo interesującego, dlatego nawet nie oglądając się na innych ruszył do góry. Jak się spodziewał wszyscy już byli.
- Mrrr Kocie, ale się odwaliłeś. - powitał go Hongki gdy tylko się pojawił. Rzucił mu jedynie swój nieodłączny sarkastyczny uśmieszek i rozwalił się na wolnym miejscu.
- To co pijemy? - zagadnął.
- Ty to chyba nic. Zapomniałeś, że jesteś autem? - zamarł. Nawet nie musiał się obracać, żeby wiedzieć kto to. Wystarczyło, że zobaczył minę Wielebnego, w którym furię można było wyczuć z kilometra. Od razu się podniósł i już chciał dorwać osobę bawiącą się włosami Kociowładnego, jednak przeszkodził mu w tym Minho i Ren skutecznie usadzając go z powrotem na skórzanej kanapie.
- Po chuja tu przylazłeś? - warknął Hee nadal patrząc przed siebie.
- Muszę pilnować mojej Księżniczki na wypadek, gdyby ktoś chciał mi ją porwać. - wymruczał mu wprost do ucha przygryzając jego płatek na co Hee przeszedł nieprzyjemny dreszcz. - Poza tym to chciałem poznać twoich przyjaciół kochanie. - powiedział już głośniej naciskając na ostatnie słowo. Potem jak gdyby nic usadowił się koło Kociowładnego. - Jestem Hangeng. Chłopak Heechula. Miło poznać. - powiedział z uśmiechem przygarniając do siebie bruneta.
niedziela, 13 października 2013
Koszmarna niespodzianka ( Part 32/44 )
I kolejna notka. Ahhh jak to fajnie, jak w każdym rozdziale będzie się dziać coś nowego, aż chce się to pisać i kończyć xD .. Mniejsza o to. Widzę, że dobiłam do 25 tysięcy wyświetleń. Dziękuję bardzo i przepraszam, że z takiej okazji trafił się taki, a ni inny rozdział. Szkoda, że tak mało się udzielacie, ale na to nic poradzić nie mogę niestety.
Miłego czytania kochani >^.^<
_________________________________________________________________________________
Heechula kompletnie sparaliżowało. Przez chwilę przeżywał wszystko a nowo, jednak to była tylko chwila. W następnym momencie odzyskał gardę i wrócił do siebie.
- Czego tu szukasz?
- Kicia znowu pokazuje pazurki? Stęskniłem się. - powiedział i nie czekając na zaproszenie po prostu wszedł.
- Wyjdź. - zażądał Kociowładny.
- Spokojnie. Widzę, że świetnie sobie radzisz. Jestem z ciebie dumny, ale jednocześnie mam ochotę ci pokazać do kogo należysz. - mówił spokojnie i w miarę cicho.
- O czym ty pierdzielisz?! - zirytował się Hee. Miał go po dziurki w nosie.
- Nie o czym, a o kim. Kojarzysz może takiego wysokiego bruneta? Strasznie pobożny i zakochany w tobie. Na pewno nie chciałbyś, żeby coś mu się stało. - te słowa zmieniły postać rzeczy.
- Odpierdol się od Siwona! - teraz to już go wszystko roznosiło. Był o krok od rozszarpania tego potwora.
- Ja mu nic nie zrobię, ale ty mu robisz dużo. Jak zobaczyłem jakie szczęście ci daje, to postanowiłem cię odwiedzić moja ty księżniczko. - podszedł od koreańczyka i musnął jego usta. Hee zaraz go odepchnął. - Spokojnie kocurku. Mam dla ciebie propozycję. - mruknął i ruszył do salonu. Tam rozsiadł się wygodnie w fotelu i oczekiwał na właściciela domu.
- Co to za propozycja? - wysyczał Hee stając w progu.
- Nic specjalnego. Jedynie się do ciebie wprowadzę i będziesz tylko mój. Co ty na to kociaczku? - wyszczebiotał słodko. Hee za to zaczął wszystko dokładnie obmyślać. Głupi nie był. Wiedział już, że Hangeng jest nieobliczalny. Mógł posunąć się do wszystkiego. Dobrze pamiętał co się stało z jego dziewczyną. A przecież ta niczemu nie była winna. Westchnął ciężko wiedząc, że tylko tak może uratować przyjaciela.
- Zgoda. - warknął. Miał ochotę poćwiartować Genga na drobne kawałeczki.
- Cieszy mnie kochanie twoja decyzja. A teraz chodź tu do mnie, bo się za tobą stęskniłem. - wyciągnął ręce przed siebie. Trochę się naczekał, bo Hee szedł jakby coś go ciągnęło do tyłu uniemożliwiając podejście. Gdy tylko się koło niego znalazł ten pociągnął go do siebie na kolana. Wtulił się w niego, a Hee siedział jak ta kłoda czekając tylko, aż zostanie puszczony.
- Co ty taki oschły? Jakoś w Chinach byłeś bardziej otwarty i chętny. - wypomniał mu. W Heechulu aż się zagotowało. Ostatkami zdrowego rozsądku powstrzymywał się przed mordem.
- Nie powinieneś jechać po jakieś rzeczy? - zapytał odrzucając myśli o morderstwie na dalszy plan.
- No tak. Jakiś ty pomysłowy. - puścił go i wstał. - Będę wieczorem także czekaj na mnie. - posłał mu całusa w powietrzu i zniknął trzaskając drzwiami. Dopiero wtedy Hee opadł na kanapę. Miał dość. Czy kiedykolwiek uda mu się uwolnić od tego człowieka?
Hangeng tak jak zapowiedział pojawił się pod wieczór z jedną walizką. Miał wyśmienity humor co nie wróżyło dobrze dla Hee.
- Udało mi się załatwić sobie pracę razem z tobą. Zarząd w twojej agencji nie miał nic przeciw. Otrzymali informacje z Chin, że tak dobrze nam się razem pracuje. Ustalają nam wspólne sesje. Cieszysz się? - oznajmił już na wstępie. Heechulowi zrobiło się aż gorąco.
- Wszystko tylko nie to. - pomyślał. Teraz już w ogóle nie będzie miał spokoju.
- Pewnie, że się cieszę, teraz cały czas będę przy tobie. - sarknął Hee i napięty jak struna poszedł do kuchni. Zastanawiał się kilka razy czy może nie otruć Genga, ale to nie wchodziło w grę.
- Nad czym tak myślisz skarbie? - Geng oplótł go w pasie i wtulił w jego plecy.
- Nad jutrzejszym dniem. Muszę rano wstać. Mam sporo pracy. - powiedział. - Chodź pokażę ci, gdzie możesz dać swoje rzeczy. - dodał. Zaprowadził go do pokoju gościnnego, ale Hangeng stawiając na swoim wprowadził się do jego sypialni. Na szczęście nie nalegał na garderobę jako, że nie było tam miejsca i zadowolił się szafą.
Wieczorem zjedli kolację wcześniej przygotowaną przez ciocię Hee i poszli spać. Chociaż to Hangeng poszedł spać. Hee usnąć nie mógł. Czuł się niekomfortowo obejmowany przez zabójcę swojej dziewczyny oraz własnego gwałciciela w jednym. Bał się, że ten szaleniec może mu coś zrobić, gdy on będzie spać. Zasnął ze zmęczenia gdy zaczęło świtać.
Obudził go budzik nastawiony jak zawsze na szóstą rano. Szybko się ogarnął, nałożył porządny makijaż w celu zakrycia cieni pod oczami i porywając kanapkę z talerza zaczął ubierać buty.
- Ciociu pamiętasz Hankyunga? Kiedyś się z nim przyjaźniłem zanim wyjechał do Chin. - wyjaśnił.
- Pamiętam, a co?
- Pomieszka tu teraz. Wczoraj przyjechał i postanowiłem go u siebie zatrzymać na jakiś czas. - powiedział.
- To bardzo miło z twojej strony, a teraz leć, bo spóźnisz się do pracy. - pogoniła go kobieta.
- Niesamowicie miło z mojej strony. - powiedział do siebie w myślach zamykając drzwi od domu. Najlepiej będzie jak będzie unikać Siwona przez jakiś czas. Proste to nie będzie, ale jakoś da radę.
Miłego czytania kochani >^.^<
_________________________________________________________________________________
Heechula kompletnie sparaliżowało. Przez chwilę przeżywał wszystko a nowo, jednak to była tylko chwila. W następnym momencie odzyskał gardę i wrócił do siebie.
- Czego tu szukasz?
- Kicia znowu pokazuje pazurki? Stęskniłem się. - powiedział i nie czekając na zaproszenie po prostu wszedł.
- Wyjdź. - zażądał Kociowładny.
- Spokojnie. Widzę, że świetnie sobie radzisz. Jestem z ciebie dumny, ale jednocześnie mam ochotę ci pokazać do kogo należysz. - mówił spokojnie i w miarę cicho.
- O czym ty pierdzielisz?! - zirytował się Hee. Miał go po dziurki w nosie.
- Nie o czym, a o kim. Kojarzysz może takiego wysokiego bruneta? Strasznie pobożny i zakochany w tobie. Na pewno nie chciałbyś, żeby coś mu się stało. - te słowa zmieniły postać rzeczy.
- Odpierdol się od Siwona! - teraz to już go wszystko roznosiło. Był o krok od rozszarpania tego potwora.
- Ja mu nic nie zrobię, ale ty mu robisz dużo. Jak zobaczyłem jakie szczęście ci daje, to postanowiłem cię odwiedzić moja ty księżniczko. - podszedł od koreańczyka i musnął jego usta. Hee zaraz go odepchnął. - Spokojnie kocurku. Mam dla ciebie propozycję. - mruknął i ruszył do salonu. Tam rozsiadł się wygodnie w fotelu i oczekiwał na właściciela domu.
- Co to za propozycja? - wysyczał Hee stając w progu.
- Nic specjalnego. Jedynie się do ciebie wprowadzę i będziesz tylko mój. Co ty na to kociaczku? - wyszczebiotał słodko. Hee za to zaczął wszystko dokładnie obmyślać. Głupi nie był. Wiedział już, że Hangeng jest nieobliczalny. Mógł posunąć się do wszystkiego. Dobrze pamiętał co się stało z jego dziewczyną. A przecież ta niczemu nie była winna. Westchnął ciężko wiedząc, że tylko tak może uratować przyjaciela.
- Zgoda. - warknął. Miał ochotę poćwiartować Genga na drobne kawałeczki.
- Cieszy mnie kochanie twoja decyzja. A teraz chodź tu do mnie, bo się za tobą stęskniłem. - wyciągnął ręce przed siebie. Trochę się naczekał, bo Hee szedł jakby coś go ciągnęło do tyłu uniemożliwiając podejście. Gdy tylko się koło niego znalazł ten pociągnął go do siebie na kolana. Wtulił się w niego, a Hee siedział jak ta kłoda czekając tylko, aż zostanie puszczony.
- Co ty taki oschły? Jakoś w Chinach byłeś bardziej otwarty i chętny. - wypomniał mu. W Heechulu aż się zagotowało. Ostatkami zdrowego rozsądku powstrzymywał się przed mordem.
- Nie powinieneś jechać po jakieś rzeczy? - zapytał odrzucając myśli o morderstwie na dalszy plan.
- No tak. Jakiś ty pomysłowy. - puścił go i wstał. - Będę wieczorem także czekaj na mnie. - posłał mu całusa w powietrzu i zniknął trzaskając drzwiami. Dopiero wtedy Hee opadł na kanapę. Miał dość. Czy kiedykolwiek uda mu się uwolnić od tego człowieka?
Hangeng tak jak zapowiedział pojawił się pod wieczór z jedną walizką. Miał wyśmienity humor co nie wróżyło dobrze dla Hee.
- Udało mi się załatwić sobie pracę razem z tobą. Zarząd w twojej agencji nie miał nic przeciw. Otrzymali informacje z Chin, że tak dobrze nam się razem pracuje. Ustalają nam wspólne sesje. Cieszysz się? - oznajmił już na wstępie. Heechulowi zrobiło się aż gorąco.
- Wszystko tylko nie to. - pomyślał. Teraz już w ogóle nie będzie miał spokoju.
- Pewnie, że się cieszę, teraz cały czas będę przy tobie. - sarknął Hee i napięty jak struna poszedł do kuchni. Zastanawiał się kilka razy czy może nie otruć Genga, ale to nie wchodziło w grę.
- Nad czym tak myślisz skarbie? - Geng oplótł go w pasie i wtulił w jego plecy.
- Nad jutrzejszym dniem. Muszę rano wstać. Mam sporo pracy. - powiedział. - Chodź pokażę ci, gdzie możesz dać swoje rzeczy. - dodał. Zaprowadził go do pokoju gościnnego, ale Hangeng stawiając na swoim wprowadził się do jego sypialni. Na szczęście nie nalegał na garderobę jako, że nie było tam miejsca i zadowolił się szafą.
Wieczorem zjedli kolację wcześniej przygotowaną przez ciocię Hee i poszli spać. Chociaż to Hangeng poszedł spać. Hee usnąć nie mógł. Czuł się niekomfortowo obejmowany przez zabójcę swojej dziewczyny oraz własnego gwałciciela w jednym. Bał się, że ten szaleniec może mu coś zrobić, gdy on będzie spać. Zasnął ze zmęczenia gdy zaczęło świtać.
Obudził go budzik nastawiony jak zawsze na szóstą rano. Szybko się ogarnął, nałożył porządny makijaż w celu zakrycia cieni pod oczami i porywając kanapkę z talerza zaczął ubierać buty.
- Ciociu pamiętasz Hankyunga? Kiedyś się z nim przyjaźniłem zanim wyjechał do Chin. - wyjaśnił.
- Pamiętam, a co?
- Pomieszka tu teraz. Wczoraj przyjechał i postanowiłem go u siebie zatrzymać na jakiś czas. - powiedział.
- To bardzo miło z twojej strony, a teraz leć, bo spóźnisz się do pracy. - pogoniła go kobieta.
- Niesamowicie miło z mojej strony. - powiedział do siebie w myślach zamykając drzwi od domu. Najlepiej będzie jak będzie unikać Siwona przez jakiś czas. Proste to nie będzie, ale jakoś da radę.
środa, 9 października 2013
Koszmarna niespodzianka ( Part 31/44 )
Na samym wstępie zaznaczam, że wszelkie mordy na mnie są zabronione. Tak więc chowamy patelnie, pazury i wszelkie inne narzędzia zagłady.
Tak na poważnie to nie wiem zbytnio co napisać xD .. Mam nadzieję, że rozdział was zaciekawi. Tak to ten, który tak zapowiadałam ;P Także czytajcie i komentujcie. >^,^<
_________________________________________________________________________________
Jakiś czas potem, gdy Siwon już nie fukał na wszystko co się rusza, a Heechul się ogarnął ruszyli do centrum handlowego. Przesiedzieli tam bite pięć godzin zanim Hee nie zakończył swoich zakupów.- I po cholerę tyle kupowałeś? - wściekał się Siwon, bo to jemu przypadło nosić kilkadziesiąt toreb podczas, gdy Kociowładny niósł tylko jedną.
- Jak to po co? To najnowsze kolekcje i przecież muszę w czymś chodzić. - oburzył się. No kto jak kto, ale Siwon to powinien go zrozumieć.
- Tylko czemu to ja muszę to nosić?
- Bo jesteś silniejszy. - wypiął mu język i otworzył bagażnik. - Chyba się nie zmieści. - skwitował widząc, że do bagażnika się nie mieści, a jeszcze z jedna trzecia nie jest zapakowana.
- No coś ty.. - zironizował Siwon. - To może poprzekładaj do jednej torby większość ubrań i się zmieści, a buty da się do tyłu.
- Oszalałeś? Przecież tak nie można! - naskoczył na niego Hee.
- Dlaczego? - Siwon już kompletnie go nie rozumiał.
- Bo nie, a teraz nie marudź tylko pakuj. O której przyjdzie ten fachowiec od garderoby? Trzeba to szybko załatwić. - znowu wpadł w trans wiecznego paplania. Buzia mu się nie zamykała do czasu, aż nie dojechali pod dom starszego.
Okazało się, że fachowiec już na nich czekał i gdy tylko uporali się z 'małymi' zakupami Hee od razu zabrali się za pokazywanie projektów i obecnego wystroju pomieszczenia. Ten trochę pozmieniał, powiedział jak wszystko mniej więcej będzie wyglądać. Czego będzie potrzebował i ile kosztować będzie robocizna. Potem uścisnąwszy dłoń Kociowładnego pożegnał się i zapowiedział wizytę dnia następnego.
- Szkoda mi będzie łazienki, ale garderoba jest ważniejsza. Trzeba jechać po potrzebne rzeczy. Która to godzina?.. - jeżeli chodziło o wyjście z domu to Heechulowi się buzia nie zamykała.
- Nigdzie nie pojedziesz wieczorem. Jutro wszystko załatwimy, teraz czas na kolację. - Siwona zaczął węszyć pyszne zapachy w kuchni. Złapał przyjaciela i pociągnął za sobą do królestwa cioci. Zjedli tam pyszną kolację i mając pewność, że z głodu na pewno nie umrą poszli spać. Siwon nie za bardzo pałał entuzjazmem na tę noc, ponieważ jego materac jakimś cudem nadal był mokry. Musiał gnieździć się w jednym łóżku z Heechulem co było dosyć ryzykowne patrząc po jego uczuciach do starszego. Na jego szczęście Hee był tak padnięty po całym dniu, że ledwo jego głowa zetknęła się z miękką poduszką, a on już spał. Siwon wtedy odgarnął jego przydługawe włosy za ucho przyglądając się tym samym jego spokojnej twarzy, po czym sam udał się w objęcia Morfeusza.
Cały miesiąc minął na remoncie. W międzyczasie Heechul jak zapowiadał tak zmienił fryzurę na krótką. Zaczął też chodzić z powrotem do pracy i jak się okazało miał tam co robić. Po opublikowaniu artykułu z Chin inne firmy zaczęły się o niego ubiegać. Był niesamowicie zapracowany. Na okrągło jakieś sesje, pokazy mody, zdarzyło się nawet kilka wywiadów. Heechulowi to nie przeszkadzało. Cieszył się z tego co robi i już całkowicie nie przejmował się tym co było.
Dziś oficjalnie zakończył się remont i można było wnosić tony ubrań do pomieszczenia do tego przystosowanego.
- Wziąłeś wszystkie?! - krzyczał Siwon z zawalonego ubraniami pokoju. Oczywiście to jemu przypadał zaszczyt zakładania wszystkich ubrań na wieszaki i układania na odpowiednich miejscach.
- Tak, wszystkie.. czekaj nie, jeszcze to! - odkrzyknął, a po chwili na głowie Wielebnego wylądował t-shirt.
- Wiesz, że jesteś diabłem wcielonym? - zapytał już normalnie Siwon, bo Hee postanowił mu łaskawie pomóc. Mało ważnym szczegółem było to, ze tylko pogorszył sytuację.
- Schlebiasz mi skarbie, ale podaj powód. - zrobił przesłodką minkę i zabrał się do przekopywania kolejnej kupki ubrań.
- Powiedz mi co dziś za dzień.
- Eeeee.. dwudziesty dziewiąty września? - zapytał po chwili.
- No tak, ale tygodnia.
- No to niedziela jak dobrze liczę. Już się zacząłem gubić, bo tyle mam pracy.
- Gratulacje, to teraz wiesz, że przez ciebie nie poszedłem do kościoła. A przecież wiesz, że choćby świat się walił to ja muszę być na niedzielnej mszy. Ale nieee, bo Pan Wielka Gwiazda Wszechświata miał co do mnie inne plany i tak oto teraz zamiast modlić się siedzę tu i układam TWOJE ubrania. - lamentował dobrze wiedząc, że przyjaciel już go nie słucha.
- Tak, tak.. Coś jeszcze? Nie? To weź się za ten stos, a ja pójdę zaparzyć kawy. - rzekł i wyszedł olewając go.Siwon westchnął ciężko i z rosnącym zapałem zaczął żwawo układać ubrania. Może i nie zdążył, na dwunastą, ale na pewno pojawi się w kościele na szesnastą.
Tak jak przypuszczał tak się stało. O piętnastej skończył układanie i zbierał się do wyjścia. Zajedzie jeszcze szybko do siebie i potem pędem do kościoła się wyspowiadać.
- Ja się będę zbierał.. Na razie! - krzyknął i po chwili dało się słyszeć trzask zamykanych drzwi.
Hee został sam, jednak nie na długo. Chwilę po wyjściu Wielebnego usłyszał dzwonek do drzwi.
- Czego ten ciołek zapomniał? - szeptał sam do siebie idąc otworzyć.
Szarpnął za klamkę...
- Witaj kochanie.. - powiedział ze szczęściem wypisanym na twarzy.. Hangeng
Tak na poważnie to nie wiem zbytnio co napisać xD .. Mam nadzieję, że rozdział was zaciekawi. Tak to ten, który tak zapowiadałam ;P Także czytajcie i komentujcie. >^,^<
_________________________________________________________________________________
Jakiś czas potem, gdy Siwon już nie fukał na wszystko co się rusza, a Heechul się ogarnął ruszyli do centrum handlowego. Przesiedzieli tam bite pięć godzin zanim Hee nie zakończył swoich zakupów.- I po cholerę tyle kupowałeś? - wściekał się Siwon, bo to jemu przypadło nosić kilkadziesiąt toreb podczas, gdy Kociowładny niósł tylko jedną.
- Jak to po co? To najnowsze kolekcje i przecież muszę w czymś chodzić. - oburzył się. No kto jak kto, ale Siwon to powinien go zrozumieć.
- Tylko czemu to ja muszę to nosić?
- Bo jesteś silniejszy. - wypiął mu język i otworzył bagażnik. - Chyba się nie zmieści. - skwitował widząc, że do bagażnika się nie mieści, a jeszcze z jedna trzecia nie jest zapakowana.
- No coś ty.. - zironizował Siwon. - To może poprzekładaj do jednej torby większość ubrań i się zmieści, a buty da się do tyłu.
- Oszalałeś? Przecież tak nie można! - naskoczył na niego Hee.
- Dlaczego? - Siwon już kompletnie go nie rozumiał.
- Bo nie, a teraz nie marudź tylko pakuj. O której przyjdzie ten fachowiec od garderoby? Trzeba to szybko załatwić. - znowu wpadł w trans wiecznego paplania. Buzia mu się nie zamykała do czasu, aż nie dojechali pod dom starszego.
Okazało się, że fachowiec już na nich czekał i gdy tylko uporali się z 'małymi' zakupami Hee od razu zabrali się za pokazywanie projektów i obecnego wystroju pomieszczenia. Ten trochę pozmieniał, powiedział jak wszystko mniej więcej będzie wyglądać. Czego będzie potrzebował i ile kosztować będzie robocizna. Potem uścisnąwszy dłoń Kociowładnego pożegnał się i zapowiedział wizytę dnia następnego.
- Szkoda mi będzie łazienki, ale garderoba jest ważniejsza. Trzeba jechać po potrzebne rzeczy. Która to godzina?.. - jeżeli chodziło o wyjście z domu to Heechulowi się buzia nie zamykała.
- Nigdzie nie pojedziesz wieczorem. Jutro wszystko załatwimy, teraz czas na kolację. - Siwona zaczął węszyć pyszne zapachy w kuchni. Złapał przyjaciela i pociągnął za sobą do królestwa cioci. Zjedli tam pyszną kolację i mając pewność, że z głodu na pewno nie umrą poszli spać. Siwon nie za bardzo pałał entuzjazmem na tę noc, ponieważ jego materac jakimś cudem nadal był mokry. Musiał gnieździć się w jednym łóżku z Heechulem co było dosyć ryzykowne patrząc po jego uczuciach do starszego. Na jego szczęście Hee był tak padnięty po całym dniu, że ledwo jego głowa zetknęła się z miękką poduszką, a on już spał. Siwon wtedy odgarnął jego przydługawe włosy za ucho przyglądając się tym samym jego spokojnej twarzy, po czym sam udał się w objęcia Morfeusza.
Cały miesiąc minął na remoncie. W międzyczasie Heechul jak zapowiadał tak zmienił fryzurę na krótką. Zaczął też chodzić z powrotem do pracy i jak się okazało miał tam co robić. Po opublikowaniu artykułu z Chin inne firmy zaczęły się o niego ubiegać. Był niesamowicie zapracowany. Na okrągło jakieś sesje, pokazy mody, zdarzyło się nawet kilka wywiadów. Heechulowi to nie przeszkadzało. Cieszył się z tego co robi i już całkowicie nie przejmował się tym co było.
Dziś oficjalnie zakończył się remont i można było wnosić tony ubrań do pomieszczenia do tego przystosowanego.
- Wziąłeś wszystkie?! - krzyczał Siwon z zawalonego ubraniami pokoju. Oczywiście to jemu przypadał zaszczyt zakładania wszystkich ubrań na wieszaki i układania na odpowiednich miejscach.
- Tak, wszystkie.. czekaj nie, jeszcze to! - odkrzyknął, a po chwili na głowie Wielebnego wylądował t-shirt.
- Wiesz, że jesteś diabłem wcielonym? - zapytał już normalnie Siwon, bo Hee postanowił mu łaskawie pomóc. Mało ważnym szczegółem było to, ze tylko pogorszył sytuację.
- Schlebiasz mi skarbie, ale podaj powód. - zrobił przesłodką minkę i zabrał się do przekopywania kolejnej kupki ubrań.
- Powiedz mi co dziś za dzień.
- Eeeee.. dwudziesty dziewiąty września? - zapytał po chwili.
- No tak, ale tygodnia.
- No to niedziela jak dobrze liczę. Już się zacząłem gubić, bo tyle mam pracy.
- Gratulacje, to teraz wiesz, że przez ciebie nie poszedłem do kościoła. A przecież wiesz, że choćby świat się walił to ja muszę być na niedzielnej mszy. Ale nieee, bo Pan Wielka Gwiazda Wszechświata miał co do mnie inne plany i tak oto teraz zamiast modlić się siedzę tu i układam TWOJE ubrania. - lamentował dobrze wiedząc, że przyjaciel już go nie słucha.
- Tak, tak.. Coś jeszcze? Nie? To weź się za ten stos, a ja pójdę zaparzyć kawy. - rzekł i wyszedł olewając go.Siwon westchnął ciężko i z rosnącym zapałem zaczął żwawo układać ubrania. Może i nie zdążył, na dwunastą, ale na pewno pojawi się w kościele na szesnastą.
Tak jak przypuszczał tak się stało. O piętnastej skończył układanie i zbierał się do wyjścia. Zajedzie jeszcze szybko do siebie i potem pędem do kościoła się wyspowiadać.
- Ja się będę zbierał.. Na razie! - krzyknął i po chwili dało się słyszeć trzask zamykanych drzwi.
Hee został sam, jednak nie na długo. Chwilę po wyjściu Wielebnego usłyszał dzwonek do drzwi.
- Czego ten ciołek zapomniał? - szeptał sam do siebie idąc otworzyć.
Szarpnął za klamkę...
- Witaj kochanie.. - powiedział ze szczęściem wypisanym na twarzy.. Hangeng
niedziela, 6 października 2013
Koszmarna niespodzianka ( Part 30/44 )
I kolejna notka ;D Powoli zbliżamy się do tej którą tak chcę wstawić iiii zostało jeszcze tylko 14 niesamowicie ciekawych rozdziałów, które oczywiście muszę napisać xD .. Dziękuję, że się udzielacie i mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba ^^
Miłego czytania >^.^<
_________________________________________________________________________________
- Spokojnie. Ja proponuję najpierw odnieść zakupy, potem zadzwonić do cioci, a jeszcze później zastanowić się nad garderobą. Spotkanie z resztą paczki można załatwić jutro po zakupach, a co do klubu to jeszcze się wstrzymaj. Nie zapomnij, że jeszcze musisz wrócić do zawodu. - ustalił.
- No tak, przecież bez modelingu nic nie zdziałam. - przyznał rację Hee.
- No właśnie więc teraz wchodź i zaraz dzwonimy do ciotki. - Siwon otworzył furtkę.
- Kiedy my tu doszliśmy? - zdziwił się Kociowładny.
- Byłeś tak pochłonięty nadawaniem, że nawet tego nie zauważyłeś, gratulacje. - roześmiał się Siwon.
- Peeewnie, śmiej się. - naburmuszył się Kim i ruszył przodem. Będąc w domu rozpakował zakupy i pochował je do lodówki.
- No to teraz ciocia będzie miała pole do popisu. - powiedział i wyciągnął telefon.
- Na pewno. - przyznał Siwon i zerknął na pozostałości, które pakował do szafek.
- Halo ciociu.. - zaczął Hee
- ...
- Tak już dobrze, mogłabyś znowu do mnie przychodzić?
- ...
- Nawet od jutra, stęskniłem się za tobą i twoją kuchnią.
- ...
- Super, papa. - zakończył. - To jak, jemy coś i bierzemy się za planowanie? - zwrócił się do Siwego.
- Yhy.. trzeba by kogoś skołować, żeby się tym zajął. - zaczął myśleć. Po chwili już zaczął wykręcać odpowiedni numer. Pod wieczór nie tylko mieli załatwionego fachowca, ale i prawie skończony
projekt. No właśnie.. Prawie. Nie zgadzali się co do ułożenia półek w przyszłej garderobie.
- Nie tak, narysuj to tu. - zaczął poprawiać Siwon wskazując na punkt na kartce.
- Ty chyba już nie myślisz, jak to będzie tu, to będzie w najciemniejszym miejscu i dodatkowo nie będzie się komponować z resztą. - wytłumaczył Hee.
- Nie masz wyobraźni? Będzie okej. Nie będzie zawadzać z tą półką i tym. Wcale też nie będzie w najciemniejszym punkcie. - bronił swojej racji. Kłócili się tak już od prawie godziny o dosłownie każdą z półek. Jak podobało się jednemu, to nie podobało się drugiemu.
- Poczekaj chwilę. Przecież to będzie moja garderoba, to czemu ma być tak jak ci się podoba? - dostrzegł wreszcie Kociowładny.
- No tak, ale ja nie raz pomagam ci wybierać i.. powinienem mieć w tym swój wkład. W końcu moje zdanie powinno się dla ciebie liczyć skoro jesteśmy przyjaciółmi. - próbował jakoś uzasadnić swoje wtrącanie. Hee jakoś to przełknął, bo doszedł do wniosku, że gdyby chodziło o dom Siwona też by tak wtykał nos i mówił co i jak. W końcu po jakiś kolejnych dwóch godzinach skończyli projekt i nie mając siły w ogóle wdrapywać się do góry i oczy im się kleiły, zasnęli na kanapie.
Następnego dnia rano oboje obudzili się dzięki komuś, komu poprzewracało się w upie i postanowił budzić ich z samego rana.
- Siwon.. otwórz. - mruknął Hee nie mając zamiaru przerywać snu.
- Czemu ja? Sam możesz wstać. - wymamrotał Siwon poprawiając się na kanapie.
- Chcę spać.. No już, idź otworzyć.
- Ja jestem tu tak jakby gościem, nie wysługuj się mną. - oburzył się Siwon.
- Za dużo gadasz. - warknął sennie Hee i od tak sobie zepchnął Siwona z kanapy. - skoro już wstałeś, to otwórz z łaski swojej. - burknął i zwinął się w kłębek.
Siwon mrucząc pod nosem różne obelg na przyjaciela poczłapał do drzwi trąc jednocześnie oczy. Zerkając przez wizjer zobaczył ciocię Kima tupiącą nogą ze zniecierpliwienia. Siwon otworzył drzwi i wpuścił kobietę, która widząc, że go obudziła aż spojrzała na zegarek.
- Dziecko drogie jest już po dwunastej, a ty jeszcze spałeś? - spytała niedowierzająco. Siwon na te słowa aż wytrzeszczył oczy. To o której oni poszli spać skoro spali do południa?
- Tak jakoś wyszło, do późna robiliśmy szkic i sam nie wiem, o której się położyliśmy. - wyjaśnił.
- Tak.. rozumiem. - poklepała go z dziwnym uśmieszkiem po ramieniu i od razu poszła do kuchni. Siwon za to ruszył do salonu i bezceremonialnie zaczął szarpać przyjacielem.
- Wstawaj szatanie, twoja ciocia przyszła i już po dwunastej. - zaczął mówić.
- Dzięki za komplement to raz, a dwa to zaraz ci przywalę, za wybudzanie mnie z tak pięknego snu. - warknął podnosząc się powoli.
- To co ci się takiego śniło? - spytał Choi zaciekawiony.
- Ty przebrany za papieża latający z kropidłem za niewiernymi. - roześmiał się Kociowładny i chcąc uciec przed Siwonem szybko pobiegł do kuchni żeby przywitać się z ciocią.
- Widzę, że w dobrym humorze. - zaczęła na starcie ciotka tuląc Hee z uśmiechem.
- Ja tak, ale Siwon chyba źle spał i teraz jakiś taki drażliwy. - odpowiedział niewinnie Hee i dostrzegając talerz z kanapkami szybko porwał jedną. - Tego mi właśnie brakowało. - powiedział z pełną buzią i błogą miną.
Miłego czytania >^.^<
_________________________________________________________________________________
- Spokojnie. Ja proponuję najpierw odnieść zakupy, potem zadzwonić do cioci, a jeszcze później zastanowić się nad garderobą. Spotkanie z resztą paczki można załatwić jutro po zakupach, a co do klubu to jeszcze się wstrzymaj. Nie zapomnij, że jeszcze musisz wrócić do zawodu. - ustalił.
- No tak, przecież bez modelingu nic nie zdziałam. - przyznał rację Hee.
- No właśnie więc teraz wchodź i zaraz dzwonimy do ciotki. - Siwon otworzył furtkę.
- Kiedy my tu doszliśmy? - zdziwił się Kociowładny.
- Byłeś tak pochłonięty nadawaniem, że nawet tego nie zauważyłeś, gratulacje. - roześmiał się Siwon.
- Peeewnie, śmiej się. - naburmuszył się Kim i ruszył przodem. Będąc w domu rozpakował zakupy i pochował je do lodówki.
- No to teraz ciocia będzie miała pole do popisu. - powiedział i wyciągnął telefon.
- Na pewno. - przyznał Siwon i zerknął na pozostałości, które pakował do szafek.
- Halo ciociu.. - zaczął Hee
- ...
- Tak już dobrze, mogłabyś znowu do mnie przychodzić?
- ...
- Nawet od jutra, stęskniłem się za tobą i twoją kuchnią.
- ...
- Super, papa. - zakończył. - To jak, jemy coś i bierzemy się za planowanie? - zwrócił się do Siwego.
- Yhy.. trzeba by kogoś skołować, żeby się tym zajął. - zaczął myśleć. Po chwili już zaczął wykręcać odpowiedni numer. Pod wieczór nie tylko mieli załatwionego fachowca, ale i prawie skończony
projekt. No właśnie.. Prawie. Nie zgadzali się co do ułożenia półek w przyszłej garderobie.
- Nie tak, narysuj to tu. - zaczął poprawiać Siwon wskazując na punkt na kartce.
- Ty chyba już nie myślisz, jak to będzie tu, to będzie w najciemniejszym miejscu i dodatkowo nie będzie się komponować z resztą. - wytłumaczył Hee.
- Nie masz wyobraźni? Będzie okej. Nie będzie zawadzać z tą półką i tym. Wcale też nie będzie w najciemniejszym punkcie. - bronił swojej racji. Kłócili się tak już od prawie godziny o dosłownie każdą z półek. Jak podobało się jednemu, to nie podobało się drugiemu.
- Poczekaj chwilę. Przecież to będzie moja garderoba, to czemu ma być tak jak ci się podoba? - dostrzegł wreszcie Kociowładny.
- No tak, ale ja nie raz pomagam ci wybierać i.. powinienem mieć w tym swój wkład. W końcu moje zdanie powinno się dla ciebie liczyć skoro jesteśmy przyjaciółmi. - próbował jakoś uzasadnić swoje wtrącanie. Hee jakoś to przełknął, bo doszedł do wniosku, że gdyby chodziło o dom Siwona też by tak wtykał nos i mówił co i jak. W końcu po jakiś kolejnych dwóch godzinach skończyli projekt i nie mając siły w ogóle wdrapywać się do góry i oczy im się kleiły, zasnęli na kanapie.
Następnego dnia rano oboje obudzili się dzięki komuś, komu poprzewracało się w upie i postanowił budzić ich z samego rana.
- Siwon.. otwórz. - mruknął Hee nie mając zamiaru przerywać snu.
- Czemu ja? Sam możesz wstać. - wymamrotał Siwon poprawiając się na kanapie.
- Chcę spać.. No już, idź otworzyć.
- Ja jestem tu tak jakby gościem, nie wysługuj się mną. - oburzył się Siwon.
- Za dużo gadasz. - warknął sennie Hee i od tak sobie zepchnął Siwona z kanapy. - skoro już wstałeś, to otwórz z łaski swojej. - burknął i zwinął się w kłębek.
Siwon mrucząc pod nosem różne obelg na przyjaciela poczłapał do drzwi trąc jednocześnie oczy. Zerkając przez wizjer zobaczył ciocię Kima tupiącą nogą ze zniecierpliwienia. Siwon otworzył drzwi i wpuścił kobietę, która widząc, że go obudziła aż spojrzała na zegarek.
- Dziecko drogie jest już po dwunastej, a ty jeszcze spałeś? - spytała niedowierzająco. Siwon na te słowa aż wytrzeszczył oczy. To o której oni poszli spać skoro spali do południa?
- Tak jakoś wyszło, do późna robiliśmy szkic i sam nie wiem, o której się położyliśmy. - wyjaśnił.
- Tak.. rozumiem. - poklepała go z dziwnym uśmieszkiem po ramieniu i od razu poszła do kuchni. Siwon za to ruszył do salonu i bezceremonialnie zaczął szarpać przyjacielem.
- Wstawaj szatanie, twoja ciocia przyszła i już po dwunastej. - zaczął mówić.
- Dzięki za komplement to raz, a dwa to zaraz ci przywalę, za wybudzanie mnie z tak pięknego snu. - warknął podnosząc się powoli.
- To co ci się takiego śniło? - spytał Choi zaciekawiony.
- Ty przebrany za papieża latający z kropidłem za niewiernymi. - roześmiał się Kociowładny i chcąc uciec przed Siwonem szybko pobiegł do kuchni żeby przywitać się z ciocią.
- Widzę, że w dobrym humorze. - zaczęła na starcie ciotka tuląc Hee z uśmiechem.
- Ja tak, ale Siwon chyba źle spał i teraz jakiś taki drażliwy. - odpowiedział niewinnie Hee i dostrzegając talerz z kanapkami szybko porwał jedną. - Tego mi właśnie brakowało. - powiedział z pełną buzią i błogą miną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)