Ci którzy o blogu pamiętają ^^

poniedziałek, 10 marca 2014

Koszmarna niespodzianka ( Part 41/44 )

Po kolejnej dość długiej przerwie zapraszam na kolejny, zbliżający Nas do końca rozdział. 
Notki będą się pojawiać bardzo rzadko. Wszystko to przez nawał nauki i zbliżające się testy gimnazjalne. Jak tylko je napiszę będę miała już względny spokój i blog będzie funkcjonował jak wcześniej. 
Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do tego czasu. 
Na razie zapraszam do czytania >^.^< 
_________________________________________________________________________________

Następnego dnia Heechul miał ochotę zamordować tego wrednego Padalca. Jakby wiedział co to za tabletki to za nic by ich nie wziął. Teraz przez własną głupotę nie wiedział, która była godzina i co najważniejsze co z Siwonem. Ten temat cały czas nie dawał mu spokoju. Wstał szybko i ruszył pod salę operacyjną mając nadzieję, że nie spotka tam Kyu. Chyba by go rozszarpał za to co kazał zrobić pielęgniarce.
- Zapraszam za mną Panie Kim. - powiedziała dokładnie ta sama kobieta, która pewnie wczoraj podała mu tabletki.
- Dokąd? - spytał Hee podążając za nią. Jak znowu będzie go karmić tabletkami, to rolę się zamienią i to ona będzie je zażywać.
- Pan Cho prosił, żeby Pana przyprowadzić. Wiedział, że będzie Pan ciekawy jak się czuje Choi Siwon. - wyjaśniła. Więcej mówić nie musiał. Hee podążył za nią trafiając po jakimś czasie do jednej ze szpitalnych sal. Zobaczył w niej śpiącego Kyu opartego głową o łóżko na którym spał Siwon. Gdyby nie ten drugi to umordowałby najmłodszego na miejscu. Odrzucił od siebie te myśli i podszedł do Siwona. Nie mówiąc ani słowa cichutko przyklęknął przy nim, złapał go za rękę i dał płynąć łzom. Czuł ulgę i wyrzuty sumienia.
- Co się stało? - usłyszał pytanie. Podniósł głowę zauważając, że to Kyu. Nie miał zamiaru udawać przy nim twardziela. Nic by mu to nie dało.
- To nic. Po prostu muszę w końcu ochłonąć, a to najlepszy sposób. - mruknął w odpowiedzi spoglądając na twarz śpiącego.
- Okej, nie będę przeszkadzać. - skwitował to Kyu i wyszedł zostawiając Heechula samego sobie. Kim był mu za to niezmiernie wdzięczny. Nienawidził okazywać słabości przy innych, jedynym wyjątkiem był Siwon. Widział go w stanie całkowitego rozpadu i trwał przy nim do czasu aż ten się nie pozbierał. To właśnie on na nowo pomógł mu zaufać światu i nie oczekiwał niczego w zamian. Był na każde jego skinienie, pomagał mu, a teraz leży nieprzytomny.
- Przepraszam, mogę na chwilę Pana przeprosić? - usłyszał nad sobą pytanie. Podniósł się ponownie widząc doktora.
- Oczywiście... - wstał idąc w stronę drzwi lecz w ostatniej chwili obrócił się. Coś mu w tym lekarzu nie pasowało.
- Czy ja już Pana gdzieś nie widziałem? - spytał przyglądając się mężczyźnie. Chwilę mu zajęło przypomnienie sobie kto przed nim stoi. - Pan nie jest czasem tym policjantem...? - zastanawiał się. Zaczął podchodzić w stronę łóżka. - To Pan prawda? - zapytał.
- Masz dobrą pamięć. - powiedział uśmiechając się kącikiem ust. Heechulowi nie spodobał się jego ton i ten uśmiech. Coś tu stanowczo było nie tak.
- Co Pan tu robi? - ciągnął to dalej podchodząc coraz bliżej.
- Kończę sprawy kuzyna. - rzekł mężczyzna wyciągając strzykawkę. Doskakując do Kima próbował wbić ją w jego ciało. Hee jednak odskoczył do tyłu unikając przedmiotu. Starał się złapać dłoń ze strzykawką co było niesamowicie trudne.
- Więc ten bydlak był twoim kuzynem. - mówił Kociowładny manewrując.
- No właśnie. BYŁ, bo przez ciebie już go nie ma. Nie mogłeś po prostu z nim być? Gdybyś dostrzegł w nim jakąś wartość ten idiota by tu nie leżał, ciebie by tu nie było, Hangeng by żył i wszyscy byliby szczęśliwi. - powiedział i akurat wbił strzykawkę w ramię Hee wstrzykując jej zawartość. Heechul krzyknął tylko osuwając się na ziemie. Nim stracił przytomność usłyszał jeszcze otwierające się drzwi.
~*~
Heechul jęknął słabo. Głowa mu pękała pulsując tępym bólem, ciało całe zesztywniało, a na dodatek jasne światło świeciło prosto na zamknięte oczy. Brunet skrzywił się po czym zacisnął mocniej powieki.
- Hyung! - ktoś krzyknął sprawiając dodatkowy ból, kolejne syknięcie i skrzywienie. Kolejna oznaka bólu. Pierwsza próba otworzenia oczu niestety zakończyła się porażką. Oczy zaczęły łzawić. Wyczulony słuch odnotował ruch w pomieszczeniu, rozsunięcie drzwi i kolejny krzyk. Krzyk tak bolesny, że zdawał się rozsadzać biedne bębenki. Mruknięcie i kolejne kroki zbliżające się do leżącego Heechula.
- Hyung co mówisz? - usłyszane tuż nad głową sprawiło, że oczy same się otworzyły wyczuwając cień nad sobą. Rozmazana sylwetka odskoczyła przestraszona po chwili wracając na swoje miejsce. - Nie ci nie jest? Tak się o ciebie bałem. Mówili, że po takiej ilości środka nasennego możesz nie przeżyć. Siwon by nie przeżył. Uratowałeś go. A właśnie, przewieźli was do Seulu. To tak na wszelki wypadek. Z Siwonem już... - kolejne syknięcie przerywające zbyt długą i raniącą wypowiedź. Było zbyt głośno.
- Niech się Pan odsunie, to go boli. - głos od drzwi stanowił w tym momencie zbawienie. Nareszcie nastała cisza. - Jest teraz wyczulony na wszystko, każdy szelest i każdy dźwięk słyszalny jest trzy razy głośniej niż normalnie, każdy ruch sprawia ból. Proszę szeptać i najlepiej nie wykonywać gwałtownych ruchów. - szeptał mężczyzna w kitlu.
- Rozumiem. Wybacz hyung. - dotarło do jego uszu. - No więc z Siwonem... - po raz kolejny mu przerwano.
- Powie mu Pan potem na razie muszę go zbadać. Może Pan wyjść? - spytał lekarz, a Hee poczuł przerażenie. Bał się zostać z nim sam na sam. Nie ufał mu. Kiedy Kyu kiwnął głową i wstał Hee z głośnym syknięciem złapał go za dłoń patrząc błagalnie po doktorze.
- Dobrze. Może Pan zostać, ale proszę nie przeszkadzać. - upragnione słowa stanowiły jakby ulgę w bólu fizycznym. Wykonanie badań było dość szybkie. Kontrola przebiegła bezproblemowo i Hee nareszcie miał spokój... No może nie do końca.
- No więc. - zaczął po raz trzeci Kyu siadając przy Kociowładnym. - Jak już mówiłem z Siwonem już lepiej. Dzięki tobie nic dodatkowego mu się nie stało. Ciebie ta dawka leków uspała na tydzień, ale dla osłabionego organizmu Siwona była śmiertelna. Kiedy padłeś jak długi na ziemię, a ja zobaczyłem co się dzieje zacząłem się szarpać z tym kolesiem. Dość mocno oberwał odwdzięczając mi się za każdy zadany cios tym samym, ale końcowy wynik był mój. Dalej przyjechała policja. Wszyscy nad tobą skakali. Bałem się jak cholera. Siwon też oczywiście po tym jak się obudził i o wszystkim dowiedział chciał cię zobaczyć, ale doktor mu nie pozwolił. Jego sala jest obok. Mogę poprosić o przeniesienie go tutaj jeśli chcesz. - zakończył zdawanie relacji. Hee z wielkim wysiłkiem kiwnął głową, a Kyu wstał i wyszedł. Po piętnastu minutach pielęgniarka już wwoziła łóżko z Siwonem.
- Heechul hyung... Jak dobrze, że nic ci nie jest. Dziękuję za to co zrobiłeś. - szepnął Siwon mając łzy w oczach.

3 komentarze:

  1. I po co od razu zabijać? ;__; Dobrze zrobił, że poprosił o te leki dla Hee. Przynajmniej na chwilę ochłoną.
    Ten policjant... jak tylko się pojawił w tej sali od razu mi nie spasował. A to, że był kuzynem Genga całkiem zaskoczyło. Rozumiem, że chciał się odegrać, ale przecież Siwy nie był niczemu winien ;_; Hee też nie ;_; Geng sam sobie był winien. Trzeba było się w ogóle nie pojawiać w życiu Heechul'a. Nic nie zmienia faktu, że najlepszą rzeczą w tym rozdziale jest to, że Siwy czuje się już lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uff.. a już się bałam, ale na szczęście zakończenie tego rozdziału mnie uspokoiło :) Jestem ciekawa co się jeszcze wydarzy i czy nasi chłopcy mogą już żyć w spokoju ?
    Weny :D
    M..

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    co? ten policjant był kuzynem Genga, i chciał dokończyć jego dzieło, czegoś takiego się to nie spodziewałam... jak dobrze, że nic im się nie stało
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń