Ci którzy o blogu pamiętają ^^

poniedziałek, 26 maja 2014

Coś nowego...

Jako, że do teraz nie udało mi się wpaść na "trop" nowego opowiadania postanowiłam zrobić coś nowego. 
Postanowiłam napisać coś na Wasze życzenie także jeśli ktoś chce jakiegoś one-shota to nie krępować się i pisać. Może przy okazji najdzie mnie na coś nowego. Mam nadzieję, że komentarzy z Waszymi prośbami nie zabraknie. 
Do napisania >^.^< 

sobota, 10 maja 2014

Słodki deser ( One-Shot - Bonus do KN )

No więc oto taki mały bonus do "Koszmarnej niespodzianki" 
Przepraszam Was bardzo, ale nie mam pojęcia kiedy dodam jakieś nowe opo. Nie mam weny i pomysłów.
Nie mniej jednak postaram się wymyślić coś co Was zadowoli.
Korzystając z okazji dziękuję za ponad 35tys. wyświetleń. Jesteście najlepsi!
Zapraszam do czytania >^.^<
_________________________________________________________________________________

- Siwon cioto co żeś zrobił z moim kotem?! – wydarł się przerażony Hee starając się ściągnąć Heebuma z szafy, na której się biedaczek schował. Wyglądał strasznie. Jego piękna szara sierść miała ogromne placki. Cały się trząsł i fukał machając łapką przyozdobioną w szereg pazurków nawet na własnego tatusia.
- Co ja mu zrobiłem?! To ta paskuda podrapała mnie po całym ciele kiedy chciałem przyciąć jej sierść. – bronił się Wielebny wchodząc do garderoby.
- Przyciąć? To był zamach. Biedaczek wygląda strasznie. Musiał się bardzo przestraszyć. – mówił Hee zatroskanym głosem starając się jednocześnie zachęcić kota do opuszczenia bezpiecznego miejsca.
- Nie wyglądałby tak jakby nie zaczął się wyrywać i się nade mną znęcać. Spójrz. – warknął Siwon pokazując ręce, które nie dość, że wyły całe podrapane do krwi to jeszcze opuchnięte. Gdzie niegdzie można było się dopatrzeć śladów zębów.
- To tylko bezbronny kotek. Zrobił to w obronie własnej. – prychnął Hee ściągając wreszcie kota. – Rusz się stąd i go nie strasz swoją osobą, bo znowu ucieknie. – Siwon na to stwierdzenie jedynie prychnął. Wychodząc mruczał sobie pod nosem coś o niewdzięcznikach i poświęceniu, ale Hee go nie słuchał. Zajęty był oglądaniem kota i ocenianiem jego stanu, a po wstępnej diagnozie wyszło na krytyczny.
- Tatuś się tobą zajmie i nie pozwoli już dotykać temu nieczułemu sadyście. – powiedział niosąc kota do ubikacji. Tam głaszcząc przerażone stworzenie zaczął powoli wyrównywać sierść do tej katastrofy chcąc choć trochę uratować sytuację. Po pół godziny w końcu wyszedł dumny ze swojego dzieła. Przy okazji podciął ostre pazurki, a kot mruczał ocierając się o nogi pana kiedy ten szedł do Siwona.
- Co ro… - nie dokończył rozszerzając oczy w szoku. – Co ty wyprawiasz? Chcesz żebym cię zamordował tu i teraz?! Do ubikacji marsz! – był wściekły. Siwon siedząc na łóżku chciał zdezynfekować rany. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie robił tego nad ciemną pościelą z której plamy po wodzie utlenionej nie zejdą.
- Bądź delikatny. – powiedział Siwon siadając na sedesie. Wahając się przez chwilę wyciągnął przed siebie ręce zaciskając mocno oczy. Poczuł, że Hee manewrując jego kończynami przemieszcza je nad wannę, a po chwili krzyknął z bólu. Niektóre rany były głębsze i zetknięcie ich z wodą utlenioną dolało przysłowiowej oliwy do ognia skutkując mokrymi śladami na jego twarzy. Hee był bezlitosny. Odkręcił całkowicie buteleczkę i całą jej zawartość rozlał po obu rękach.
- No już… Skończyłem nie płacz. – powiedział cichutko Heechul ścierając łzy z twarzy Siwona. Nagle zrobiło mu się go szkoda. Uświadomił sobie, że może jego kochany kotek wcale nie był taki niewinny na jakiego wyglądał.
- Boli. – zawył żałośnie Wielebny starając się nie poruszać rękami żeby czasem nie zadać sobie dodatkowego cierpienia.
- Przestanie. – Zapewnił Kociowładny składając delikatny pocałunek na ustach ukochanego. Od zawsze wiedział, że postura Siwona wcale nie odzwierciedla jego osobowości. Pod tymi mięśniami i dość ostrymi jak na koreańskie rysami twarzy kryła się niesamowicie wrażliwa i delikatna osoba potrafiąca zrobić dla niego naprawdę dużo.
- Wiem. – powiedział Siwon i sam zainicjował kolejny pocałunek w nadziei na ukojenie. Chyba się udało, bo już po chwili bardzo delikatnie objął Heechula sadzając go sobie na kolanach i pogłębił pocałunek. Oderwali się od siebie dopiero po jakimś czasie kiedy obu brakowało powietrza.
- Chodź zrobimy jakiś obiad. – powiedział Hee i łapiąc delikatnie okaleczoną dłoń Siwona ruszył na dół do kuchni. Od tamtego pamiętnego dnia kiedy przyznali się przed wszystkimi i co najważniejsze przed sobą, że się kochają zrezygnowali z pomocy Pani Cho. Gotowanie dla ukochanej osoby sprawiało im ogromną przyjemność, a kiedy robili to razem było jeszcze lepiej. Nie raz podczas gotowania zdarzyło się, że coś spalili przez nieuwagę i niekończące się pocałunki.
- To co dziś gotujemy? – spytał Siwon siadając na jednym z krzeseł.
- Nie wiem jak ty, ale ja mam ochotę na coś słodkiego.
- Kuszące. – Odparł Wielebny oblizując się i spoglądając łakomie na Heechula.
- Zbereźnik. Nie to mam na myśli. Sugeruję ci naleśniki z musem truskawkowym i bitą śmietaną. – powiedział tracąc siły do zboczeńca przed sobą. Spojrzenie jakim obdarowywał go Siwon sprawiało, że miał przyjemne dreszcze i robiło mu się ciepło.
- Z tym też można pokombinować. – odparł Siwon poważnym tonem uśmiechając się po chwili zadziornie. Hee nawet nie chciał wiedzieć co chodziło po głowie temu zboczeńcowi. Bez słowa odpowiedzi zajął się przygotowywaniem masy na naleśniki. Siwon w tym czasie zajął się musem. Gotowe danie wyglądało niesamowicie apetycznie. Nie chcąc czekać od razu zajęli się jedzeniem oblizując się co chwilę bądź mrużąc oczy i mrucząc na wznak niesamowitości dania.
- Mniam.. Mógłbym jeść je codziennie. – oznajmił Siwon zmywając naczynia.
- Nie pozwolę na to. Jak przytyjesz to zamknę cię w pierwszej lepszej siłowni i nie wypuszczę dopóki nie wrócisz do formy. – powiedział Hee z wrednym uśmiechem.
- Jesteś okrutny. – Choi wywinął usta w podkówkę.
- Może tak, ale przynajmniej nie jestem masochistą żeby z poranionymi dłońmi zmywać naczynia. – powiedział Hee mrużąc oczy.
- Prawie nie boli. A tak przy okazji to mam ochotę na deser.
- Jesteś nienażarty.
- A kto powiedział, że chcę jeść? – spytał Siwon wycierając dłonie i zbliżając się do Hee. Objął go w pasie przyciągając do siebie i złączył ich usta. Hee pogłębił pocałunek splatając ich języki w namiętnym tańcu. – Kotek… Idź do sypialni… Bądź grzeczny… I czekaj tak… Jak cię bozia stworzyła. – mówił Siwy między pocałunkami. Hee zaśmiał się jedynie i zniknął w korytarzu prowadzącym na górę. Choi szybko podszedł do lodówki. Wyciągnął z niej bitą śmietanę w sprayu i truskawki. Oblizał się na własne myśli i ruszył na górę. Aż westchnął wchodząc do sypialni. Hee leżał nagi na czarnej pościeli. Jedną dłonią podpierał głowę, a drugą miał opuszczoną wzdłuż ciała. Wyglądał nieziemsko. Siwon był w stanie dojść od samego oglądania tego cudu. Odłożył szybko przyniesione rzeczy na szafkę nocną po czym ruszył do garderoby. Wrócił stamtąd z krawatem.
- Pozwolisz? – spytał wyciągając dłoń do Hee. Ten niepewnie podał rękę ukochanemu. Nadal miał traumę związaną ze zniewoleniem, ale dla niego był w stanie się przemóc. Siwon przywiązał jego dłonie do wezgłowia łóżka i na sam początek przejechał językiem od pasa aż po szyję Kociowładnego sprawiając, że ten wygiął się w jego stronę chcąc poczuć więcej.
- Nie tak szybko kochanie. Mówiłem, że to deser. – mruknął Siwy i sięgnął po bitą śmietanę. Powoli zaczął przyozdabiać sutki, pępek, obojczyki, a nawet penisa Heechula. Tan nie mając wyboru przyglądał się temu bezradnie podniecając się z każdą chwilą coraz bardziej.
- Siwonnn.. – jęknął kiedy jego kochanek lubieżnie i dość zmysłowo oblizał część pryskającą butelki. Odłożył ją po czym sięgnął po truskawki rozkładając je w przeróżnych miejscach tak by idealnie dopełniały obrazek.
- Wyglądasz smakowicie. – powiedział schodząc z łóżka. Wyciągnął telefon i szybko zrobił zdjęcie. – To na pamiątkę. – wyjaśnił po czym odłożył aparat i zaczął powoli się rozbierać patrząc prosto w oczy Heechula. Ten już miał przyspieszony oddech, a przecież zabawa jeszcze się nie zaczęła. Widać było, że cała ta sytuacja niesamowicie go podnieca.
- Chodź do mnie. – powiedział kiedy bokserki Siwona opadły na podłogę ukazując jego stwardniałego członka. Nie musiał powtarzać dwa razy. Siwon siadając okrakiem na jego udach zbliżył się obdarowując go zachłannym pocałunkiem. Hee ledwo na niego odpowiedział kiedy wargi Siwona zniknęły, a jego język zaczął wodził po jego szyi. Po chwili przeniósł się na obojczyki zlizując powoli bitą śmietanę. Gdy dotarł do pierwszej truskawki umieszczonej pomiędzy obojczykami złapał ją w usta i nachylił się nad twarzą Hee. Ten ze świecącymi się oczami złapał owoc przy okazji korzystając z okazji do pocałunku. Po chwili jednak Siwon oderwał się od niego wracając do zlizywania słodkiej pianki. Wiódł językiem po całej klatce piersiowej od czasu do czasu dzieląc się truskawkami z ukochanym do czasu aż nie dotarł do najczulszego punktu Heechula.
- Co my tu mamy? – zapytał z ustami przy naprężonym członku tak by jego gorący oddech mógł dokładnie go owiać. Hee czując to westchnął przeciągle cały czas patrząc mu w oczy.
- Nie baw się. – wyszeptał i w tym momencie Siwon zamknął usta na obficie spryskanej żołędzi. Zassał się mocno patrząc jak starszy gwałtownie odrzuca głowę do tyłu i wzdycha. Przejechał językiem po całej długości wylizując dokładnie śmietanę.
- Pyszny. – skwitował na powrót pochłaniając członka i powoli ruszając głową. Musiał złapać Heechula za biodra by ten sam nie nadawał tempa tej zabawie. Gdy poczuł, że Hee jest już blisko spełnienia oderwał się od jego męskości czemu towarzyszył jęk zawodu i powrócił do ust.
- Nie tak szybko. – wyszeptał wprowadzając pierwszy palec w odbyt Kociowładnego. Rozciągając go całował zachłannie spragnione pieszczot usta. Nie minęło dużo czasu jak do pierwszego palca dołączył drugi, a potem trzeci.
- No już. Nie jestem z porcelany. – wysapał niecierpliwie Hee. Po chwili palce zniknęły, a zastąpił je znacznie większy członek Siwona. Heechul sam zaczął zachęcać go do ruchów, bo nie mógł znieść czekania. Siwon zawsze czekał aż ten się przyzwyczai nie słuchając słów starszego kiedy ten tłumaczył, że to całkowicie zbędne.
- Siwonn~~ Achhh- jęczał Hee kiedy ten wbijał się w niego i jednocześnie składał pocałunki wszędzie gdzie tylko sięgał ustami. – Mocniejjjj. – sapnął. Wielebnemu dwa razy nie trzeba było powtarzać. Przyspieszył ruchy, a Hee odrzucił głowę do tyłu eksponując szyję gdy ten trafił w ten szczególny punkt wewnątrz. Teraz trafiał już wyłącznie tam.
- Siwon ja… - sapnął zduszonym głosem starszy, a Choi złapał go za przyrodzenie i zaczął szybko poruszać dłonią. Hee wygiął plecy w łuk wzdychając przeciągle i doszedł na wiszącego nad nim Siwona. Chwilę później poczuł w sobie ciepły płyn wylewający się z penisa Siwona, który chwilę później opadł na niego. Chciał przyciągnąć do siebie ukochanego, ale ten jęknął z bólu.
- No tak.. Przepraszam. – powiedział młodszy i zaczął uwalniać nadgarstki Heechula. Kiedy tylko to zrobił Hee sam się w niego wtulił i obdarował czułym pocałunkiem.
- To było niesamowite. Dziękuję. – wyszeptał prosto do ucha młodszego. – Co nie zmienia faktu, że nie chcę być postrzegany jako deser. Cały się kleję od tej śmietany. Zapłacisz mi za to. – pogroził układając się wygodnie w ramionach Siwona.
- Z nadwyżką. – zaśmiał się Choi nie mogąc się doczekać tego co wymyśli jego chłopak. – Tak przy okazji… Skoro to było tak niesamowite to odpuścisz mi kąpanie tego sierściucha? – zapytał z nadzieją.
- Chciałbyś. – powiedział Hee śmiejąc się wrednie. – Nagram to. – dodał słuchając zbolałego jęku.

piątek, 2 maja 2014

Koszmarna niespodzianka ( Part 44/44 ) EPILOG

Po wielu zmaganiach w końcu nastał koniec "Koszmarnej niespodzianki".
Dziękuję za każdy komentarz i za to, że po prostu trwaliście przy postaciach przeżywając każdą sytuację wraz z nimi. 
Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Będę tęsknić za tym opowiadaniem.
Mam nadzieję ujrzeć pod tą notką nieco więcej komentarzy z wrażeniami z ostatniego rozdziału jak i całego opowiadania. Muszę zacząć planować nowe co powinno nie być trudne jako, że już po testach i cały stres w końcu się skończył. 
Miłego czytania >^.^< 
_______________________________________________________________________________

Siwonowi pomimo usilnych prób nie udało się dobudzić przyjaciela więc z westchnieniem obrócił się na drugi bok zasypiając po jakimś czasie. Następnego dnia kiedy się obudził w łóżku leżał sam, a miejsce obok było zimne i zaścielone. Wygramolił się zrezygnowany i przecierając oczy ruszył do ubikacji. Tam po porannej toalecie przemył twarz i ruszył do salonu.
- To było do przewidzenia. - mruknął do siebie widząc śpiących przyjaciół. Ciągnąc za sobą nogi wszedł do kuchni, w której zastał Heechula z kubkiem gorącej kawy.
- Chcesz? - spytał Hee wskazując na kubek.
- Zrobię sobie. - odparł przygaszonym głosem i bez słowa zaczął szykować picie. Heechul przyglądał mu się badawczo.
- Coś się stało? - podpytał w końcu kiedy Wielebny prawie wylał zawartość dzbanka na szafkę. Zaczynał się o niego niepokoić.
- Chyba nic, tylko coś nie daje mi spokoju. - powiedział w zamyśleniu. Złapał kubek i oparł się o blat patrząc na ścianę nieobecnym wzrokiem.
- Co takiego? - spytał biorąc kota na ręce i głaszcząc go delikatnie. Czekając na odpowiedź przez dłuższą chwilę odstawił kota i zaczął szykować mu jedzenie by zaraz potem postawić miseczkę na podłodze i przyglądać się pałaszującemu zwierzęciu.
- Właściwie to... ty. - wyznał w końcu Siwon nadal uporczywie wpatrując się w jeden punkt.
- Ja? Dlaczego? Zrobiłem, albo powiedziałem coś nie tak? - dopytywał przekrzywiając głowę.
- Sam nie wiem.. Może, chociaż wiesz co? Zapomnij. Nie było tematu. Trzeba zrobić jakieś śniadanie zanim tamci się obudzą. Przydałoby się iść też po jakieś tabletki od bólu głowy jeśli nie chcemy zostać zagryzieni. Jest w ogóle woda? Będą chcieli pić. - nawijał chcąc zmienić temat. Nie spojrzał przy tym ani razu na Heechula, który niebezpiecznie mrużył oczy przyglądając się jego krzątaninie.
- Powiedz. - zażądał ostrym tonem sprawiając, że Siwon zatrzymał się w miejscu i spiął niewyobrażalnie. - Co cię trapi? - spytał już łagodniej podchodząc do przyjaciela.
- Mówiłem zapomnij. - powiedział Wielebny słabo.
- Powiedz. - powtórzył przyglądając się mu badawczo. Siwon jakby skulił się w sobie zauważając w jak marnej znalazł się sytuacji. - Powiedz, albo cię zmuszę. - dodał łapiąc przyjaciela za szczękę i przekręcając ją w swoją stronę tak aby ten na niego w końcu spojrzał.
- To co powiedziałem wczoraj... To co ty powiedziałeś. - szepnął ledwo dosłyszalnie Siwon spuszczając oczy. Zwykle pewny siebie teraz chciał zniknąć, bo co jeśli mu się przesłyszało, albo co gorsza Hee żartował sobie z niego i zaraz wybuchnie śmiechem tryumfując nad jego naiwnością? Myśląc o tym ani razu nie spojrzał na Heechula wpatrując się we własne stopy. Wtedy właśnie ten widok został mu zasłonięty przez zbliżającą się twarz Heechula. To ożywiło Siwona, jego oczy skierowały się do góry rozszerzając w szoku kiedy Hee go pocałował. Te miękkie wargi złączone z jego własnymi wywołały w nim radość jakiej nie czuł od dawna. Muskały go delikatnie, a on osłupiały stał i nie wiedział co zrobić. Kiedy już chciał oddać pocałunek Hee odsunął się i spojrzał na niego.
- O to chodzi? - spytał patrząc na Siwona z lekkim uśmiechem. Ten jedynie kiwnął głową patrząc na niego niepewnie. - Mówiłem szczerze. - dodał Hee łapiąc Siwona za rękę. Splótł ich dłonie ze sobą. Widząc szczęście w oczach Wielebnego uśmiechnął się i jeszcze raz złączył ich usta. Tym razem Siwon odpowiedział na pocałunek wkładając w niego całą odczuwaną do teraz tęsknotę.
- Jesteś pewien tego co teraz mówisz i robisz? - spytał kiedy oderwali się od siebie.
- Jak nigdy, a teraz przydałoby się zająć śniadaniem dla tych pijaków. - powiedział odchodząc od Siwona i zaczynając grzebać w lodówce.
- Ty to umiesz zepsuć chwilę. - zaśmiał się Siwon. - Nie mniej jednak dziękuję. - powiedział po czym opuścił kuchnię.
Kiedy Hee został sam uśmiechnął się do siebie wiedząc, że w końcu jest tak jak być powinno. Wszystko w końcu znalazło swoje miejsce. W kompletnej ciszy zaczął szykować kopiec kanapek dla przyjaciół zastanawiając się jak to teraz będzie wyglądać.
- Idę do sklepu, będę na kwadrans. - usłyszał głos Siwona, a następnie zamykane drzwi. Skończył robić śniadanie i ruszył do ubikacji. Prysznic dobrze mu zrobił i pozwolił całkowicie się odprężyć. Owinął ręcznik dookoła bioder i ruszył do sypialni. Przejrzał się w lustrze i z uśmiechem skierował do garderoby. Tam chwilę siedząc wybrał odpowiednie ciuchy i po ubraniu zszedł na dół. Siwon zdążył w tym czasie wrócić i właśnie budził skacowane towarzystwo. Niecałe dziesięć minut później wszyscy siedzieli już w kuchni i jedli śniadanie.
- A miałem nie pić za dużo. - marudził Minho pocierając skronie.
- Wszyscy wiemy, że jak zaczniesz to nie masz umiaru. - wytknął mu Hongki będący w nieco lepszym stanie.
- Ja tam nie wiem na co wy narzekacie. Fajna biba była i nie ma co więcej gadać. - rzekł Kyu rozciągając się na krześle z wrednym uśmiechem. Uwielbiał te momenty, w których wszyscy narzekali na ból głowy, a on mógł zaspokajać potrzeby torturowania ich zwykłym gadaniem. - Ren co ty taki niewyraźny? Uśmiechnij się piękny dzień mamy. Ptaszki śpiewają i słonko przygrzewa. - mówił specjalnie głośno przyglądając się skwaszonym minom.
- On zawsze taki wredny? - zapytał Ren kierując głowę w stronę Heechula.
- Nie skądże znowu... Zwykle jest pięć razy gorszy. Dziś widać dzień dobroci dla zwierząt. - odparł z uśmiechem patrząc na młodszego. Ten skinął mu głową po czym wstał.
- Skoro zostałem tak obrażony to pozwólcie, że wyjdę i zajmę wam łazienkę na godzinę. - powiedział z udawanym smutkiem Kyu i podskakując wesoło i głośno ruszył do ubikacji. Heechul  zaśmiał się na ten widok i kręcąc głową zaczął zmywać.
- Siwon co ty taki cichy? - zauważył Hongki. Siwon siedział wpatrzony w swoją kanapkę, którą skubał od czasu do czasu. Hongki nie widząc rezultatu swojej wypowiedzi postanowił spróbować inaczej. - Piękną mamy dziś niedzielę, a to dopiero jedenasta trzydzieści pięć. - powiedział z westchnieniem. To podziałało lepiej niż wszystko inne. W jednej chwili Siwon wepchnął całą kanapkę do ust, wstał o mało nie zabijając się przy tym, zasunął za sobą krzesło, podszedł do Heechula całując go przelotnie i wyszedł szybkim krokiem z kuchni.
- Wracaj idioto dziś sobota! - krzyknął za nim Heechul śmiejąc się tak głośno jak potrafił. Reszta siedziała w szoku.
- Czy Siwon właśnie... POCAŁOWAŁ HEECHULA?! - wydarł się Minho nie dowierzając absurdalności całego zdarzenia. Jakby nie patrzeć nie był jedyny. Ren i Hongki mieli podobne wyrazy twarzy do niego.
- Żądamy wyjaśnień. - powiedział Hongki patrząc badawczo na Siwona stojącego ze spuszczonym wzrokiem. Zachowywał się jakby zrobił coś złego.
- Co tu jest do wyjaśnienia? - spytał Hee specjalnie.
- Jak to co? Przecież ty nic nie wiedziałeś o tym co czuje do ciebie Siwon, a on tyle lat wzdycha po kontach. Jak to się stało, że nagle całuje cię ot tak? - wybuchnął Minho.
- Od lat? - spytał Hee patrząc po całym czerwonym na twarzy Wielebnym.
- Od lat. - powtórzył Minho.
- O tym nie wiedziałem.. Nie mniej jednak wyjaśniliśmy sobie kilka spraw i teraz sytuacja ma się jak widzieliście. - powiedział podchodząc do Siwona i łapiąc go za dłoń. Ten spojrzał na niego niepewnie po czym uśmiechnął się.
- Czyli wy teraz jesteście razem? - spytał Hongki chcąc się upewnić.
- Jak najbardziej tak. - odparł Hee patrząc w oczy Siwonowi. Widział w nich wdzięczność i bezgraniczną miłość.
- Gratulacje. - powiedział uradowany Ren podchodząc do nich by zamknąć ich w niedźwiedzim uścisku.
- Dzięki młody. - powiedział Hee mierzwiąc mu włosy.
- No to teraz można powiedzieć, że wszyscy są szczęśliwi. - powiedział Hongki w momencie, w którym wrócił Kyu.
- Co przegapiłem? - spytał widząc zmianę atmosfery.
- Nic nic. - zaczął droczyć się Minho.
- Nie ciebie pytam Żabo, Hongki co się wydarzyło kiedy mnie nie było? - spytał.
- Nic takiego. - powiedział z uśmiechem. - Jedynie Siwon z Heechulem postanowili być razem. - dodał po chwili.
- No nareszcie. Już myślałem, że nie doczekam tego momentu. - powiedział uśmiechając się.
- Czyli, że wszyscy wiedzieli co się dzieje, a nikt mi nie powiedział? - spytał oburzony Hee.
- Wybacz stary, ale postanowiliśmy poczekać, aż sam przejrzysz na oczy. W kochaniu się nie pomaga. - powiedział Minho.
Cała reszta dnia minęła na śmiechach i przekomarzaniu. W następnych miesiącach wszyscy ciężko pracowali w firmie jak i przy przeprowadzce Siwona do Heechula. Za to kilka lat później każdy jedynie wspominał minione sytuacje w objęciach ukochanej osoby. Okazało się również, że Kyu bez Hongkiego jest jak ryba bez wody. Jednym słowem wszyscy w końcu znaleźli swoje miejsce na świecie i mogli żyć w objęciach ukochanej osoby.




wtorek, 22 kwietnia 2014

Koszmarna niespodzianka ( Part 43/44 )

I oto kolejna już przedostatnia notka tego opowiadania. 
Mam nadzieję, że Wam się się spodoba.
Przy okazji chciałabym powitać nową czytelniczkę. Mam nadzieję, ze opowiadania Ci się spodobają i będziesz tu wracać ^^
Dodatkowo Brawa dla M... Jesteś jakimś jasnowidzem xD Dosłownie dwie godziny przed twoim komentarzem skończyłam tą notkę ;P
Przy okazji chciałam poinformować, że jutro wielki dzień, ponieważ zaczynam testy, a potem biorę się ostro do pracy. Muszę zacząć pisać jakieś nowe opowiadanie, które mam nadzieję, że pojawi się niedługo.
To na razie tyle z mojego ględzenia i zapraszam do czytania >^.^<
_______________________________________________________________________________

Kilka dni później Siwon w końcu mógł opuścić szpital. Lekarz przepisał mu odpowiednie leki i maści życząc wszystkiego dobrego i wręczył wypis wychodząc.
- Nareszcie. - westchnął Hee. - Jedziemy do mnie. Skoro ja cię w to wplątałem i to ja byłem winny twojego stanu to teraz będę się tobą opiekował. - powiedział uśmiechając się delikatnie. Wziął torby Siwona przywiezione wcześniej przez Kyu i wyszli.
Do domu dojechali dopiero późnym wieczorem. Obaj byli niesamowicie padnięci i jedyne o czym myśleli to sen. Nawet się nie przebierając runęli na kanapę i chwilę później już spali.
- Siwon wypierdalaj od mojej nogi. - mruczał Hee przez sen potrząsając nogą. Niestety dziwne gilanie nie ustało, a wręcz się nasiliło. Heechul gotów zabić przyjaciela podniósł się przecierając obolały kark i uchylił powieki. Przed sobą zobaczył Wielebnego, który z wrednym uśmiechem na ustach siedział na podłodze w dłoni dzierżąc narzędzie tortur jakim okazało się piórko najprawdopodobniej wyciągnięte z poduszki.
- Długo zeszło. - powiedział wstając. - Ren dzwonił oznajmiając, że zwali się tu z resztą za.. - spojrzał na zegarek. - Dokładnie piętnaście minut. - zakończył i widząc minę Kociowładnego wybuchnął śmiechem.
- Tylko się nie udław. - warknął Kim i z prędkością światła zniknął z salonu. Po chwili z łazienki słychać było szum wody. Siwon pokręcił jedynie rozbawiony głową i zajął się ogarnianiem salonu. Po dziesięciu minutach idealnie kiedy skończył drzwi od ubikacji otworzyły się i wyszedł z niej Chul w samym ręczniku zakrywającym strategiczne miejsca. Choi nie mogąc się powstrzymać oblizał usta, które nie wiedzieć kiedy nagle zrobiły się niesamowicie suche i gapił się z wielkim wytrzeszczem na to cudo. Hee jakby nie zauważając jego wzroku ruszył do sypialni. Dopiero kiedy zniknął z pola widzenia Siwona ten opadł ciężko na fotel i starał się uspokoić rozszalałe serce.
- Możesz mi pomóc z tymi kudłami? - usłyszał krzyk z góry. Chcąc nie chcąc ruszył do sypialni Kociowładnego gdzie najpierw rozczesał poplątane kosmyki, a następnie potraktował je suszarką masując przy tym skórę głowy.
- Mmmmmm.. - zamruczał Hee. Podobał mu się ten masaż i najlepiej by go nie przerywał. Uwielbiał kiedy ktoś bawił się jego włosami. To było bardzo miłe.
- No.. Koniec. - uznał w końcu Siwon. - Zaraz będą chłopaki więc ubierz się szybko, a ja idę na dół. - powiedział po czym wyszedł.
Chwilę później dało się słyszeć pukanie po czym głośną rozmowę. Hee narzucił na siebie pierwsze lepsze ubrania chyba po raz pierwszy się tym nie przejmując i zszedł na dół tuląc każdego z przyjaciół po kolei.
- Hyung.. Tak się o was bałem. - pociągnął nosem Ren wtulając się w gospodarza.
- No już mały nie mazgai się. Jesteśmy cali i zdrowi. Jedynie trochę zmęczeni. - uśmiechnął się do blondyna i zmierzwił mu włosy. Chłopak był niesamowicie uroczy.
- To co... Teraz już wszystko będzie w porządku? Koniec ze stresem i wracasz do roboty? - zapytał Hongki klepiąc Chula po ramieniu.
- No raczej nie inaczej. Muszę nadrobić zaległości. - odparł i zaprosił gości do salonu, gdzie jak zawsze każdy rozwalił się zajmując maksimum miejsca.
- Mówiąc o zaległościach.. Masz sporo propozycji. Chyba najważniejszą z nich jest pokaz dla jakiś szych z Francji. - wtrącił się Minho przygarniając do siebie Rena.
- Nieźle.. Opierdalam się jak cholera, a wszyscy mnie wielbią. - zaśmiał się. - Moja zajebistość jest wielka. - oznajmił zgromadzonym. Słysząc tę wypowiedź cała trójka wybuchnęła gromkim śmiechem, a obrażony Kociowładny wyszedł by po chwili wrócić z Heebumem na rękach. - Ty wiesz najlepiej co kotku? Twój tatuś jest najlepszy. - powiedział z powagą do mruczącego kota.
- Odłóż sierściucha i powiedz lepiej czy chcesz kawę czy herbatę. - powiedział Siwy.
- Stary oblewamy. Daruj sobie kawkę i wyciągaj procenty. - rzucił wesoło i przy akompaniamencie aprobujących okrzyków ruszył do barku. Wyciągnął połowę jego zawartości i ustawił na stole.
Impreza trwała w najlepsze mimo wczesnej godziny. Muzyka dudniła na cały dom, a alkohol lał się litrami. Kiedy po dziewiętnastej zadzwonił dzwonek do drzwi trochę zdziwiony Heechul poszedł otworzyć. Zastanawiał się kogo niosło w jego jakże skromne progi, ale kiedy uchylił drzwi uśmiechnął się i zagarnął przybysza.
- Panowie i... Panowie oto Kyuhyun mój odwieczny przyjaciel! - wydarł się do towarzystwa starając się przekrzyczeć muzykę. - Baw się dobrze. - zagadnął jeszcze do przybyłego i ruszył do fotela.
Jak się później okazało Kyu wspaniale dogadywał się z Hongkim. Przysiedli sobie z boku i niemal całą imprezę spędzili wyłącznie w swoim towarzystwie rozprawiając na tysiące tematów. Minho z Renem odpadli jako pierwsi zasypiając wtuleni w siebie na kanapie. Siwy jedynie okrył ich kocem. Sam nie był za bardzo pijany. Kyu to nawet cysterna z najmocniejszym trunkiem by nie powaliła także on trzymał się najlepiej czego nie można było powiedzieć o słaniającym się na nogach Hongkim. Kiwał się na boki i chichotał z sobie tylko znanych powodów.
Heechul lekko podchmielony odpuścił sobie nie chcąc umierać następnego dnia na kaca giganta. Wyszedł do kuchni, a kiedy wrócił Wyłączył muzykę i westchnął. Wszyscy poza nim i Wielebnym już spali zajmując wszystkie dostępne meble.
- Posprzątam jutro. Chodź spać. - powiedział Siwy.
- Jakie posprzątasz. Nie będziesz sic sprzątał. Miałeś u mnie zostać żebym miał cię na oku, a nie żeby robić za sprzątaczkę. A właśnie. Za mną. - zarządził i wychodząc z salony zgasił światło. Wszedł do ubikacji i wciągając za sobą Siwona zamknął drzwi.
- Rozbieraj się z bluzki. - powiedział grzebiąc w szafce.
- Słucham? - Wielebny wytrzeszczył oczy.
- Och no Siwy nie bądź uparty i ściągaj tą koszulkę. - westchnął i uśmiechnął się wyciągając to czego szukał. Widząc, że przyjaciel nadal stoi i patrzy na niego z szokiem wymalowanym na twarzy wywrócił oczami i zaciągnął go do sypialni. - Dobra.. Ściągaj tą koszulkę ale już. - rozkazał co tym razem poskutkowało, bo Siwon powoli jakby z ociąganiem pozbył się materiału. - Dobrze, a teraz siadaj i się nie ruszaj. - rzucił Hee popychając go na łóżko. Sam usiadł na podłodze przed nim i odkręcając maść na siniaki zaczął powoli rozprowadzać ją po kolorowych plamach na ciele. Kiedy skończył z klatką piersiową Siwon miał wielkie rumieńce.
- Aż tak cię krępuję? - spytał Kociowładny z przekąsem.
- Chciałbyś - odgryzł się Siwon nie będący w stanie wykrztusić nic więcej. Hee w tym czasie przeniósł się na łóżko za niego i teraz smarował plecy.
- Iiiii... gotowe. - powiedział schodząc z mebla. - Emmmm Siwon, chyba masz duży problem. - zachichotał patrząc sugestywnie w jedno miejsce. Choi załapując o co chodzi poderwał się nagle i ruszył do wyjścia. - Wróć jak skończysz. - powiedział jeszcze straszy nim za Siwym zatrzasnęły się drzwi. Zgasił światło i położył się po jednej stronie łóżka przykrywając kołdrą. Po jakimś czasie drzwi ponownie się uchyliły, a chwilę potem materac za nim ugiął się pod ciężarem drugiego ciała. Siwon położył się po drugiej stronie przodem do pleców Heechula jednak nie ośmielił się go dotknąć.
- Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. - powiedział słysząc miarowy oddech przyjaciela. - Dobranoc. - szepnął jeszcze zamykając powieki.
- Wiem doskonale, bo czuję to samo... Dobranoc. - odparł natychmiast Hee sennym głosem, a w następnej chwili zasnął.

sobota, 5 kwietnia 2014

A wszystko zaczęło się od zabawy... ( One-Shot )

Dawno nie pisałam shotów więc jak tylko mnie naszło to siedziałam do upadłego. 
Szczerze to sama nie umiem go ocenić. Wydaje mi się, że jest okej, ale to jedynie moja opinia. 
Powiedzcie co o nim sądzicie i jak wam się podobał.
Przypominam o głosowaniu w ankiecie po prawej stronie ^.^ 
Miłego czytania >^.^<
_________________________________________________________________________________

Lee Hyukjae to z pozoru zwyczajny młody mężczyzna. Jak każdy człowiek pragnący osiągnąć sukces i żyć w dostatku. Jednak było w nim coś co zaważyło na jego losie. Tą rzeczą był taniec. Jedna z rzeczy, którą kochał całym sercem. Taniec dawał mu ukojenie w bólu, szczęście i swobodę. Potrafił ćwiczyć godzinami tworząc własne układy czy tańczyć do tych powszechnie znanych.
Pewnego dnia jego przyjaciel wpakował go w przesłuchanie w pewnej wytwórni. Sam też wziął udział i jak się dowiedzieli tydzień temu, że zostali przyjęci nie mogli uwierzyć. Ich marzenia właśnie się spełniały. Ćwiczyli jeszcze zacieklej i wytrwalej. Chcieli, żeby to się udało. Pragnęli tego całymi sercami.
Po roku udało im się zadebiutować w pewnym zespole. Byli niesamowicie szczęśliwi. Osoby mające być z nimi w zespole okazały się niesamowicie przyjazne. Pomagały im i poprawiały niedoskonałości. Na występ musieli poczekać miesiąc. W tym czasie dużo ćwiczyli. W końcu potrzeba sporo pracy, aby trzynaście osób stało się całością. Liderem został Kim Jungsoo nazywany Leeteuk. Był najstarszy i zawsze potrafił załagodzić każdy spór. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Był zawsze uśmiechnięty i wprowadzał miłą atmosferę. Wszyscy bardzo go cenili. Zwierzali się kiedy mięli jakieś trudności i traktowali jak starszego brata.
- No dalej chłopcy. Jeszcze trzy razy powtórzymy całość i jesteście wolni. - zakomunikował patrząc na wyczerpanych przyjaciół. Nie dziwił im się. Ćwiczyli już naprawdę długo.
- Zlituj się człowieku, daj nam odsapnąć. Nie pamiętam kiedy ostatnio spokojnie leżałem grając w cokolwiek. - odparł najmłodszy podnosząc się do siadu.
- Stary, zaraz mamy debiut, a ty myślisz o graniu. Odbijesz to sobie kiedyś. - powiedział postawny brunet. Nazywał się Kangin. Niektórzy pomimo czasu jaki z nim spędzili nadal się go skrycie obawiali. Wiedzieli, że lubi żarty, ale potrafił być też brutalny.
- Dobra, dobra. - lider zaklaskał. - Jeśli się pospieszycie i przećwiczymy to jeszcze pięć razy to jutro pozwolę wam pospać do dziesiątej. - zaproponował, jednak nie dostrzegł entuzjazmu u nikogo.
- Ale Hyung.. Jeszcze przed chwilą mówiłeś trzy, a teraz wyskakujesz z pięcioma. - jęknął dość drobny i nieśmiały, siedzący pod lustrem Ryeowook.
- Owszem, ale się lenicie.. Za minutę dodam kolejne dwie próby. - powiedział z uśmiechem, a wszyscy słysząc to i wiedząc, że każde słowo jest prawdą z przerażonymi minami stanęli na swoich miejscach.
Pół godziny później padli na parkiet niezdolni do wykonania nawet najprostszej czynności.
- Umieram. Hyukki ratuj moje nogi. - wydyszał Donghae. To właśnie on wrobił go w przesłuchanie. Ten zaśmiał się jedynie i podnosząc do siadu zaczął masować obolałe mięśnie przyjaciela co ten skomentował westchnieniem ulgi. Kilka osób wybuchnęło na to śmiechem, a inne popatrzyły po nich trochę dziwnie.
Kolejną godzinę później cała trzynastka już odświeżona opuszczała budynek wytwórni. Na dworze było już całkowicie ciemno. Nikt się nie kręcił, było cicho.
- Gdzie Hyung? - rzucił w przestrzeń Sungmin. Chłopak o niesamowicie rozkosznej, dziecięcej twarzy.
- Zaraz podjedzie. - powiedział lider wdychając głęboko świeże powietrze. Tak jak powiedział tak się stało. Nie minęła nawet minuta kiedy zobaczyli zbliżające się do nich auto. Przywitali się wchodząc po czym każdy opadł na wolne miejsca.
- No posuńcie się. Też chcę usiąść. Nie jesteście sami. - powiedział opadający z sił Hae patrząc po wykładających się przyjaciołach, którzy pewnie zamierzali iść spać. Wiedział, że gdyby trochę się ścisnęli to też by się zmieścił, ale oni zdawali się go nie słyszeć. Auto ruszyło, a nadal stojącym Donghae szarpnęło do tyłu na jeden z zajętych pojedynczych foteli.
- Ała Hae jak chciałeś mi się wpakować na kolana wystarczyło powiedzieć, a nie zgniatać mi ręce. - mruknął sennie przygniatany Hyukki.
- Przepraszam to tak samo.. Już schodzę. - powiedział z zamiarem wstania. Zdążył się jedynie podnieść kiedy dłonie rapera pociągnęły go z powrotem w dół.
- Siedź, oni i tak ci nie zrobią miejsca, bo śpią. - zauważył Hyukjae obejmując go wokół tali na wypadek hamowania. Nie chciał by coś się młodszemu stało.
Dojechali po jakimś czasie. Wszyscy spali jak zabici. Manager musiał nieźle się wysilić żeby ich dobudzić. Wychodzili ziewając potężnie i przeciągając się. Opierali się na sobie nie chcąc stracić równowagi. Dziękowali bóstwom za windę, która oszczędziła im wspinaczki na dwunaste piętro. Po ciemku każdy trafił do odpowiedniego pokoju po czym bez przebierania rzucił się na własne łóżko zasypiając natychmiastowo.
Tak jak było obiecane nikt nie został zbudzony przed dziesiątą. Zanim jednak udało się wszystkich wyciągnąć z łóżek swoich bądź i nie patrząc po tym, że obudzeni jedynie zmieniali pokój na inny upychając się nie jednokrotnie nawet po trzech w jednym było dobrze po jedenastej.
- Jeeeeść. - dosłyszeli głośny ziew wydobywający się z ust Shindonga. Był to masywniejszy chłopak. Swoje kroki skierował prosto do lodówki. Wolał coś zjeść niż zaczynać jak inni od porannego prysznica. Nim opuścili mieszkanie wybiła godzina czternasta. Wszyscy wiedzieli, że ten dzień będzie wyglądać tak jak wczorajszy i następny też taki będzie. Najpierw rozgrzewka, potem jakiś drobny lunch, a następnie morderczy trening do późnej nocy, prysznic i do domu tylko po to, żeby pospać marne kilka godzin przed kolejnym dniem.
Tak minął im cały miesiąc i właśnie siedzieli w ogromnej garderobie czekając na stroje. Wszyscy się stresowali debiutem. Bali się, że coś może nie pójść po ich myśli. Gdy przyniesiono ubrania przebrali się po czym zajęli miejsca na krzesłach oddając się w ręce stylistek mających zrobić im makijaż oraz fryzurę.
Moment zapowiedzi jak i wyjścia na scenę był momentem przełomowym. Po występie nie będą już zwykłymi ludźmi niewyróżniającymi się w tłumie innych i każdy z nich doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Pięć minut później zeszli ze sceny odprowadzani głośnymi brawami i piskami. Każdy miał na ustach uśmiech mówiący "Udało się. Już po wszystkim. Teraz będzie tylko lepiej"
- Udało się Hyukki. Naprawdę się udało. - powiedział Hae podchodząc do Hyukkiego i tuląc go mocno. Raper odwzajemnił uścisk zadowolony. Nie mógł uwierzyć, że właśnie wystąpił w telewizji. To jeszcze do niego nie docierało.
- No chłopaki. Spisaliście się. - powiedział manager zwracając na nich swoją uwagę. - Właśnie dostałem telefon z góry. Szef kazał przekazać, że jutro macie wolne i dziś możecie świętować, a pojutrze konferencję i występ. Dalszy grafik zostanie wam przesłany na maila pojutrze. - dodał po czym zostawił ich samych sobie.
- To jak? Pijemy! - zakrzyknął Heechul uradowany. Uwielbiał pić i oglądać zataczających się ludzi. Miał niesamowicie delikatne rysy twarzy całkowicie różne od jego wybuchowego charakteru. Był zadziorny i wredny, ale jak już zaufał to na zawsze. Przy jego mocnej do picia głowie doskonale zdawał sobie sprawę, że ten wieczór będzie jednym z ciekawszych.
Wrócili do domu z pełnymi reklamówkami alkoholu i jedzenia. Zaczęło się ściemniać kiedy impreza się zaczęła. Nie przejmowali się sąsiadami, ponieważ ich nie mieli. Całe piętro było wyłącznie do ich dyspozycji. Mogli więc szaleć do woli.
Po pewnym czasie kiedy każdy już był trochę podpity zaczęła się prawdziwa impreza. Shindong przejął mikrofon od karaoke zaczynając zabawiać towarzystwo śpiewem. Kilka osób walczyło między sobą dowodząc kto potrafi więcej wypić. Do tego grona zaliczyć można było Leeteuka, Heechula, Kangina i Kyuhyuna. Nikt inny nie miał odwagi by w tym uczestniczyć. Ryeowook zajął się przygotowywaniem dodatkowych przekąsek, Yesung jakiś czas temu zmył się do swojego pokoju twierdząc, że boli go głowa, ale wszyscy wiedzieli, że wolał przebywać wśród żółwi. Hangeng w spokoju pił piwo przyglądając się walce, Sungmin już od jakiegoś czasu, spał zwinięty na kanapie, Siwon jako przykładny chrześcijanin udał się na spoczynek uprzednio modląc się w zaciszu swoich czterech ścian, a Kibum śmiał się z Shindonga. Jedynie Eunhyuk i Donghae postanowili się wyróżniać i biegali po całym mieszkaniu bijąc się poduszkami. Mieli przy tym niezły ubaw czego nie można było powiedzieć o ofiarach ich zabawy. W pewnym momencie stanęli naprzeciw siebie, zaśmiewając się i myśląc jak dopaść drugiego. Hae chciał podbiec, ale będąc o krok od przyjaciela potknął się i wpadł prosto w jego ramiona ciągnąc go za sobą w dół. Hyukjae upadł na twardą podłogę, a na nim wylądował Donghae wprawiając go w przerażenie. Wszystko dlatego, że po upadku ich usta złączyły się ze sobą w pocałunku. Hae patrzył wystraszony w szeroko otwarte oczy tancerza bojąc się drgnąć. Widział wiele sprzecznych ze sobą emocji na jego twarzy jak i w jego oczach. Po chwili oderwał się od tych miękkich i pełnych warg tylko po to by w przypływie odwagi zaraz delikatnie je skubnąć własnymi ustami.
- Hae... - szepnął Hyukki nadal tkwiący w szoku. Nie wiedział co się dzieje. To było nierealne. Nie wypił za dużo. Nie wiedział co ma zrobić. Coś mu mówiło, że nie chce tego przerywać, jednak nie wiedział w jaki sposób się potem usprawiedliwi.
- Ja.. - zaczął Hae, jednak Hyukjae nie dał mu skończyć ponownie złączając ich usta. Raz się żyje.. jeśli coś może z tego wyjść to postanowił zaryzykować. Nie czując oporu pogłębił odrobinę pocałunek. To było takie nowe i takie miłe. Nie wiedział, że kiedykolwiek do tego dojdzie. W tym momencie właśnie usłyszeli okrzyk zwycięstwa Heechula. Wiwatował widząc jak Kangin odlatuje.
- Weźcie się przenieście do sypialni. - usłyszeli tuż nad sobą jego głos. W następnej chwili widzieli jak lekko chwiejnym krokiem idzie do swojej sypialni.
- Ma racje. Chodź do mnie. - mruknął raper pomagając wstać młodszemu by zaraz pociągnąć go za sobą do własnego pokoju. Tam padli na łóżko obejmując się i całując namiętnie. Pomimo całkiem nowej sytuacji brnęli w to dalej. Hyukki zaczął zjeżdżać pocałunkami na szyję przyjaciela, a ten wzdychając co jakiś czas trzęsącymi się dłońmi na oślep rozpinał jego koszulę. Został w tym czasie pozbawiony koszulki, a pocałunki z szyi przeniosły się na klatkę piersiową. Hyukjae językiem zaczął zataczać kółka naokoło sutków wijącego się pod nim chłopaka. Zachęcany jego jękami pochłonął jeden z nich drugim zajmując się dłonią.
- Ahhh - westchnął Hae wyginając się do z każdą kolejną chwilą w stronę Hyukkiego. ten oderwał się w końcu od zmaltretowanego sutka przywierając na powrót do ust leżącego pod nim przyjaciela. Dłońmi badał jego ciało zahaczając o spodnie by w końcu się odważyć i dotknąć wypukłości w jego spodniach. Hae czując dotyk w tym miejscu natychmiastowo poderwał biodra do góry i jęknął czując, że nie tylko on ma problem. Zaczął rozpinać spodnie starszego kiedy ten pozbawiał się koszuli. Obaj byli już niesamowicie rozpaleni. W mgnieniu oka pozbyli się także spodni i bielizny zostając całkowicie nago.
- Hae.. Mogę? - wysapał Hyukjae w przerwach pomiędzy pocałunkami. Spojrzał na niego, a widząc zgodę  wytyczył sobie językiem ścieżkę w dół zahaczając o sutki i pępek. Będąc przy męskości polizał obficie swoje palce po czym zaczął nimi jeździć przy dziurce przyjaciela.
- Rozluźnij się. - powiedział wprowadzając w niego pierwszy palec. Hae syknął nieprzyzwyczajony do przyjmowania w siebie czegokolwiek. Hyukjae po pewnym czasie dodał do pierwszego drugi palec poruszając nimi. Chcąc odwrócić uwagę od bólu chuchnął na penisa Hae po chwili liżąc go trochę nieśmiało. Gdy dodawał trzeci palec wziął przyrodzenie do ust, a Hae jęknął przeciągle.
- Hyukki.. ja.. zrób to. - sapał ciężko młodszy po chwili czując pustkę w sobie zastąpioną czymś większym. Z oczu popłynęły mu łzy, a Hyukjae nie mogąc na to patrzeć zaczął je scałowywać.
- Rozluźnij się. - szepnął łącząc ich usta. Ostatnimi siłami powstrzymywał się by nie zacząć się ruszać. Doznanie jakie obecnie przeżywał było niesamowite.
- Już możesz. - usłyszał po chwili i zachęcony zaczął się poruszać. Jęki bólu jakie wydawał z siebie Donghae z czasem przemieniły się w jęki rozkoszy i skomlenia o więcej. Starszy spełniał każdą prośbę kochanka, a gdy trafił w jakiś punkt wewnątrz Hae ten wygiął się z rozkoszy. Nie powstrzymywał się ani trochę wydając z siebie odgłosy świadczące o tym co właśnie przeżywał. Doznania były niesamowite. Oddech był spazmatyczny, a oczy zamglone z przyjemności. Kilka pchnięć później doszedł z imieniem przyjaciela na ustach. Hyukjae czując mięśnie zaciskające się na jego męskości zaczął mu wtórować. Wsuwał się głębiej i szybciej wyginając plecy w łuk. W następnej chwili sapnął przeciągle dochodząc po czym opadł na kochanka. Kiedy był w stanie poruszyć się choć odrobinę sturlał się z młodszego i przygarnął go do siebie.
- To było niesamowite. - wysapał Hae wtulony Hyukkiego.
- Oj tak... Hae, niech tak już zostanie. Ja myślę, że cię pokochałem. Nie jak do teraz tylko jako kochanka. Może to stało się już wcześniej, ale nie zniosę zapomnienia o tym. - powiedział raper bojąc się reakcji młodszego.
- Dobrze.. Uważam, że ja też nie dałbym rady. - odparł po czym wtulił się w niego bardziej i tak po pewnym czasie zasnęli szczęśliwi i spełnieni. Sen był spokojny. Oboje wiedzieli, że największe szczęście jakie ich spotkało to wzajemna miłość jaką się darzyli.

Od tamtego czasu stali się jednością. Kochali się i nie zamierzali tego ukrywać. Zespół rozwijał się i stawał coraz sławniejszy. Fanki szalały domyślając się powoli co dzieje się pomiędzy dwójką artystów. Stworzyły tym samym parę, która w ich przekonaniu była sobie pisana. Niedługo miały się także dowiedzieć, że EunHae nie jest jedynie ich wyobrażeniem, a prawdziwą miłością. Miłością będącą w stanie przezwyciężyć wszystkie przeszkody.

środa, 2 kwietnia 2014

Koszmarna niespodzianka ( Part 42/44 )

I kolejny rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. 
Chciałabym powiedzieć, że do egzaminów nie zostało już dużo czasu, a zaraz po nich biorę się ostro do pracy. Muszę Wam wynagrodzić całą krzywdę. 
Nie mniej jednak chciałabym skończyć to opowiadanie jeszcze przed nimi. 
Postanowiłam wstawać wcześniej do szkoły i wtedy chodź trochę pisać. Zobaczę jeszcze co z tego wyjdzie. 
Zapraszam do czytania i komentowania >^.^<
_________________________________________________________________________________

Heechul nie mógł na to patrzeć. Nawet jeśli wiedział, że Siwon płacze pewnie z ulgi i szczęścia to nie mógł na to patrzeć. Nigdy nie lubił patrzeć na ludzkie słabości, a do Siwona mu one kompletnie nie pasowały. Dla niego powinien być wiecznym wesołkiem umiejącym pomóc mu kiedy tego potrzebuje. Uśmiechnął się jednak do niego słabo po czym zamknął oczy i odetchnął głęboko. Na jego nieszczęście Wielebny źle to odebrał.
- Hyung... Nic ci nie jest? - zaczął płaczliwym tonem. Kiedy Hee to usłyszał otworzył oczy i ponownie na niego spojrzał starając się go uspokoić. Chyba to podziałało, bo Choi złapał się za pierś i padł na łóżko. Często tak robił, jednak tym razem to nie były żarty. Komputerek podłączony do jego przyjaciela zaczął pikać nieznośnie oznajmiając, że nie wyczuwa akcji serca. Heechul nie mógł w to uwierzyć. To nie mieściło mu się w głowie. Przecież przed chwilą jeszcze był taki żywy. Mówił do niego przecież.
Nim ktokolwiek zareagował do sali wpadło z pięciu lekarzy szybko starających się przywrócić odpowiednie funkcje życiowe jego przyjaciela.
- S..Siwon... Nie zostawiaj mnie. - wyszeptał Hee uświadamiając sobie co właśnie się dzieje. Oczy zaszkliły mu się po chwili wypuszczając pierwsze łzy. - Słyszysz mnie ty pierdolnięty święty gnojku?! Jak zostawisz mnie tu samego to ci tego nie daruję! Będę cię nawiedzał nawet tam, gdzie trafisz! - darł się pomimo rozdzierającego bólu. Kiedy pielęgniarka chciała go wywieźć cudem uniknęła ugryzienia zdesperowanego Heechula. Nawet Kyu nie był w stanie go uspokoić. Kociowładny czuł, że umiera w nim właśnie coś ważnego. Odechciewało mu się żyć widząc kolejnych lekarzy wbiegających do sali, w której jeszcze przed chwilą przebywał. Widział jak pielęgniarki spieszą z jakimiś maszynami. Błagał w myślach by nie został sam. Nie chciał znowu przeżywać straty ważnej dla niego osoby. Nie chciał być sam. Sam nawet nie wiedział kiedy podniósł się do siadu pomimo pielęgniarki starającej się go sprowadzić do pozycji leżącej i wtulił się w Kyuhyuna, który nieobecnym wzrokiem spoglądał w zamknięte drzwi przed nimi.
Cała ta sytuacja trwała jeszcze jakiś czas. Dla Heechula to były lata, wieki i gdy tylko drzwi się otworzyły oderwał się od nadal osłupiałego przyjaciela wpatrując się z wielkim wyczekiwaniem i nadzieją w mężczyznę przed nim. Miał on niesamowicie poważną minę, która tylko odbierała nadzieje.
- zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. - zaczął. Hee w tym momencie stracił wszelkie nadzieje. Wiedział co dalej powie lekarz, ale nie chciał tego słyszeć. Widział jak wychodzą kolejni lekarze wracając do swoich obowiązków. Po chwili przed jego twarzą pojawiła się pielęgniarka, która coś do niego mówiła. Nie słuchał jej. Poczuł jak łóżko się przemieszcza wjeżdżając do tego samego pomieszczenia, gdzie przebywa cia... Siwon? Hee zamrugał oczami. Słyszał. Wyraźnie słyszał pikanie maszyny, a nawet widział kreski oznaczające, że Siwon wcale go nie opuścił. Ten przeklęty Koń walczył i wygrał. Leżał teraz nieprzytomny, ale żył.
- Hyung wszystko w porządku? - zapytał Kyu zmartwiony zachowaniem przyjaciela. Ten skierował na niego wzrok.
- On.. żyje. - powiedział szczęśliwy.
- Oczywiście, że żyje.. Słuchałeś ty w ogóle doktora? Zaczynam się o ciebie martwić. - odparł patrząc na niego jak na kosmitę.
- Nie... nie słuchałem. - szepnął. Miał ochotę coś sobie zrobić za swoją głupotę.
Siwon obudził się po dwóch dniach. Lekarze twierdzili, że organizm potrzebuje czasu na regenerację po zatrzymanej akcji serca. Dodali również, że to najprawdopodobniej już się nie powtórzy. Wszystko spowodowane było strachem. Hee nie odchodził na krok od jego łóżka. Bał się, że może się coś stać. Siwon, gdy dowiedział się jak bardzo Kociowładny się o niego boi uśmiechnął się jedynie patrząc na Hee z wielką miłością. Wiedział, że nie ma na co liczyć skoro przez te wszystkie lata Hee nic nie zauważył, jednak mu wystarczyła przyjaźń. Dopóki miał przy sobie Heechula było dobrze.
_________________________________________________________________________________
Korzystając z okazji proszę o zapoznanie się z ankietą po prawej stronie. 
Chciałabym wiedzieć, które opowiadanie najbardziej Wam się spodobało. Liczę na to, że przynajmniej większość odda głos na swojego faworyta. 
(Nie wliczam "Koszmarnej niespodzianki" ponieważ nie jest skończona) 

poniedziałek, 10 marca 2014

Koszmarna niespodzianka ( Part 41/44 )

Po kolejnej dość długiej przerwie zapraszam na kolejny, zbliżający Nas do końca rozdział. 
Notki będą się pojawiać bardzo rzadko. Wszystko to przez nawał nauki i zbliżające się testy gimnazjalne. Jak tylko je napiszę będę miała już względny spokój i blog będzie funkcjonował jak wcześniej. 
Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do tego czasu. 
Na razie zapraszam do czytania >^.^< 
_________________________________________________________________________________

Następnego dnia Heechul miał ochotę zamordować tego wrednego Padalca. Jakby wiedział co to za tabletki to za nic by ich nie wziął. Teraz przez własną głupotę nie wiedział, która była godzina i co najważniejsze co z Siwonem. Ten temat cały czas nie dawał mu spokoju. Wstał szybko i ruszył pod salę operacyjną mając nadzieję, że nie spotka tam Kyu. Chyba by go rozszarpał za to co kazał zrobić pielęgniarce.
- Zapraszam za mną Panie Kim. - powiedziała dokładnie ta sama kobieta, która pewnie wczoraj podała mu tabletki.
- Dokąd? - spytał Hee podążając za nią. Jak znowu będzie go karmić tabletkami, to rolę się zamienią i to ona będzie je zażywać.
- Pan Cho prosił, żeby Pana przyprowadzić. Wiedział, że będzie Pan ciekawy jak się czuje Choi Siwon. - wyjaśniła. Więcej mówić nie musiał. Hee podążył za nią trafiając po jakimś czasie do jednej ze szpitalnych sal. Zobaczył w niej śpiącego Kyu opartego głową o łóżko na którym spał Siwon. Gdyby nie ten drugi to umordowałby najmłodszego na miejscu. Odrzucił od siebie te myśli i podszedł do Siwona. Nie mówiąc ani słowa cichutko przyklęknął przy nim, złapał go za rękę i dał płynąć łzom. Czuł ulgę i wyrzuty sumienia.
- Co się stało? - usłyszał pytanie. Podniósł głowę zauważając, że to Kyu. Nie miał zamiaru udawać przy nim twardziela. Nic by mu to nie dało.
- To nic. Po prostu muszę w końcu ochłonąć, a to najlepszy sposób. - mruknął w odpowiedzi spoglądając na twarz śpiącego.
- Okej, nie będę przeszkadzać. - skwitował to Kyu i wyszedł zostawiając Heechula samego sobie. Kim był mu za to niezmiernie wdzięczny. Nienawidził okazywać słabości przy innych, jedynym wyjątkiem był Siwon. Widział go w stanie całkowitego rozpadu i trwał przy nim do czasu aż ten się nie pozbierał. To właśnie on na nowo pomógł mu zaufać światu i nie oczekiwał niczego w zamian. Był na każde jego skinienie, pomagał mu, a teraz leży nieprzytomny.
- Przepraszam, mogę na chwilę Pana przeprosić? - usłyszał nad sobą pytanie. Podniósł się ponownie widząc doktora.
- Oczywiście... - wstał idąc w stronę drzwi lecz w ostatniej chwili obrócił się. Coś mu w tym lekarzu nie pasowało.
- Czy ja już Pana gdzieś nie widziałem? - spytał przyglądając się mężczyźnie. Chwilę mu zajęło przypomnienie sobie kto przed nim stoi. - Pan nie jest czasem tym policjantem...? - zastanawiał się. Zaczął podchodzić w stronę łóżka. - To Pan prawda? - zapytał.
- Masz dobrą pamięć. - powiedział uśmiechając się kącikiem ust. Heechulowi nie spodobał się jego ton i ten uśmiech. Coś tu stanowczo było nie tak.
- Co Pan tu robi? - ciągnął to dalej podchodząc coraz bliżej.
- Kończę sprawy kuzyna. - rzekł mężczyzna wyciągając strzykawkę. Doskakując do Kima próbował wbić ją w jego ciało. Hee jednak odskoczył do tyłu unikając przedmiotu. Starał się złapać dłoń ze strzykawką co było niesamowicie trudne.
- Więc ten bydlak był twoim kuzynem. - mówił Kociowładny manewrując.
- No właśnie. BYŁ, bo przez ciebie już go nie ma. Nie mogłeś po prostu z nim być? Gdybyś dostrzegł w nim jakąś wartość ten idiota by tu nie leżał, ciebie by tu nie było, Hangeng by żył i wszyscy byliby szczęśliwi. - powiedział i akurat wbił strzykawkę w ramię Hee wstrzykując jej zawartość. Heechul krzyknął tylko osuwając się na ziemie. Nim stracił przytomność usłyszał jeszcze otwierające się drzwi.
~*~
Heechul jęknął słabo. Głowa mu pękała pulsując tępym bólem, ciało całe zesztywniało, a na dodatek jasne światło świeciło prosto na zamknięte oczy. Brunet skrzywił się po czym zacisnął mocniej powieki.
- Hyung! - ktoś krzyknął sprawiając dodatkowy ból, kolejne syknięcie i skrzywienie. Kolejna oznaka bólu. Pierwsza próba otworzenia oczu niestety zakończyła się porażką. Oczy zaczęły łzawić. Wyczulony słuch odnotował ruch w pomieszczeniu, rozsunięcie drzwi i kolejny krzyk. Krzyk tak bolesny, że zdawał się rozsadzać biedne bębenki. Mruknięcie i kolejne kroki zbliżające się do leżącego Heechula.
- Hyung co mówisz? - usłyszane tuż nad głową sprawiło, że oczy same się otworzyły wyczuwając cień nad sobą. Rozmazana sylwetka odskoczyła przestraszona po chwili wracając na swoje miejsce. - Nie ci nie jest? Tak się o ciebie bałem. Mówili, że po takiej ilości środka nasennego możesz nie przeżyć. Siwon by nie przeżył. Uratowałeś go. A właśnie, przewieźli was do Seulu. To tak na wszelki wypadek. Z Siwonem już... - kolejne syknięcie przerywające zbyt długą i raniącą wypowiedź. Było zbyt głośno.
- Niech się Pan odsunie, to go boli. - głos od drzwi stanowił w tym momencie zbawienie. Nareszcie nastała cisza. - Jest teraz wyczulony na wszystko, każdy szelest i każdy dźwięk słyszalny jest trzy razy głośniej niż normalnie, każdy ruch sprawia ból. Proszę szeptać i najlepiej nie wykonywać gwałtownych ruchów. - szeptał mężczyzna w kitlu.
- Rozumiem. Wybacz hyung. - dotarło do jego uszu. - No więc z Siwonem... - po raz kolejny mu przerwano.
- Powie mu Pan potem na razie muszę go zbadać. Może Pan wyjść? - spytał lekarz, a Hee poczuł przerażenie. Bał się zostać z nim sam na sam. Nie ufał mu. Kiedy Kyu kiwnął głową i wstał Hee z głośnym syknięciem złapał go za dłoń patrząc błagalnie po doktorze.
- Dobrze. Może Pan zostać, ale proszę nie przeszkadzać. - upragnione słowa stanowiły jakby ulgę w bólu fizycznym. Wykonanie badań było dość szybkie. Kontrola przebiegła bezproblemowo i Hee nareszcie miał spokój... No może nie do końca.
- No więc. - zaczął po raz trzeci Kyu siadając przy Kociowładnym. - Jak już mówiłem z Siwonem już lepiej. Dzięki tobie nic dodatkowego mu się nie stało. Ciebie ta dawka leków uspała na tydzień, ale dla osłabionego organizmu Siwona była śmiertelna. Kiedy padłeś jak długi na ziemię, a ja zobaczyłem co się dzieje zacząłem się szarpać z tym kolesiem. Dość mocno oberwał odwdzięczając mi się za każdy zadany cios tym samym, ale końcowy wynik był mój. Dalej przyjechała policja. Wszyscy nad tobą skakali. Bałem się jak cholera. Siwon też oczywiście po tym jak się obudził i o wszystkim dowiedział chciał cię zobaczyć, ale doktor mu nie pozwolił. Jego sala jest obok. Mogę poprosić o przeniesienie go tutaj jeśli chcesz. - zakończył zdawanie relacji. Hee z wielkim wysiłkiem kiwnął głową, a Kyu wstał i wyszedł. Po piętnastu minutach pielęgniarka już wwoziła łóżko z Siwonem.
- Heechul hyung... Jak dobrze, że nic ci nie jest. Dziękuję za to co zrobiłeś. - szepnął Siwon mając łzy w oczach.