Ci którzy o blogu pamiętają ^^

poniedziałek, 26 maja 2014

Coś nowego...

Jako, że do teraz nie udało mi się wpaść na "trop" nowego opowiadania postanowiłam zrobić coś nowego. 
Postanowiłam napisać coś na Wasze życzenie także jeśli ktoś chce jakiegoś one-shota to nie krępować się i pisać. Może przy okazji najdzie mnie na coś nowego. Mam nadzieję, że komentarzy z Waszymi prośbami nie zabraknie. 
Do napisania >^.^< 

sobota, 10 maja 2014

Słodki deser ( One-Shot - Bonus do KN )

No więc oto taki mały bonus do "Koszmarnej niespodzianki" 
Przepraszam Was bardzo, ale nie mam pojęcia kiedy dodam jakieś nowe opo. Nie mam weny i pomysłów.
Nie mniej jednak postaram się wymyślić coś co Was zadowoli.
Korzystając z okazji dziękuję za ponad 35tys. wyświetleń. Jesteście najlepsi!
Zapraszam do czytania >^.^<
_________________________________________________________________________________

- Siwon cioto co żeś zrobił z moim kotem?! – wydarł się przerażony Hee starając się ściągnąć Heebuma z szafy, na której się biedaczek schował. Wyglądał strasznie. Jego piękna szara sierść miała ogromne placki. Cały się trząsł i fukał machając łapką przyozdobioną w szereg pazurków nawet na własnego tatusia.
- Co ja mu zrobiłem?! To ta paskuda podrapała mnie po całym ciele kiedy chciałem przyciąć jej sierść. – bronił się Wielebny wchodząc do garderoby.
- Przyciąć? To był zamach. Biedaczek wygląda strasznie. Musiał się bardzo przestraszyć. – mówił Hee zatroskanym głosem starając się jednocześnie zachęcić kota do opuszczenia bezpiecznego miejsca.
- Nie wyglądałby tak jakby nie zaczął się wyrywać i się nade mną znęcać. Spójrz. – warknął Siwon pokazując ręce, które nie dość, że wyły całe podrapane do krwi to jeszcze opuchnięte. Gdzie niegdzie można było się dopatrzeć śladów zębów.
- To tylko bezbronny kotek. Zrobił to w obronie własnej. – prychnął Hee ściągając wreszcie kota. – Rusz się stąd i go nie strasz swoją osobą, bo znowu ucieknie. – Siwon na to stwierdzenie jedynie prychnął. Wychodząc mruczał sobie pod nosem coś o niewdzięcznikach i poświęceniu, ale Hee go nie słuchał. Zajęty był oglądaniem kota i ocenianiem jego stanu, a po wstępnej diagnozie wyszło na krytyczny.
- Tatuś się tobą zajmie i nie pozwoli już dotykać temu nieczułemu sadyście. – powiedział niosąc kota do ubikacji. Tam głaszcząc przerażone stworzenie zaczął powoli wyrównywać sierść do tej katastrofy chcąc choć trochę uratować sytuację. Po pół godziny w końcu wyszedł dumny ze swojego dzieła. Przy okazji podciął ostre pazurki, a kot mruczał ocierając się o nogi pana kiedy ten szedł do Siwona.
- Co ro… - nie dokończył rozszerzając oczy w szoku. – Co ty wyprawiasz? Chcesz żebym cię zamordował tu i teraz?! Do ubikacji marsz! – był wściekły. Siwon siedząc na łóżku chciał zdezynfekować rany. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie robił tego nad ciemną pościelą z której plamy po wodzie utlenionej nie zejdą.
- Bądź delikatny. – powiedział Siwon siadając na sedesie. Wahając się przez chwilę wyciągnął przed siebie ręce zaciskając mocno oczy. Poczuł, że Hee manewrując jego kończynami przemieszcza je nad wannę, a po chwili krzyknął z bólu. Niektóre rany były głębsze i zetknięcie ich z wodą utlenioną dolało przysłowiowej oliwy do ognia skutkując mokrymi śladami na jego twarzy. Hee był bezlitosny. Odkręcił całkowicie buteleczkę i całą jej zawartość rozlał po obu rękach.
- No już… Skończyłem nie płacz. – powiedział cichutko Heechul ścierając łzy z twarzy Siwona. Nagle zrobiło mu się go szkoda. Uświadomił sobie, że może jego kochany kotek wcale nie był taki niewinny na jakiego wyglądał.
- Boli. – zawył żałośnie Wielebny starając się nie poruszać rękami żeby czasem nie zadać sobie dodatkowego cierpienia.
- Przestanie. – Zapewnił Kociowładny składając delikatny pocałunek na ustach ukochanego. Od zawsze wiedział, że postura Siwona wcale nie odzwierciedla jego osobowości. Pod tymi mięśniami i dość ostrymi jak na koreańskie rysami twarzy kryła się niesamowicie wrażliwa i delikatna osoba potrafiąca zrobić dla niego naprawdę dużo.
- Wiem. – powiedział Siwon i sam zainicjował kolejny pocałunek w nadziei na ukojenie. Chyba się udało, bo już po chwili bardzo delikatnie objął Heechula sadzając go sobie na kolanach i pogłębił pocałunek. Oderwali się od siebie dopiero po jakimś czasie kiedy obu brakowało powietrza.
- Chodź zrobimy jakiś obiad. – powiedział Hee i łapiąc delikatnie okaleczoną dłoń Siwona ruszył na dół do kuchni. Od tamtego pamiętnego dnia kiedy przyznali się przed wszystkimi i co najważniejsze przed sobą, że się kochają zrezygnowali z pomocy Pani Cho. Gotowanie dla ukochanej osoby sprawiało im ogromną przyjemność, a kiedy robili to razem było jeszcze lepiej. Nie raz podczas gotowania zdarzyło się, że coś spalili przez nieuwagę i niekończące się pocałunki.
- To co dziś gotujemy? – spytał Siwon siadając na jednym z krzeseł.
- Nie wiem jak ty, ale ja mam ochotę na coś słodkiego.
- Kuszące. – Odparł Wielebny oblizując się i spoglądając łakomie na Heechula.
- Zbereźnik. Nie to mam na myśli. Sugeruję ci naleśniki z musem truskawkowym i bitą śmietaną. – powiedział tracąc siły do zboczeńca przed sobą. Spojrzenie jakim obdarowywał go Siwon sprawiało, że miał przyjemne dreszcze i robiło mu się ciepło.
- Z tym też można pokombinować. – odparł Siwon poważnym tonem uśmiechając się po chwili zadziornie. Hee nawet nie chciał wiedzieć co chodziło po głowie temu zboczeńcowi. Bez słowa odpowiedzi zajął się przygotowywaniem masy na naleśniki. Siwon w tym czasie zajął się musem. Gotowe danie wyglądało niesamowicie apetycznie. Nie chcąc czekać od razu zajęli się jedzeniem oblizując się co chwilę bądź mrużąc oczy i mrucząc na wznak niesamowitości dania.
- Mniam.. Mógłbym jeść je codziennie. – oznajmił Siwon zmywając naczynia.
- Nie pozwolę na to. Jak przytyjesz to zamknę cię w pierwszej lepszej siłowni i nie wypuszczę dopóki nie wrócisz do formy. – powiedział Hee z wrednym uśmiechem.
- Jesteś okrutny. – Choi wywinął usta w podkówkę.
- Może tak, ale przynajmniej nie jestem masochistą żeby z poranionymi dłońmi zmywać naczynia. – powiedział Hee mrużąc oczy.
- Prawie nie boli. A tak przy okazji to mam ochotę na deser.
- Jesteś nienażarty.
- A kto powiedział, że chcę jeść? – spytał Siwon wycierając dłonie i zbliżając się do Hee. Objął go w pasie przyciągając do siebie i złączył ich usta. Hee pogłębił pocałunek splatając ich języki w namiętnym tańcu. – Kotek… Idź do sypialni… Bądź grzeczny… I czekaj tak… Jak cię bozia stworzyła. – mówił Siwy między pocałunkami. Hee zaśmiał się jedynie i zniknął w korytarzu prowadzącym na górę. Choi szybko podszedł do lodówki. Wyciągnął z niej bitą śmietanę w sprayu i truskawki. Oblizał się na własne myśli i ruszył na górę. Aż westchnął wchodząc do sypialni. Hee leżał nagi na czarnej pościeli. Jedną dłonią podpierał głowę, a drugą miał opuszczoną wzdłuż ciała. Wyglądał nieziemsko. Siwon był w stanie dojść od samego oglądania tego cudu. Odłożył szybko przyniesione rzeczy na szafkę nocną po czym ruszył do garderoby. Wrócił stamtąd z krawatem.
- Pozwolisz? – spytał wyciągając dłoń do Hee. Ten niepewnie podał rękę ukochanemu. Nadal miał traumę związaną ze zniewoleniem, ale dla niego był w stanie się przemóc. Siwon przywiązał jego dłonie do wezgłowia łóżka i na sam początek przejechał językiem od pasa aż po szyję Kociowładnego sprawiając, że ten wygiął się w jego stronę chcąc poczuć więcej.
- Nie tak szybko kochanie. Mówiłem, że to deser. – mruknął Siwy i sięgnął po bitą śmietanę. Powoli zaczął przyozdabiać sutki, pępek, obojczyki, a nawet penisa Heechula. Tan nie mając wyboru przyglądał się temu bezradnie podniecając się z każdą chwilą coraz bardziej.
- Siwonnn.. – jęknął kiedy jego kochanek lubieżnie i dość zmysłowo oblizał część pryskającą butelki. Odłożył ją po czym sięgnął po truskawki rozkładając je w przeróżnych miejscach tak by idealnie dopełniały obrazek.
- Wyglądasz smakowicie. – powiedział schodząc z łóżka. Wyciągnął telefon i szybko zrobił zdjęcie. – To na pamiątkę. – wyjaśnił po czym odłożył aparat i zaczął powoli się rozbierać patrząc prosto w oczy Heechula. Ten już miał przyspieszony oddech, a przecież zabawa jeszcze się nie zaczęła. Widać było, że cała ta sytuacja niesamowicie go podnieca.
- Chodź do mnie. – powiedział kiedy bokserki Siwona opadły na podłogę ukazując jego stwardniałego członka. Nie musiał powtarzać dwa razy. Siwon siadając okrakiem na jego udach zbliżył się obdarowując go zachłannym pocałunkiem. Hee ledwo na niego odpowiedział kiedy wargi Siwona zniknęły, a jego język zaczął wodził po jego szyi. Po chwili przeniósł się na obojczyki zlizując powoli bitą śmietanę. Gdy dotarł do pierwszej truskawki umieszczonej pomiędzy obojczykami złapał ją w usta i nachylił się nad twarzą Hee. Ten ze świecącymi się oczami złapał owoc przy okazji korzystając z okazji do pocałunku. Po chwili jednak Siwon oderwał się od niego wracając do zlizywania słodkiej pianki. Wiódł językiem po całej klatce piersiowej od czasu do czasu dzieląc się truskawkami z ukochanym do czasu aż nie dotarł do najczulszego punktu Heechula.
- Co my tu mamy? – zapytał z ustami przy naprężonym członku tak by jego gorący oddech mógł dokładnie go owiać. Hee czując to westchnął przeciągle cały czas patrząc mu w oczy.
- Nie baw się. – wyszeptał i w tym momencie Siwon zamknął usta na obficie spryskanej żołędzi. Zassał się mocno patrząc jak starszy gwałtownie odrzuca głowę do tyłu i wzdycha. Przejechał językiem po całej długości wylizując dokładnie śmietanę.
- Pyszny. – skwitował na powrót pochłaniając członka i powoli ruszając głową. Musiał złapać Heechula za biodra by ten sam nie nadawał tempa tej zabawie. Gdy poczuł, że Hee jest już blisko spełnienia oderwał się od jego męskości czemu towarzyszył jęk zawodu i powrócił do ust.
- Nie tak szybko. – wyszeptał wprowadzając pierwszy palec w odbyt Kociowładnego. Rozciągając go całował zachłannie spragnione pieszczot usta. Nie minęło dużo czasu jak do pierwszego palca dołączył drugi, a potem trzeci.
- No już. Nie jestem z porcelany. – wysapał niecierpliwie Hee. Po chwili palce zniknęły, a zastąpił je znacznie większy członek Siwona. Heechul sam zaczął zachęcać go do ruchów, bo nie mógł znieść czekania. Siwon zawsze czekał aż ten się przyzwyczai nie słuchając słów starszego kiedy ten tłumaczył, że to całkowicie zbędne.
- Siwonn~~ Achhh- jęczał Hee kiedy ten wbijał się w niego i jednocześnie składał pocałunki wszędzie gdzie tylko sięgał ustami. – Mocniejjjj. – sapnął. Wielebnemu dwa razy nie trzeba było powtarzać. Przyspieszył ruchy, a Hee odrzucił głowę do tyłu eksponując szyję gdy ten trafił w ten szczególny punkt wewnątrz. Teraz trafiał już wyłącznie tam.
- Siwon ja… - sapnął zduszonym głosem starszy, a Choi złapał go za przyrodzenie i zaczął szybko poruszać dłonią. Hee wygiął plecy w łuk wzdychając przeciągle i doszedł na wiszącego nad nim Siwona. Chwilę później poczuł w sobie ciepły płyn wylewający się z penisa Siwona, który chwilę później opadł na niego. Chciał przyciągnąć do siebie ukochanego, ale ten jęknął z bólu.
- No tak.. Przepraszam. – powiedział młodszy i zaczął uwalniać nadgarstki Heechula. Kiedy tylko to zrobił Hee sam się w niego wtulił i obdarował czułym pocałunkiem.
- To było niesamowite. Dziękuję. – wyszeptał prosto do ucha młodszego. – Co nie zmienia faktu, że nie chcę być postrzegany jako deser. Cały się kleję od tej śmietany. Zapłacisz mi za to. – pogroził układając się wygodnie w ramionach Siwona.
- Z nadwyżką. – zaśmiał się Choi nie mogąc się doczekać tego co wymyśli jego chłopak. – Tak przy okazji… Skoro to było tak niesamowite to odpuścisz mi kąpanie tego sierściucha? – zapytał z nadzieją.
- Chciałbyś. – powiedział Hee śmiejąc się wrednie. – Nagram to. – dodał słuchając zbolałego jęku.

piątek, 2 maja 2014

Koszmarna niespodzianka ( Part 44/44 ) EPILOG

Po wielu zmaganiach w końcu nastał koniec "Koszmarnej niespodzianki".
Dziękuję za każdy komentarz i za to, że po prostu trwaliście przy postaciach przeżywając każdą sytuację wraz z nimi. 
Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Będę tęsknić za tym opowiadaniem.
Mam nadzieję ujrzeć pod tą notką nieco więcej komentarzy z wrażeniami z ostatniego rozdziału jak i całego opowiadania. Muszę zacząć planować nowe co powinno nie być trudne jako, że już po testach i cały stres w końcu się skończył. 
Miłego czytania >^.^< 
_______________________________________________________________________________

Siwonowi pomimo usilnych prób nie udało się dobudzić przyjaciela więc z westchnieniem obrócił się na drugi bok zasypiając po jakimś czasie. Następnego dnia kiedy się obudził w łóżku leżał sam, a miejsce obok było zimne i zaścielone. Wygramolił się zrezygnowany i przecierając oczy ruszył do ubikacji. Tam po porannej toalecie przemył twarz i ruszył do salonu.
- To było do przewidzenia. - mruknął do siebie widząc śpiących przyjaciół. Ciągnąc za sobą nogi wszedł do kuchni, w której zastał Heechula z kubkiem gorącej kawy.
- Chcesz? - spytał Hee wskazując na kubek.
- Zrobię sobie. - odparł przygaszonym głosem i bez słowa zaczął szykować picie. Heechul przyglądał mu się badawczo.
- Coś się stało? - podpytał w końcu kiedy Wielebny prawie wylał zawartość dzbanka na szafkę. Zaczynał się o niego niepokoić.
- Chyba nic, tylko coś nie daje mi spokoju. - powiedział w zamyśleniu. Złapał kubek i oparł się o blat patrząc na ścianę nieobecnym wzrokiem.
- Co takiego? - spytał biorąc kota na ręce i głaszcząc go delikatnie. Czekając na odpowiedź przez dłuższą chwilę odstawił kota i zaczął szykować mu jedzenie by zaraz potem postawić miseczkę na podłodze i przyglądać się pałaszującemu zwierzęciu.
- Właściwie to... ty. - wyznał w końcu Siwon nadal uporczywie wpatrując się w jeden punkt.
- Ja? Dlaczego? Zrobiłem, albo powiedziałem coś nie tak? - dopytywał przekrzywiając głowę.
- Sam nie wiem.. Może, chociaż wiesz co? Zapomnij. Nie było tematu. Trzeba zrobić jakieś śniadanie zanim tamci się obudzą. Przydałoby się iść też po jakieś tabletki od bólu głowy jeśli nie chcemy zostać zagryzieni. Jest w ogóle woda? Będą chcieli pić. - nawijał chcąc zmienić temat. Nie spojrzał przy tym ani razu na Heechula, który niebezpiecznie mrużył oczy przyglądając się jego krzątaninie.
- Powiedz. - zażądał ostrym tonem sprawiając, że Siwon zatrzymał się w miejscu i spiął niewyobrażalnie. - Co cię trapi? - spytał już łagodniej podchodząc do przyjaciela.
- Mówiłem zapomnij. - powiedział Wielebny słabo.
- Powiedz. - powtórzył przyglądając się mu badawczo. Siwon jakby skulił się w sobie zauważając w jak marnej znalazł się sytuacji. - Powiedz, albo cię zmuszę. - dodał łapiąc przyjaciela za szczękę i przekręcając ją w swoją stronę tak aby ten na niego w końcu spojrzał.
- To co powiedziałem wczoraj... To co ty powiedziałeś. - szepnął ledwo dosłyszalnie Siwon spuszczając oczy. Zwykle pewny siebie teraz chciał zniknąć, bo co jeśli mu się przesłyszało, albo co gorsza Hee żartował sobie z niego i zaraz wybuchnie śmiechem tryumfując nad jego naiwnością? Myśląc o tym ani razu nie spojrzał na Heechula wpatrując się we własne stopy. Wtedy właśnie ten widok został mu zasłonięty przez zbliżającą się twarz Heechula. To ożywiło Siwona, jego oczy skierowały się do góry rozszerzając w szoku kiedy Hee go pocałował. Te miękkie wargi złączone z jego własnymi wywołały w nim radość jakiej nie czuł od dawna. Muskały go delikatnie, a on osłupiały stał i nie wiedział co zrobić. Kiedy już chciał oddać pocałunek Hee odsunął się i spojrzał na niego.
- O to chodzi? - spytał patrząc na Siwona z lekkim uśmiechem. Ten jedynie kiwnął głową patrząc na niego niepewnie. - Mówiłem szczerze. - dodał Hee łapiąc Siwona za rękę. Splótł ich dłonie ze sobą. Widząc szczęście w oczach Wielebnego uśmiechnął się i jeszcze raz złączył ich usta. Tym razem Siwon odpowiedział na pocałunek wkładając w niego całą odczuwaną do teraz tęsknotę.
- Jesteś pewien tego co teraz mówisz i robisz? - spytał kiedy oderwali się od siebie.
- Jak nigdy, a teraz przydałoby się zająć śniadaniem dla tych pijaków. - powiedział odchodząc od Siwona i zaczynając grzebać w lodówce.
- Ty to umiesz zepsuć chwilę. - zaśmiał się Siwon. - Nie mniej jednak dziękuję. - powiedział po czym opuścił kuchnię.
Kiedy Hee został sam uśmiechnął się do siebie wiedząc, że w końcu jest tak jak być powinno. Wszystko w końcu znalazło swoje miejsce. W kompletnej ciszy zaczął szykować kopiec kanapek dla przyjaciół zastanawiając się jak to teraz będzie wyglądać.
- Idę do sklepu, będę na kwadrans. - usłyszał głos Siwona, a następnie zamykane drzwi. Skończył robić śniadanie i ruszył do ubikacji. Prysznic dobrze mu zrobił i pozwolił całkowicie się odprężyć. Owinął ręcznik dookoła bioder i ruszył do sypialni. Przejrzał się w lustrze i z uśmiechem skierował do garderoby. Tam chwilę siedząc wybrał odpowiednie ciuchy i po ubraniu zszedł na dół. Siwon zdążył w tym czasie wrócić i właśnie budził skacowane towarzystwo. Niecałe dziesięć minut później wszyscy siedzieli już w kuchni i jedli śniadanie.
- A miałem nie pić za dużo. - marudził Minho pocierając skronie.
- Wszyscy wiemy, że jak zaczniesz to nie masz umiaru. - wytknął mu Hongki będący w nieco lepszym stanie.
- Ja tam nie wiem na co wy narzekacie. Fajna biba była i nie ma co więcej gadać. - rzekł Kyu rozciągając się na krześle z wrednym uśmiechem. Uwielbiał te momenty, w których wszyscy narzekali na ból głowy, a on mógł zaspokajać potrzeby torturowania ich zwykłym gadaniem. - Ren co ty taki niewyraźny? Uśmiechnij się piękny dzień mamy. Ptaszki śpiewają i słonko przygrzewa. - mówił specjalnie głośno przyglądając się skwaszonym minom.
- On zawsze taki wredny? - zapytał Ren kierując głowę w stronę Heechula.
- Nie skądże znowu... Zwykle jest pięć razy gorszy. Dziś widać dzień dobroci dla zwierząt. - odparł z uśmiechem patrząc na młodszego. Ten skinął mu głową po czym wstał.
- Skoro zostałem tak obrażony to pozwólcie, że wyjdę i zajmę wam łazienkę na godzinę. - powiedział z udawanym smutkiem Kyu i podskakując wesoło i głośno ruszył do ubikacji. Heechul  zaśmiał się na ten widok i kręcąc głową zaczął zmywać.
- Siwon co ty taki cichy? - zauważył Hongki. Siwon siedział wpatrzony w swoją kanapkę, którą skubał od czasu do czasu. Hongki nie widząc rezultatu swojej wypowiedzi postanowił spróbować inaczej. - Piękną mamy dziś niedzielę, a to dopiero jedenasta trzydzieści pięć. - powiedział z westchnieniem. To podziałało lepiej niż wszystko inne. W jednej chwili Siwon wepchnął całą kanapkę do ust, wstał o mało nie zabijając się przy tym, zasunął za sobą krzesło, podszedł do Heechula całując go przelotnie i wyszedł szybkim krokiem z kuchni.
- Wracaj idioto dziś sobota! - krzyknął za nim Heechul śmiejąc się tak głośno jak potrafił. Reszta siedziała w szoku.
- Czy Siwon właśnie... POCAŁOWAŁ HEECHULA?! - wydarł się Minho nie dowierzając absurdalności całego zdarzenia. Jakby nie patrzeć nie był jedyny. Ren i Hongki mieli podobne wyrazy twarzy do niego.
- Żądamy wyjaśnień. - powiedział Hongki patrząc badawczo na Siwona stojącego ze spuszczonym wzrokiem. Zachowywał się jakby zrobił coś złego.
- Co tu jest do wyjaśnienia? - spytał Hee specjalnie.
- Jak to co? Przecież ty nic nie wiedziałeś o tym co czuje do ciebie Siwon, a on tyle lat wzdycha po kontach. Jak to się stało, że nagle całuje cię ot tak? - wybuchnął Minho.
- Od lat? - spytał Hee patrząc po całym czerwonym na twarzy Wielebnym.
- Od lat. - powtórzył Minho.
- O tym nie wiedziałem.. Nie mniej jednak wyjaśniliśmy sobie kilka spraw i teraz sytuacja ma się jak widzieliście. - powiedział podchodząc do Siwona i łapiąc go za dłoń. Ten spojrzał na niego niepewnie po czym uśmiechnął się.
- Czyli wy teraz jesteście razem? - spytał Hongki chcąc się upewnić.
- Jak najbardziej tak. - odparł Hee patrząc w oczy Siwonowi. Widział w nich wdzięczność i bezgraniczną miłość.
- Gratulacje. - powiedział uradowany Ren podchodząc do nich by zamknąć ich w niedźwiedzim uścisku.
- Dzięki młody. - powiedział Hee mierzwiąc mu włosy.
- No to teraz można powiedzieć, że wszyscy są szczęśliwi. - powiedział Hongki w momencie, w którym wrócił Kyu.
- Co przegapiłem? - spytał widząc zmianę atmosfery.
- Nic nic. - zaczął droczyć się Minho.
- Nie ciebie pytam Żabo, Hongki co się wydarzyło kiedy mnie nie było? - spytał.
- Nic takiego. - powiedział z uśmiechem. - Jedynie Siwon z Heechulem postanowili być razem. - dodał po chwili.
- No nareszcie. Już myślałem, że nie doczekam tego momentu. - powiedział uśmiechając się.
- Czyli, że wszyscy wiedzieli co się dzieje, a nikt mi nie powiedział? - spytał oburzony Hee.
- Wybacz stary, ale postanowiliśmy poczekać, aż sam przejrzysz na oczy. W kochaniu się nie pomaga. - powiedział Minho.
Cała reszta dnia minęła na śmiechach i przekomarzaniu. W następnych miesiącach wszyscy ciężko pracowali w firmie jak i przy przeprowadzce Siwona do Heechula. Za to kilka lat później każdy jedynie wspominał minione sytuacje w objęciach ukochanej osoby. Okazało się również, że Kyu bez Hongkiego jest jak ryba bez wody. Jednym słowem wszyscy w końcu znaleźli swoje miejsce na świecie i mogli żyć w objęciach ukochanej osoby.