Ci którzy o blogu pamiętają ^^

środa, 31 października 2012

Nowy ( part 7/? )

Ten rozdział całkowicie mi nie wyszedł, no przynajmniej ja tak uważam a ocenę zostawiam Wam. Jest to taka niby niespodzianka na Halloween ;p .. No cóż nie przedłużam miłego czytania, mam nadzieję że nie zaśniecie xD Madzia >^,^<



 Donghae: 
Coś tu jest serio nie tak. Dlaczego nie mogę się ruszyć? Dlaczego Małpkowi właśnie zbiera się na płacz? On płacze? Spojrzałem na siebie bo tylko to byłem w stanie zrobić. Zamarłem. Po moim ciele przebiegały długie, cienkie, czerwone linie rozpoczynające się na otwartych ranach i powolutku pnących się w stronę klatki piersiowej. Byłem w szoku. Nie wiem ile czasu patrzyłem na swoje ciało z przerażeniem nie mogąc nawet kiwnąć palcem. Ocknąłem się z tego dziwnego transu dopiero gdy ktoś zaczął przenosić moje bezwładne ciało na jeżdżące łóżko.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz - dobiegł mnie głos mamy
- Proszę się odsunąć.
            - Kochanie powiedz mi że On z tego wyjdzie - moja mama, cała roztrzęsiona patrzyła błagalnie na tatę
Nic więcej nie usłyszałem gdyż karetka właśnie została zamknięta.
Założono mi maskę wspomagającą oddychanie i karetka na sygnale, z piskiem opon ruszyła do przodu.
- Hallo, proszę nie zasy... - słyszałem przez mgłę nim powieki opadły mi na dobre.

Eunhyuk:
Gdybym wiedział że tak się to skończy to już wczoraj bym go na plecach zaniósł do szpitala. Serce mi się łamało widząc rodziców Hae w takim stanie.
- Chłopcze, zbieraj się jedziesz z nami. - powiedział stanowczo ojciec mojego kolegi
Zamknąłem dom i ruszyłem w stronę ruszającego auta. Całą drogę modliłem się aby przeżył. Gdy tylko auto zaparkowało wyskoczyłem z niego jak oparzony i nie czekając na jego rodziców popędziłem prosto do otwartych drzwi szpitala.
- W czym mogę Panu pomóc? - zapytała recepcjonistka
- Prze-przed chwilą przywieźli to mojego przyjaciela. Gdzie go znajdę - wydyszałem gotów do kolejnego biegu
- Jak się nazywa?
- Lee Donghae. Proszę się pospieszyć to ważne. - pospieszałem biedną kobietę
- Przykro mi ale Pański przyjaciel dotarł do nas w stanie krytycznym. Więcej informacji udzieli lekarz. Przekaże to jedynie rodzinie.
- Jego rodzice będą to za moment. Już są - powiedziałem patrząc w stronę wchodzących rodziców mojego kolegi.
- Co jest mojemu dziecku - powiedziała cała roztrzęsiona mama Hae
- Proszę iść do doktora który zajmuje się Pani synem. On wszystko Państwu powie - kobieta pokierowała nas w odpowiednim kierunku i wróciła do swoich obowiązków. 


Rodzice Rybki weszli do środka, ja jako że nie jestem rodziną, a tylko bliskim kolegą musiałem zostać na korytarzu i czekać na wieści rodziców Donghae.
Oby nic mu nie było. To na pewno nic poważnego. Moje myśli coraz bardziej mi się nie podobają. Przecież nic mu nie będzie, nawet nie wiem co mu tak naprawdę jest. Widziałem tylko te kilka długich kresek biegnących od ran otwartych na jego ciele.


Nie mam pojęcia ile czasu tak siedziałem. Patrzyłem tępo w drzwi gabinetu lekarskiego nie reagując na osoby obok mnie. Z tego dziwnego transu wyrwały mnie dopiero otwierające się drzwi. Poderwałem się na równe nogi i podeszłem do wychodzących rodziców chłopaka. Jego mama była cała zapłakana, natomiast ojciec jak na mężczyznę przystało powstrzymał swoje emocje i obejmował żonę dodając jej tym samym otuchy. Lekarz wyszedł za nimi i gestem dłoni wskazał mi wejście. Weszłem nie wiedząc o co może mu chodzić.
- Proszę usiąść – powiedział wskazując na jeden z foteli przy biurku samemu siadając po jego drugiej stronie – Rodzice Donghae powiedzieli mi że niedawno zostaliście pobici, czy to prawda? – spytał podpierając głowę na nadgarstku
            - Tak, ale czy to ma coś wspólnego z jego pobytem tutaj?
            - Owszem, tobie zapewne nic nie jest, jednak siniaki z poprzedniego pobicia powinny się zagoić, a u twojego kolegi wyglądają na świeżutkie. Rodzice Donghae nic o tym nie wiedzą, masz mi coś do powiedzenia chłopcze? – patrzył po mnie wyczekująco
            - To znaczy wiem, ale… - powiedzieć mu?
            - Posłuchaj, twój Olega jest w poważnym stanie, powiedz mi wszystko co wiesz.
Opowiedziałem lekarzowi co wydarzyło się wczoraj po tym gdy Donghae przyszedł do mnie w… tym stanie. Nie pomijałem żadnego szczegółu, nie mogłem skoro jest z nim źle. Lekarz w tym czasie słuchał spokojnie mojej opowieści i od czasu do czasu notował coś w jakichś dokumentach.
            - I tylko dlatego go pobili? – spytał w końcu zszokowany
            - Tak, wcześniej również oni nas posiniaczyli, to znaczy ja stanąłem w jego obronie i przez to ja też oberwałem, ale to nie ważne.
            - Dlaczego nikomu tego nie zgłosiliście? A szczerze nieważne, zrobimy tak, zadzwonię po funkcjonariuszy policji i gdy tu przyjadą złożysz zeznania związane z pobiciem. Zrozumiałeś? – powiedział lekarz stanowczym głosem, a ja nie mając już kompletnie siły się sprzeczać po prostu przytaknąłem
            - A co z Donghae, wyjdzie z tego? – zapytałem z nadzieją patrząc na lekarza
            - Jego stan jest poważny. Wdało się złośliwe zakażenie i nic nie wiadomo. Oczywiście to nie twoja wina – dodał szybko widząc że już otwieram usta. – Jak najbardziej dobrze opatrzyłeś jego rany, jednak trochę za późno to nastąpiło. Zakażenie jak sam widziałeś jest bardzo rozległe i ma kilka początków co tylko wszystko utrudnia. Chłopak jest bardzo osłabiony, a na domiar wszystkiego nie mogliśmy dłużej czekać i musieliśmy rozpocząć oczyszczanie krwi natychmiastowo co dodatkowo go męczy. Najbliższy tydzień pokarze czy pacjent przeżyje. – powiedział z grobową miną, a ja jak małe dziecko rozpłakałem się
            - C…czy mogę go zobaczyć i przy nim posiedzieć – jąkałem się
            - To jest wykluczone, w obecnym czasie nawet najbliżsi nie mają do niego dojścia. Zobaczyć go możesz jedynie przez szybę, przykro mi.
Wyszedłem stamtąd w stanie podobnym co mama Donghae słysząc z plecami ciche pomruki doktora. To było coś w stylu „dziwne ... jak na … kolegę” cóż poradzę że jestem roztrzęsiony i nie wszystko do mnie dociera? Udałem się przy pomocy pielęgniarki do miejsca z którego mogę oglądać Donghae i po raz kolejny tego dnia doznałem szoku. Leżał w białej sali nieprzytomny, a naokoło niego były jakieś monitorki oraz maszyna która z jednej strony nieustająco pobierała jego krew, a drugiej wprowadzała ją z powrotem. Tego było już za wiele, osunąłem się na podłogę i wybuchnąłem przeraźliwym szlochem przestając już całkowicie zwracać uwagę na moje otoczenie.

środa, 17 października 2012

Nowy ( Part 6/? )


Eunhyuk:
Ahhh, jak to dobrze, nie dość, że zostałem zwolniony z lekcji to jeszcze mam cały dom dla siebie przez weekend. Jednym słowem żyć, nie umierać.
- ,, Nie odpocznę " - pomyślałem gdy rozdzwonił się dzwonek do drzwi. Powlekłem się do drzwi i otworzyłem je.
- ,, Boże, czy to nie Donghae? Kto Go tak pobił? Za co? Dlaczego? " - tysiące myśli zaczęło błądzić mi po głowie gdy przed oczami stanął mi pobity chłopak. Włosy całe roztrzepane, podarta koszula z wyraźnymi śladami zaschniętej już krwi, sącząca się jeszcze krew z łuku brwiowego i kilka wyraźnych siniaków.
- Ccc.. co Ci się stało? - spytałem gdy tylko minął pierwszy szok i pewnie nie ostatni. Złapałem go w obawiając się że zaraz upadnie i wprowadziłem do wnętrza domu. Zabrałem go do ubikacji, trzeba przemyć te rany.
- Zdejmij koszulę i opowiedz mi co się stało. - powiedziałem wyciągając wodę utlenioną, plastry i ustawiając je na szafeczce. Widząc grymas bólu na jego twarzy który pojawił się w momencie prób pozbycia się obszarpanego ubioru sam zacząłem rozpinać, a następnie zdejmować koszulę.

Donghae:
Ulżyło mi gdy zaczął mi pomagać, jednak sam zrezygnowałem z prób rozpinania guzików koszuli gdy przestał mi na to pozwalać. Opowiedziałem mu co się wydarzyło po szkole sycząc gdy waciki przesączone wodą utlenioną stykało się z ranami na moim ciele. Po mimice jego twarzy stwierdziłem że chyba się martwi, natomiast po jego delikatnych ruchach wywnioskowałem że stara się nie zadawać mi bólu.
- Ale jak to bracia Nany...? Chcesz powiedzieć, że Hiroshi i...
- Tak - odpowiedziałem nim zdążył dokończyć pytanie
- I że niby oni cię..
- Tak. - znowu odpowiedziałem krótko przerywając mu w połowie zdania.
- Jakoś nie umiem Jej sobie wyobrazić w roli siostry Hiroshiego i Kiroshiego. - powiedział w zamyśleniu, a następnie dodał - Poczekaj tutaj, zaraz wracam.
Zostałem sam i czekałem posłusznie. Pomimo tego, że bardzo starałem się nie myśleć o Mojej babci to jak zawsze się nie udało.
Chciałbym móc Ją zobaczyć, dotknąć jej dłoni i powiedzieć że wszystko będzie dobrze...
- Nad czym tak myślisz? - Doszedł do mnie głos Saradeli
- To nic ważnego, na razie.
- Przyniosłem żel na siniaki, szybciej się ich pozbędziesz.

Eunhyuk:
Odkręciłem tubkę i nałożyłem odrobinę na rękę.
- Uwaga, zimne. - ostrzegłem i zacząłem smarować siniaki najdelikatniej jak tylko potrafiłem.
- Sam mogę to zrobić.
- Żartujesz sobie? Miałeś problem przy zwykłym rozpinaniu koszuli, to co będzie ze smarowaniem.
Po zakończonej czynności odłożyłem żel do szafeczki i poprowadziłem Rybę do mojego pokoju.
- Dam Ci ciuchy do przebrania, zdejmij te spodnie. Koszuli nie uratujesz, jednak ze spodniami coś wykombinujemy. Na razie damy je do prania, a potem zobaczymy. - powiedziałem rozpoczynając poszukiwania ubrań i dopasowywania ich. Co jak co, ale na modzie się znam. Wybrałem biały t-shirt, niebieskie luźne jeansy, a do tego ciemno niebieską długą koszulę. Podałem mu ubrania i skierowałem się w stronę drzwi.
- Przebierz się, a ja w tym czasie zrobię herbatę. Jak byś potrzebował pomocy to wołaj. - powiedziałem wychodząc.

Donghae:
Zostałem sam w pokoju. Dobra to teraz jak najostrożniej się ubrać i można iść na dół. - Ałłł.... jak to boli. Nie chcę się pokazywać w domu będąc w takim stanie. Poproszę Małpka o przenocowanie, mam nadzieję, że nie będzie miał nic przeciwko.
Te kilka minut ubierania stały się piekłem od czasu gdy materiał dotknął mojej posiniaczonej skóry. Wytrzymam, wytrzymam, muszę wytrzymać. Jakby nie patrzeć to a Hyukki ma niezły styl. Nie ma co, muszę go wziąć ze sobą na zakupy. Zszedłem na dół, przelotnie spoglądając w lustro. Hyukiego zastałem w kuchni tak jak powiedział. Trzymał w dłoni opakowanie tabletek i czytał treść zawartą na opakowaniu. Stałem w wejściu nie ukrywając się, ale nawet mnie nie zauważył.

Eunhyuk:
Wyjąłem małą, okrągłą tabletkę po dokładnym przestudiowaniu ulotki i odwróciłem się za siebie do szklanek z gorącą herbatą. – Omo!... – prawie zawału dostałem gdy zobaczyłem Hae przyglądającego mi się z rozbawieniem. – Chcesz żebym zginął, czemu się tak skradasz i nic nie mówisz? – powiedziałem siadając do stołu.
- Nie skradam się, po prostu stoję.
Usiadł naprzeciw mnie i wziął do ręki jedną ze szklanek. Podałem mu tabletkę, poczekałem aż ją popije i dopiero potem złapałem za drugą szklankę.
- Dzwoniłeś do mamy z wiadomością, że jesteś u mnie i że Cię pobili… Znowu. – dodałem po chwili.
- Jeszcze nie, mam do Ciebie prośbę. Wiem, że już dużo dla mnie zrobiłeś, ale czy mógłbyś mnie przenocować? – zapytał patrząc na mnie tymi wielkimi oczami.
- Nie ma sprawy, szczerze mówiąc to moja mama wraca dopiero w poniedziałek, także raczej nie będzie z tym problemu… Nie chcesz wracać do domu? – nie wiem czemu o to spytałem, ale jakaś część mnie chciała to wiedzieć.
- Nie chcę żeby mama znowu się o mnie martwiła. – odpowiedział krótko i wypił gorący płyn do końca.
- Zadzwoń do mamy żeby się nie martwiła, a ja w tym czasie przyszykuję Ci pokój. – podałem mu telefon stacjonarny i udałem się do pokoju gościnnego by pościelić łóżko.

Donghae:
Zadzwoniłem do mamy i poinformowałem ją o nocy poza domem. O dziwo nie miała nic przeciwko zaraz po tym jak się dowiedziała u kogo będę nocować. Dziwne, zwykle muszę Ją prosić aby pozwoliła mi gdziekolwiek pójść na noc, a tu takie zaskoczenie, no cóż pewnie ma dobry dzień.
Spać położyliśmy się późno w nocy. Do dwudziestej czwartej pięćdziesiąt osiem oglądaliśmy niezłą komedię, podczas której zajadaliśmy się najpierw kanapkami i ciastkami, a potem popcornem. Po zakończonym „seansie” wzięliśmy szybkie prysznice i poszliśmy spać.
- Donghae wstawaj, już dwunasta. – dochodziło do mnie jak przez mgłę. Uchyliłem leciutko powiekę i skrzywiłem się gdy słońce zaczęło razić mnie po zaspanym oku. Zamknąłem je szybko i schowałem się cały pod kołdrom.
Hyukiemu najwyraźniej się to nie spodobało, bo pomruczał coś niezrozumiałego pod nosem po czym jednym mocnym szarpnięciem zabrał mi moje schronienie. Otworzyłem szeroko oczy z zamiarem ochrzanienia go za tak brutalną pobudkę, jednak zrezygnowałem widząc jego zszokowany wyraz twarzy.
- Ccco Ci się stało? – zapytał lustrując mnie przerażonymi oczami.
Chciałem się podnieść, ale nie mogłem, tylko dlaczego?


_______________
Po pierwsze chciałabym przeprosić za tak długą przerwę, ale nie dają nam wytchnienia i musiałam pisać na luźnych lekcjach zamiast odsypiać uczenie się po nocach ;/ .. Mam nadzieję że ten grzech jak i błędy mi odpuścicie. No cóż przepraszam że tak mdłe to opowiadanie ale jeszcze dłuuuuga droga do poprawy przede mną. Mam również prośbę do osób które czytają tego bloga, czy moglibyście go polecić znajomym, nie mówię tu o swoim opowiadaniu bo wiem że piszę gorzej od Sassy, ale jednak przydałby się rozgłos. Wiem że są osoby, które tylko czytają i zachęcam takowe do pisania komentarzy, bo uwierzcie że dużo lepiej pisze się wiedząc że jednak więcej osób wspiera autora i czeka na kolejne notki, dlatego zachęcam i nie bójcie się, nikt was nie zje ;P Wątpię, że ktoś przeczytał moją wypowiedź do końca, ale jeśli jednak znalazły się takie osoby to jestem niezmiernie szczęśliwa xD ... Pozrdowionka dla wszystkich Madzia >^,^<

czwartek, 27 września 2012

Ogłoszenie

Konkurs!!! ^_^
Co prawda nie mój ale dodaje info dla chętnych ;D
Nagroda jest bardzo kusząca ponieważ są nią Japońskie Słodycze ^_^
A oto link pod którym wszystkiego się dowiecie, życzę powodzenia ;)
http://moekyuna.blogspot.com/2012/09/azjatycki-konkurs.html

poniedziałek, 24 września 2012

Nowy ( Part 5/? )

Wyszedł mi długi i nudny tasiemiec. Obiecuję że następny rozdział będzie ciekawszy < bo wiem co będzie się dziać xD >. Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam mimo że i tak nikt tego nie czyta to postaram się następny rozdział dodać jak najszybciej mimo urwania głowy z nauką ;/

Nie przedłużając ... Mimo wszystko miłego czytania, zapraszam.


Rozdział 5

Donghae:
Czekałem na nią pod szkołą już dobre 15minut i nic.
            -„ Wystawiła mnie” – pomyślałem. Ruszyłem do wyjścia z terenu szkoły. Jak ja mogłem być taki głupi? Mimo to szedłem strasznie mozolnie tak na wszelki wypadek. Dobrze słyszę, że ktoś idzie? Odwróciłem się z nadzieją, jednak ta opuściła mnie gdy tylko ujrzałem nauczyciela biologii. Skinąłem głową gdy mnie mijał i ruszyłem dalej ze spuszczoną głową.

Już byłem przy furtce gdy nagle coś, a raczej ktoś się na mnie uwiesił.
            - Przepraszam, że musiałeś na mnie czekać, bracia mnie zatrzymali i musiałam się ich pozbyć. – usłyszałem głos Nany tuż obok swojego ucha.
            - Już myślałem że mnie wystawiłaś – burknąłem niby smutny wywalając przy tym dolną wargę
            - To się nie powtórzy, obiecuję – wyszeptała mi do ucha po czym odsunęła się ode mnie.

Na początek poszliśmy do kina, dobrze się na nim bawiliśmy. Nana jak zauważyłem jest dość wrażliwą osobą ponieważ kilka razy kompletnie się rozkleiła, ale mniejsza o to. Dziwne było to, że wydawało mi się cały czas że ktoś nas obserwuje. Jednak za każdym razem gdy się obróciłem nikogo nie było.

*** Po Filmie***
            - To był świetny film prawda? – zapytała mnie Nana
            - Tak. – odpowiedziałem całkowicie zamyślony
            - Coś nie tak? Masz takie nieobecny wzrok, coś cię gryzie? – Spytała patrząc na mnie uważnie.
            - Nie wydaje ci się, że ktoś… - nie dokończyłem bo zabrzmiał mój telefon – Przepraszam na chwilkę – powiedziałem do niej i odszedłem na bok.
            - Tak?
            - *****
            - Na pewno wszystko gotowe?
            - *****
- Pilnujcie żeby nic się z tym nie stało i jak dotrzemy to żeby was tam nie było widać.
- *****
- Jeszcze jedno. Zostawcie tam dwójkę ludzi, aby pilnowali. Nie chciał bym aby ktoś nam przeszkadzał.
- *****
- Oczywiście, pieniądze przeleję na konto jutro w godzinach popołudniowych.
- *****
- Do usłyszenia.

Wróciłem do Nany – Mam dla Ciebie niespodziankę – powiedziałem łapiąc ją za rękę.
            - Naprawdę? – spytała niedowierzając na co ja pokiwałem głową – To moja najlepsza randka w życiu. – odparła cała rozpromieniona.
            - Chodźmy przepraszam ale musimy iść tam na pieszo – powiedziałem.
            - Nic nie szkodzi. – wyszczebiotała łapiąc mnie pod rękę.

Szliśmy Długimi ulicami Seulu nie odzywając się do siebie, wystarczyła nam sama obecność drugiej osoby. Weszliśmy do parku akurat gdy słońce zaczynało zachodzić czyli idealnie według mojego planu.

Latarnie w parku rozbłysły na dwa kolory co przykuło uwagę Nany.
            - Łał chyba po raz pierwszy widzę latarnie które świecą się w dwóch kolorach – ożywiła się  nagle.
            - Te niebieskie palą się tylko dla nas, to część mojej niespodzianki dla Ciebie – powiedziałem jej zgodnie z prawdą.
            - A-ale jak ty…? – zapytała zdziwiona dziewczyna.
            - Jakby Ci to wyjaśnić? Powiedzmy, że mam swoje sposoby. – odpowiedziałem po czym ruszyliśmy dróżką obłożoną kolorem niebieskim.
Dziwne, może przesadzam ale cały czas mam wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Trwa to od szkoły, aż do teraz. Dobrze, że będziemy pilnowani.
Szliśmy dróżką jakieś 5 może 7minut po czym zboczyliśmy prowadzeni już lampionami, no, no, no chłopaki się postarali, chyba zasłużyli na małą premię, ale tym zajmę się później.

W tym samym czasie – Eunhyuk:
Co jeszcze mógłbym porobić? Odrobiłem lekcje, porozciągałem się, potańczyłem, posprzątałem cały dom i nie mam co robić. Chwilka przecież Shini prosił mnie o napisanie mu tego opowiadania, żeby miał się z czego pośmiać. Dobra, napiszę najlepsze opowiadanie pod słońcem Hehe. Mam nadzieję że mu się spodoba.

Wracamy do parku:
Dotarliśmy do polanki na której środku znajdował się kocyk, a naokoło niego pełno lampek.
            - Wow to wszystko było przygotowane dla mnie? – zaszczebiotała zachwycona Nana
            - Oczywiście, a dla kogo innego? – zapytałem rozbawiony jej reakcją.
            - Dziękuję, to najlepsza randka jaką kiedykolwiek przeżyłam, albo przeżyję. – powiedziała wieszając mi się na ramieniu i całując w policzek.
Mogę się założyć, że jutro będzie o tym głośno w całej szkole.
            - Chodźmy, pewnie zgłodniałaś. – rzekłem łapiąc ją za rękę i idąc w stronę koca.
Usiedliśmy po bokach koca na którego środku znajdował się wielki kosz piknikowy. Wyjąłem z niego dwa talerze, po nich dwa opakowania zatrzymujące ciepło z których wyjąłem coś czego się nie spodziewała.
            - Kiedy zdążyłeś przygotować to wszystko i jeszcze te spaghetti. – powiedziała coraz bardziej zdumiona.
            - Udało się z małą pomocą rodziny. – odparłem, bynajmniej nie kłamiąc. Mama gdy tylko usłyszała o mojej randce zadeklarowała się, że przyrządzi jedzenie, natomiast tata użyczył mi swoich kontaktów. Może i mój ojciec wygląda na surowego, jednak gdy chodzi o sprawy sercowe to zawsze mam w nim wsparcie.

Po posiłku popitym sokiem jabłkowym zaproponowałem oglądanie gwiazd. Dziewczyna przytaknęła ochoczo i oboje położyliśmy się na kocu patrząc w piękne, gwieździste niebo.

Oho mój zegarek właśnie wybił godzinę 19,30 czyli czas się zbierać.
            - Nana, trochę już późno, a przecież jutro szkoła więc musielibyśmy już iść.
            - A tak oczywiście, zupełnie straciłam poczucie czasu. – powiedziała po czym zaczęła ubierać buty. – A co z tym? – zapytała wskazując na koc i całą resztę rzeczy.
            - Spokojnie, tym na pewno ktoś się zajmie, a teraz wracajmy. – uspokoiłem ją, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Napisałem jeszcze szybkiego esemesa żeby się tym zajęli i mogłem na spokojnie odprowadzić Nanę do domu.

Wróćmy do Eunhyuka:
Okej, trochę się namęczyłem ale raczej jest okej. Zostało tylko przesłać to na email Shiniego i gotowe. Fishi coś długo się nie odzywa, najwyraźniej dobrze się bawią. Gdybym tylko nie był tak nieśmiały. Czy to nie jest dziwne, że jeszcze nigdy nie zakochałem się w żadnej dziewczynie? Nie, raczej nie, po prostu czekam na tą jedyną. Tak na pewno!

Donghae:
I znowu, ledwo opuściliśmy teren parku, a mi znowu towarzyszy to przeczucie, że ktoś nas obserwuje.
            - To pod jaki adres cię odprowadzić? – zapytałem jakby w obawie, że to gdzieś daleko i coś może jej się stać.
            - Mieszkam dwie przecznice z tond także nie musimy daleko iść – uspokoiła mnie dziewczyna, złapała pod rękę i zaczęła prowadzić najprawdopodobniej w stronę swojego domu.
                                                                       ***
            - Do zobaczenia jutro w szkole. – powiedziała otwierając furtkę – Naprawdę dobrze się z tobą bawiłam, i mam nadzieję że jeszcze kiedyś się spotkamy.
            - Ja też mam taką nadzieję, cześć. – odpowiedziałem, i już miałem odchodzić gdy ona złapała mnie za rękę, pociągnęła w swoją stronę i ucałowała w policzek.
Kompletnie mnie zamurowało, nie zdążyłem nawet nic powiedzieć, bo ona już biegła do domu. Stałem więc i patrzyłem osłupiały jak znika we wnętrzu po czym ruszyłem do domu.
                                                                       ***
            - I jak było na randce? – padło pytanie mojej mamy która jak zawsze pojawiła się z nikąd gdy tylko drzwi od domu się za mną zamknęły.
            - Miło, nawet całkiem miło – odparłem – Jednak teraz jestem strasznie zmęczony i jedyne o czym marzę to sen. – dodałem i nie czekając na reakcję poszedłem na górę, gdzie zamknąłem się na klucz, aby nikt mi nie przeszkadzał.
Nie zapalając światła dotarłem do biurka na którym stał komputer. Odpaliłem go i załączyłem gg. Mam nadzieje że Hyukki jest dostępny.

Eunhyuk:
Nareszcie Fishi jest na gg. Teraz wszystko mi opowie. Nie czekając aż on napisze ja zrobiłem to pierwszy.

Ja 21:27
Hej Fishi i jak było?

Fishi 21:28
Hej. Fajnie było i mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.

„O nie, nie popuszczę mu, ma mi wszystko opowiedzieć.”

Ja 21:29
Miałeś mi opowiedzieć i nie wykręcisz się z tego.

Fishi 21:30
Wiem, opowiem ci jutro, dziś nie mam siły, zaraz kładę się spać.

Ja 21:32
… Okej, ale ja ci nie odpuszczę także nawet sobie nie myśl. Przyjdź po mnie tak jak zawsze.

Fishi 21:34
Okej, a teraz uciekam, dobranoc, papa i do jutra.

Ja 21;34
Pa

Łał musiał nieźle się bawić skoro jest aż tak zmęczony. No cóż wezmę z niego przykład i położę się wcześniej.
Wziąłem szybki prysznic, ubrałem czyste bokserki, podłączyłem telefon do ładowania, ustawiłem budzik na 6,00 i położyłem się spać. Zapomniałem. Zszedłem na dół, zrobiłem mamie jedzenie, zostawiłem je na stole, umyłem zęby o czym prawie zapomniałem i tym razem naprawdę poszedłem spać, oczywiście na zapominając o muzyce.

Ranek Eunhyuk:
W objęciach morfeusza zatonąłem szybko, jednak jeszcze szybciej zostałem z nich wyrwany o równej szóstej rano przez mój dobijający budzik.
            - Dobra teraz szybko się ogarnąć, zjeść śniadanie, umyć zęby i będę mógł jeszcze trochę posiedzieć na laptopie. – powiedziałem sam do siebie i pędem zacząłem wykonywać wyżej wymienione czynności.
To jakiś rekord. Wyrobiłem się w jakieś 20minut. Mniejsza o to. Zobaczmy czy przyszedł email od Shiniego.
            - Wredny, to ja się tak starałem i pisałem dwie godziny te głupie opowiadanie, a on nawet nie wysłał mi odpowiedzi. – prychnąłem – Jeszcze będzie coś chciał. – dodałem.
Posiedziałem na fejsie, posprawdzałem co się na świecie dzieje i dość długo mi to zajęło bo gdy zerknąłem na zegarek to aż mnie zamurowało. Była 7:25 czyli Donghae przyjdzie za 5minut. Niedobrze. Dosłownie pędem pozbierałem wszystkie niezbędne rzeczy i ruszyłem na dół. Założyłem buty, wyszedłem z domu i do porządku go zamknąłem. Jedyne co mi pozostało to czekać na Hae.

Donghae:
Właśnie dochodziłem do domu Hyukiego gdy ujrzałem coś niesamowitego, a był to mały, zbłąkany, rudy kociaczek. Nie miałem serca go zostawiać więc wziąłem malucha na ręce i z nim pomaszerowałem dalej. Kolejne zdziwienie tego dnia dopadło mnie gdy zobaczyłem Hyukiego czekającego na mnie przy furtce.
            - Hej, mam sprawę, o której wraca twoja mama? – spytałem na wstępie.
            - Hej, tak po dwudziestej drugiej, a co? – odparł, a ja uśmiechnąłem się niezmiernie zadowolony z odpowiedzi.
            - Bo mam taką sprawę – kontynuowałem wyciągając kotka – znalazłem go i nie miałem serca go tak zostawiać, może pobyć na razie u ciebie? – spytałem robiąc maślane oczka.
            - No nie wiem. – Waha się, czyli muszę coś wymyślić i to szybko.
            - No weź potem go od ciebie wezmę obiecuję. – powiedziałem robiąc jeszcze większy wytrzeszcz i krzyżując palce wolnej ręki którą najpierw schowałem do kieszeni.
            - Okej, ale szybko bo się spóźnimy. – powiedział biegnąc do drzwi i otwierając je.
Kotka zamknęliśmy w pokoju Małpki i pochowaliśmy sprzęt który mógłby ucierpieć. Wyszliśmy, a Saradela zamknął drzwi i szybkim marszem udaliśmy się do szkoły.
Oczywiście nie obyło się bez pytań o moją randkę, więc po drodze wszystko mu opowiedziałem.

Eunhyuk:
Randka ciekawa, nie ma co. Szczerze to też bym taką chciał. Lekcje minęły mi strasznie szybko, a powrót do domu jeszcze szybciej. Niestety została kwestia kotka o którym kompletnie zapomniałem. Hae poszedł wcześniej do domu więc nie da rady żeby go ode mnie wziął.

Otworzyłem dom, weszłem i w obawie o swój pokój popędziłem do niego czym prędzej. Ledwo weszłem do pokoju, a nadepnąłem na coś mokrego.
            - Cholera, że też ja mam takiego pecha! – krzykiem i to był mój błąd.
Przestraszyłem malucha który wybiegł jak oparzony z pokoju. Niezbyt mi się widzi ganianie za nim więc się wycwanię. Zszedłem na dół do kuchni, otworzyłem lodówkę, a kot jak n zawołanie pojawił się nagle koło mnie. Złapałem go i dałem jeść.
            - Zobaczysz Donghae jeszcze tego pożałujesz. – powiedziałem zły nie na żarty patrząc po małym rudym kłębku sierści. – Mama na pewno się nie zgodzi żeby został, muszę coś wymyślić.
Poczekałem aż kot skończy jeść i razem z nim udałem się do mojego pokoju.
            - Coś ty zrobił z moim królestwem ha? – spytałem kota patrząc na niego oskarżycielsko. Położyłem go na parapecie i wziąłem się za sprzątanie.

Godzinę później:
Nareszcie czysto.
            - A może Shini będzie Cię chciał co? – powiedziałem patrząc po kocie.
Chwile później załączałem laptopa. – „proszę bądź dostępny, bądź dostępny.”- myślałem.
Na gg go nie ma, może będzie na fejsie? Czym prędzej włączyłem stronę internetową i jak się okazało był dostępny. Szybko załatwiłem z nim sprawę kotka i jak się okazało za tydzień ma być w Seulu u cioci więc odbierze kotka, a do tego czasu szkodnik ma zostać u mnie.
Zrobiłem kociakowi posłanie. Przygotowałem się na jutrzejsze lekcje, załatwiłem wszystkie sprawy związane z kolacją mamy, higieną i moim telefonem położyłem się spać.


W tym samym czasie Donghae:
Dzisiejszy dzień był nudny, a moje oczy nie miały na kogo patrzeć ponieważ Nany z niewiadomych powodów nie było w szkole.
            - Donghae zejdź na dół. Musimy Ci coś z tatą powiedzieć! – dotarł do mnie głos mamy.
Poczłapałem niechętnie do salonu.
            - Coś się stało? – spytałem obojętnie, szczerze to niezbyt mnie interesowało to co mają mi do powiedzenia.
            - Donghae – zaczął ojciec z grobową miną, czyli nie jest dobrze – Babcia jest w szpitalu, pogorszyło jej się. – powiedział.
            - A-ale jak to? – spytałem roztrzęsiony, Może i rzadko widywałem się z babcią, ale to właśnie ona rozumiała mnie najlepiej.
            - Wiemy, że to dla Ciebie trudne i możesz się na nas gniewać za to co zaraz powiemy, ale nie możesz do niej jechać. – Powiedziała tym razem mama
            - D-dlaczego, j-jest aż.. aż tak źle? – spytałem z wielkim trudem przełykając wielką gulę w gardle
            - Przykro nam ale babci nie ma w Korei. Było tak źle że przewieźli ją do Japonii, tam zajmą się nią najlepsi lekarze…. – nie słuchałem dalej, świat właśnie dla mnie runął.
Pobiegłem do swojego pokoju nie wychodząc z niego nawet na kolację. Tak bardzo chciałbym przy niej być. Płakałem długo, nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

Rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Wstałem, dziś nie mam ochoty na nic, dobrze że to już piątek i jutro wolne. Spakowałem plecak, umyłem się na szybko, wskoczyłem w mój mundurek i zszedłem na dół.
            - Donghae, jak chcesz to możesz zostać w domu – powiedziała mama gdy zobaczyła w jakim jestem stanie.
Miałem całe zapuchnięte oczy od łez i wyglądałem jak jakiś upiór.
            - To nie ma znaczenia, pójdę. – odparłem beznamiętnie chowając drugie śniadanie i wyszedłem z domu.

Eunhyuk:
Jak zawsze gdy Hae pokazał się przed furtką wyszedłem z domu. Jednak gdy podeszłem bliżej niego odruchowo odskoczyłem. Wyglądał strasznie, zapuchnięte i podkrążone oczy, poczochrane włosy i ta mina jakby przeszedł piekło.
            - Yyyyy coś się stało? – spytałem przerażony jego wyglądem
            - Moja babcia wyjechała do Japonii, jest z nią bardzo źle i nasi lekarze ją przenieśli – odparł, a ja nie wiedziałem jak mogę mu pomóc.
            - Może lepiej jak wrócisz do domu? – zapytałem kierując się troską.
            - Nie. – dał mi krótką odpowiedź i pomaszerował przed siebie.
Całą drogę do szkoły starałem się go pocieszyć co chyba nie przyniosło rezultatów. Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze.

Donghae:
Nany znów nie ma w szkole, a do tego wszystkiego Hyukiego mama zwolniła wcześniej ze szkoły. Nie będzie jej cały weekend więc jak co mam do kogo iść.

                                                           ***Po szkole***
No nie, jeszcze tego brakowało. Ciekawe jak tym razem zawiniłem sobie u Hiroshi’ego i Kiroshi’ego. Dorwali mnie po lekcjach i zaciągnęli do tego zaułka w którym stłukli mnie ostatnio.
            - Co ty sobie myślisz ha?! – wydarł się Hiroshi
            - Najpierw dostawiasz się do mojej dziewczyny, a teraz do naszej siostry!? – zapytał nabuzowany.
Więc to są bracia Nany? Wytrzeszczyłem oczy, ale nie zaprotestowałem.
            - Najwyraźniej ostatnia lekcja do ciebie nie dotarła, więc ją powtórzymy. – wrzasnął Hiroshi.
Zaczęli okładać mnie pięściami, jednak ja nie starałem się bronić. Nie zrobiłem nic, czekałem jedynie aż zostawią mnie w spokoju. Bolało cholernie, nie wiem jak długo mnie tłukli, ale w pewnym momencie przestali i po prostu uciekli.
I co ja teraz zrobię, przecież nie wrócę tak do domu. Pójdę do Saradeli, w końcu ma wolną chatę. Pozbierałem się i ruszyłem w stronę domu Małpki. Oby jego mama już pojechała.

niedziela, 9 września 2012

Nowy ( Part 4/? )



Ważna wiadomość od Sassy: Przepraszam, ale nie wiem kiedy dodam następnego posta ponieważ mam duży problem z internetem. To nie tak że się wykręcam, ale bez neta nic nie zrobię ;/ 

Dobra to by było na tyle od Sassy.. Jeżeli chodzi o opowiadanie to w momencie o ojcu Eunhyuka - Tak na prawdę to przydarzyło się Ojcu Donghae. A ile miał wtedy lat to nie wiem ale na pewno było to po jego debiucie. To by było na tyle. Miłego czytania! ^_^


Rozdział 4

Eunhyuk:
Gdy między nami zapadła całkowita cisza i żaden z nas nie miał ochoty odezwać się ani słowem zacząłem uderzać dłonią o udo niby wybijając rytm perkusji, a tak naprawdę uderzałem w nie ze stresu przed poznaniem matki Donghae.

Przeleciało z osiem piosenek nim dotarliśmy do domu Donghae. Od zewnątrz wyglądał zwyczajnie pomalowany na ciepły odcień pomarańczy. Donghae wszedł przez furtkę, a ja podążyłem jego śladem. Gdy szliśmy dróżką wyłożoną drobnym białym żwirem drzwi domu otworzyły się i stanęła w nich kobieta w wieku średnim z ciepłym uśmiechem na twarzy. Trysnęły wszelkie moje wątpliwości.

- Mamo, to jest właśnie Hyukjae. – Powiedział Donghae do mamy
- Miło cię poznać, jestem ci niezmiernie wdzięczna za to że próbowałeś pomóc mojemu synowi i się nim zająłeś. – powiedziała jego mama po czym mnie przytuliła
- To nic takiego naprawdę – odpowiedziałem jej gdy mnie puściła i uśmiechnąłem się nieśmiało.
- Może i to nie dużo, ale i tak jestem ci wdzięczna. – powiedziała z zachwytem – wejdźmy do środka, nie będziemy przecież stać na zewnątrz. – Dodała po czym gestem dłoni zaprosiła mnie do środka.

Korytarz był jasno zielony i przytulny. Zdjąłem buty i podążyłem za Donghae i jego mamą. Przeszliśmy przez salon który pokryty był jasnym odcieniem czerwieni z idealnie dopasowanymi brązowymi meblami, kanapa obita była jasnobrązową skórą co idealnie współgrało z resztą pokoju. Osoba która go urządzała miała niezły gust.

Przechodząc przez salon doszliśmy do jadalni która połączona była z kuchnią. W tych pokojach dominował odcień błękitu i żółci. Wszystko było starannie dobranie i idealnie ze sobą współgrało.

- Usiądźcie zaraz podam obiad. Mam nadzieję że lubisz bibimbap? – zapytała mnie mama Donghae. – Nie znam cię dobrze także jeżeli czegoś nie lubisz to mi powiedz. – dodała z uśmiechem na twarzy.
- Niech się Pani nie martwi jeżeli coś mi nie zasmakuję zaraz Pani o tym powiem. – obiecałem odwzajemniając jej uśmiech.

Przy stole siedzieli już jak mniemam ojciec Donghae oraz jego brat. Spojrzałem to po jednym, to po drugim po czym stwierdziłem, że Donghae jak i zapewne jego brat są bardzo podobni do ojca.

Donghae: 
Zasiadłem przy stole tuż koło Hyukjae, jednocześnie naprzeciwko brata. Zerknąłem na Hyukjae, a gdy zobaczyłem jak przygląda się mojemu bratu i ojcu przypomniałem sobie, że jeszcze ich mu nie przedstawiłem.
- A właśnie, to jest Donghwa, a to mój tata. – wskazałem po kolei na obu. – A to jest Hyukjae. – dodałem.
- Miło mi cię poznać. – powiedział mój brat po czym wyciągnął rękę w stronę Hyukiego.
Ten Uścisnął jego dłoń uśmiechając się szczerze – Mi również miło Cię poznać – powiedział.
- Mam nadzieję że się zaprzyjaźnicie. – Powiedział mój ojciec patrząc na mnie i Hyukiego.
- Oczywiście. – powiedziałem obejmując go przyjaźnie i uśmiechając się do ojca
- Jedzmy już. - powiedziała mama siadając przy stole.

Podczas posiłku rodzice wypytywali się Huka o standardowe rzeczy typu: „jak długo ty mieszka?”, czy „czym zajmują się jego rodzice?”. Jak się okazało On również przeprowadził się do Seulu niedawno. Jego matka zajmowała się nieruchomościami, natomiast ojciec zajmował się Bankowością. No właśnie ZAJMOWAŁ SIĘ! Ponieważ zmarł kilka lat temu na raka. Było mi go strasznie żal, jak i mojej rodzinie. Mama go pocieszyła i pochwaliła że tak dzielnie to znosi.

Po posiłku udaliśmy się z Hyukjae do mojego pokoju gdzie w końcu mieliśmy chwilkę spokoju i mogliśmy na spokojnie porozmawiać.

Hyukjae:
Trochę smutno mi było opowiadać o zmarłym ojcu, jednak wiedziałem że jeśli ja tego nie zrobię to i tak kiedyś zrobi to moja mama.

Po obiedzie udaliśmy się do pokoju Donghae, gdzie mogliśmy porozmawiać spokojniej.
Jego pokój był koloru niebieskiego, nawet szafę i biurko miał tego koloru. Pokuj był przytulny i miły. Usiedliśmy na łóżku i oboje siedzieliśmy patrząc w podłogę jakbyście nie wiedzieli jak zacząć temat.

- Naprawdę mi przykro z powodu twojego ojca. Ile miałeś lat gdy … gdy – zawahał się – gdy no wiesz twój tata.. zmarł – dodał po chwili.
- 12 – powiedziałem spuszczając wzrok żeby nie widział łez które napływają mi do oczu.
Cholerka chyba zauważył bo złapał mnie za brodę nakierowując ją na swoją twarz, a ja jak małe dziecko zacząłem łkać. Przytulił mnie do siebie pozwalając płakać do woli co też uczyniłem. Dałem upust smutkowi który tkwił we mnie od czterech lat.

Donghae w tym czasie nic nie mówił, przytulał mnie mocno do siebie i uspokajająco gładził po plecach. Po raz pierwszy płakałem przy kimś, a co najgorsze? Po raz pierwszy płakałem przy kimś kogo znałem ledwie dwa dni.

Po jakimś czasie uspokoiłem się i cały zażenowany próbowałem uciec wzrokiem jak najdalej od niego.
- Nie musisz ukrywać przy mnie swoich uczyć. – powiedział Donghae widząc mój speszony wyraz twarzy.
- Przepraszam, to.. to tylko chwila słabości. Obiecuję że to się nie powtórzy – powiedziałem jakby nie słysząc jego słów przed chwilką.
- Przecież Ci powiedziałem że nie musisz ukrywać przede mną swoich uczuć – powtórzył swoją wcześniejszą wypowiedź głaszcząc mnie po głowie.

Nie mam bladego pojęcia czemu ale zrobiło mi się cholernie miło i przyjemnie. Jednak po chwili zabrał rękę i zapadła między nami niezręczna cisza.

Donghae: 
Czemu w ogóle zacząłem ten temat? Czemu tak mnie to ciekawiło? Czemu? – Te pytania mnie dręczyły, wręcz nie dawały mi spokoju. Byłem na siebie strasznie zły za to, co przed chwilką miało miejsce.
- To jak, kiedy idziesz na randkę z tą jak jej tam… - odezwał się nagle Hyukki.
- Naną? – spytałem - Jutro po szkole. – odpowiedziałem bez namysłu.
- I gdzie ją zabierasz? – dopytywał się kolega.
- Mam zamiar wzięć ją do kina na „My Sassy Girl” – powiedziałem patrząc po nim.
- To ten nowy romans? – zapytał spoglądając na mnie przelotnie.
- Tak, myślisz że jest odpowiedni na pierwszą randkę? – zapytałem czekając na jego odpowiedź.
- Myślę że tak – odpowiedział i znowu wlepił oczy w podłogę.
Rozmawialiśmy do 19,30. Przeskakiwaliśmy z tematu na temat. Dowiedziałem się że w swojej rodzinnej wiosce ma najlepszego przyjaciela z którym nadal utrzymuje kontakty, oraz powiedział mi także, że ten kolega był jednocześnie jedynym jakiego miał bo w zawarciu znajomości przeszkadzała mu jego nieśmiałość.

Eunhyuk również dowiedział się wiele o mnie. Ja nigdy nie miałem problemów z zawieraniem nowych znajomości. Dziewczyny same do mnie lgnęły twierdząc, że jestem słodki. Na początku nie wiedziałem o co im chodzi, jednak gdy się tego dowiedziałem zacząłem używać tego gdy czegoś potrzebowałem, a to zawsze działało. Nie bardzo łapałem kiedy groziło mi niebezpieczeństwo. Byłem trochę jak taka głupiutka rybka, a gdy nadymałem policzki to nawet ją przypominałem.

Hyukiemu powiedziałem że może mówić do mnie Fishy jeżeli nie ma z tym problemu. Zgodził się i również zdradził mi swoje „imiona zastępcze”. Powiedział żebym wybrał sobie jedno z „dance machine” – nazywały go tak dziewczyny z jego szkoły, po tym gdy zobaczyły jak tańczył. „Eunhyuk” – to przezwisko wymyślił specjalnie dla niego jego najlepszy przyjaciel, ponieważ nazywa się jak sławny koreański komik, „Małpka” – ponieważ był strasznie gibki i nie miał większych problemów z utrzymaniem się na dużych wysokościach przez długi czas. Było jeszcze jedno „saradela” – sam się tak nazywał ponieważ uważał że po twarzy wygląda jak sardynka, co według mnie nie było prawdą.

Odprowadziłem go do drzwi. Po drodze pożegnał się jeszcze z moją rodzinką, założył buty i umówiliśmy się na jutro do szkoły na 7,30 czyli jak zawsze. Odprowadziłem go do furtki i pomachałem na pożegnanie. Poczekałem aż odejdzie trochę dalej, po czym wróciłem do domu. Gdy tylko zamknąłem za sobą drzwi jakby spod ziemi wyrosła moja mama.
- Fajny jest ten Hyukjae – Powiedziała cała rozpromieniona.
- Wiem, dlatego zależy mi na tej znajomości. – odparłem po czym wyminąłem moją rodzicielkę i udałem się do kuchni.
Przeliczyłem się bo podążyła za mną nawijając dalej. – Nie uważasz, że jest bardzo nieśmiały jak na chłopaka? – spytała cały czas podążając za mną.
- Jest całkiem normalny, a tego, że jest nieśmiały przecież nie zmieni na zawołanie. – powiedziałem trochę wkurzony, że poruszyła ten temat.
- Wiem, ale to i tak dziwne. – Powiedziała po czym w końcu zostawiła mnie samego.

Eunhyuk:
Z Donghae porozmawialiśmy szczerze i nieco się o sobie dowiedzieliśmy. Wymieniliśmy się informacjami typu: charakter, zainteresowania, przezwiska i kim chcieli byśmy zostać w przyszłości.

Niestety nie mogliśmy porozmawiać dłużej, bo przecież jutro czeka nas szkoła więc się pożegnaliśmy, umówiliśmy na jutro do szkoły po czym ruszyłem do domu. Wracałem dość szybko nie chcąc natrafić na żadnych podpitych i szukających zaczepki typków.

Gdy dotarłem do domu pierwsze co zrobiłem to pobiegłem do siebie i wziąłem się za odrabianie lekcji. Okej jedno z głowy. Jest 21,20. Miałem jeszcze ponad godzinę na naukę. Nic nie robiąc sobie z głodu, który z każdą chwilą ogarniał mnie coraz bardziej wziąłem się za naukę. Skończyłem o 22,48 zostało mało czasu do powrotu mamy. Szybko więc przebrałem się jedynie w spodnie od dresu i pędem puściłem się na dół do kuchni.  Nastawiłem wodę na herbatę i zrobiłem kolacje da siebie i swojej jak mniemam padniętej rodzicielki. Swoje kanapki pochłonąłem od razu i pozostało mi czekać tylko na mamę.

Gdy usłyszałem szczęk zamka w drzwiach akurat zalewałem obie szklanki z saszetkami herbaty wodą. Najwyraźniej przywiedziona do kuchni głodem Omma pojawiła się po pół minuty.
- Jak było w szkole? – standardowe pytanie, które słyszę co roku dzień w dzień do rozdania świadectw.
- Jak zawsze. – odparłem – Zrobiłem ci kolację. – dodałem podstawiając mamie talerz z kolorowymi kanapkami do nos.
- Dziękuję. – odparła, po czym z wdzięcznością odebrała ode mnie talerz.
- Nie ma za co, chociaż tak mogę ci pokazać jak doceniam twój wysiłek – posłałem jej słodziutki uśmieszek. – Przygotuję ci kąpiel. – dodałem, a widząc wdzięczne spojrzenie ruszyłem do ubikacji.

Przyszykowałem wannę pełną gorącej wody z płynem do kąpieli o zapachu truskawek. Moja mama tylko tego płynu używała. Gdy już skończyłem udałem się powrotem do kuchni.
Mama właśnie kończyła jeść, gdy zdjęła ostatnią kanapkę z talerza z zamiarem konsumpcji wziąłem pusty talerz, po czym go umyłem.

Porozmawialiśmy jeszcze trochę o mało istotnych rzeczach po czym udałem się do drugiej ubikacji z zamiarem wzięcia szybkiego prysznica, a potem padnięcia na łóżko i spania do czasu aż budzik nie zacznie mnie budzić.

Ze wszystkim szybko się uporałem, nastawiłem budzik, podłączyłem telefon do ładowania, załączyłem muzykę i wreszcie udałem się do błogiego świata morfeusza z którego nie chciało mi się wracać. Budzik jednak bezczelnie upierał się przy swoim dzwoniąc co pół minuty.

Wstałem, ubrałem Świerzy mundurek, załatwiłem wszystkie swoje potrzeby oraz potrzeby moich włosów, spakowałem niezbędne książki i zerknąłem na godzinę. Zegarek wskazywał 6,25 jakoś szybko mi dziś zeszło. Zszedłem na dół gdzie czekała moja mama ze śniadaniem. Zjadłem płatki które mi przygotowała, a kanapki do szkoły spakowałem do plecaka.

Pożegnałem się z mamą, która właśnie wychodziła do pracy i ruszyłem do siebie. Odpaliłem laptopa i weszłem na gg. Shiniego jednak nie było co mnie trochę zasmuciło, bo chciałem opowiedzieć mu wszystko co wczoraj się działo. No cóż opowiem mu potem, a teraz zobaczę co ciekawego na fejsie i twicie.

- I czego ja się spodziewałem? – zapytałem sam siebie – przecież nikt do mnie nie pisze bo przez moją nieśmiałość mam tylko dwóch znajomych. – dodałem z zirytowaniem.
Wyłączyłem urządzenie i ruszyłem na dół. Do 7,30 siedziałem bezczynnie i patrzyłem przez okno sprawdzając czy nie nadchodzi.

W końcu. Już zacząłem przysypiać gdy naglę go ujrzałem. Zerwałem się na równe nogi otrzeźwiając umysł w dziwny sposób, ponieważ sprzedałem sobie siarczystego policzka, a zaraz po tym wyklinałem sam na siebie za swoją głupotę. Ruszyłem do drzwi założyłem buty i wyszedłem, upewniając się czy wszystko wyłączyłem zamknąłem drzwi na klucz i ruszyłem do furtki.
- Hej Fishy, jak tam gotowy na randkę? – zapytałem od dzień dobry.
- Hej, no pewnie, a czemu by nie? – zapytał mnie patrząc zdziwionym wzrokiem.
- Tak tylko pytam. – odparłem po czym ruszyliśmy w kierunku szkoły.
Rozmawialiśmy po drodze o nieistotnych rzeczach przez większość drogi.
- Mam nadzieję że zdasz mi relacje. – powiedziałem z uśmiechem.
- Oczywiście – powiedział uśmiechając się promiennie.

Lekcje minęły mi strasznie szybko. Było dużo do pisania i chyba to zebrało większość czasu.
Na przerwach rozmawiałem z Donghae o wszystkim i o niczym. Na ostatniej przypomniałem mu o obietnicy i rozbrzmiał dzwonek. Po tej nieszczęsnej ostatniej lekcji, która dłużyła się jako jedyna, a była nią fizyka w końcu ruszyłem do domu i zająłem się swoimi sprawami czekając na kontakt od Donghae.

poniedziałek, 3 września 2012

Nowy ( Part 3/? )


Przepraszam że rozdział jest jeszcze krótszy od poprzedniego ale dalszą część postanowiłam zostawić na przyszły rozdział ;p. Strasznie słodko mi wyszło bynajmniej na moje oko, ale oceńcie sami. Post jest na przywitanie nowego roku szkolnego. Nie zapomnijcie że jutro czeka na Was szkoła i nie możecie zaspać ;P. Ach wyobrażam sobie wasze szczęście na twarzach po tym jak przeczytaliście poprzednie zdanie ;D. Tylko mnie nie zabijajcie za to że wam przypominam ^_^  .. Jeżeli ktoś chce być informowany o nowych rozdziałach tego opowiadania to proszę zostawić mi swój numer gg w komentarzach. No cóż nie przedłużając już dłużej życzę miłego czytania ;)


Rozdział 3

Eunhyuk:
            - Jesteś punktualny. – powiedziałem wychodząc z mojej posesji
            - Tylko czasami, zdecydowanie częściej się spóźniam, zapewniam cię – powiedział z uśmiechem po czym pokazał mi język
            - Rozumiem – powiedziałem w namyśle odnotowując sobie w głowie tę wiadomość – to co idziemy? – zapytałem
            - Jasne – powiedział od razu ukazując wszystkie białe zęby w uśmiechu.

Donghae:
Szliśmy w ciszy, a Eunhyuk Hyung cały czas nad czymś rozprawiał.
            - Prawie bym zapomniał, masz zaproszenie od mojej mamy na dzisiejszy obiad. – powiedziałem z moim boskim uśmiechem czterolatka, który miałem wyćwiczony do perfekcji
            - Coś się stało, że chce abym do ciebie przyszedł? – zapytał niepewnie
            - Oczywiście że nie – powiedziałem wesoło – Po prostu chce cię poznać, bo uważa że taki kolega jak ty to skarb. – powiedziałem - Pomogłeś mi mimo że mnie nie znałeś, a nawet wyprałeś i wysuszyłeś mundurek, a nawet pożyczyłeś ubranie i nic za to nie chciałeś. – ciągnąłem dalej – To dlatego chce cię poznać – skończyłem swoją wypowiedź patrząc na jego reakcje.

Eunhyuk:
Byliśmy tak mniej więcej w połowie drogi do szkoły. Słuchałem uważnie tego co ma mi do powiedzenia, a gdy skończył zarumieniłem się aż po uszy. Mogę się założyć że jakby ktoś teraz porównał kolor mojej twarzy z kolorem pomidora to by nie znalazł żadnej różnicy.
            - Przepraszam nie chciałem cię zawstydzić ale taka prawda – powiedział Donghae z tą swoją uroczą niewinnością.
            „Stop co ja mówię przecież to CHŁOPAK!!! .. Co prawda wygląda jak malutkie dziecko ale to wciąż CHŁOPAK, a chłopcy nie są uroczy!!!” – biłem się z myślami zanim zorientowałem się że Donghae wciąż na mnie patrzy i wypadałoby coś odpowiedzieć.
            - Nie zawstydziłeś mnie, po prostu to co powiedziałeś było bardzo miłe – odpowiedziałem mu w końcu starając się przywołać swój naturalny kolor twarzy.
            - Wiesz że jak się rumienisz to wyglądasz jak mała dziewczynka? – Zapytał zaczepnie, a na jego twarzy ukazał się łobuzerski uśmieszek.
Niestety widziałem go tylko przez chwilkę ponieważ zaraz po tym jak spaliłem kolejnego buraka zacząłem go gonić.

Donghae:
Gonił mnie aż do bram szkoły. Miałem z tego niezły ubaw, bo kilka razy prawie się wywrócił co nie uszło mojej uwadze. Dotarliśmy jakieś dziesięć minut wcześniej niż powinniśmy więc jeszcze trochę się powygłupialiśmy.
            - Pokazać ci małą dziewczynkę? – zapytał robiąc wielkie oczy.
            - Oczywiście będę miał się z czego pośmiać. – odpowiedziałem mu z wielkim uśmiechem i zaciekawieniem tego co pokarze.

Eunhyuk:
Zrobiłem najsłodszą minę na jaką było mnie stać, przypomniałem sobie wstydliwą chwilę co ułatwiło mi zarumienienie się i podeszłem do niego robiąc jeszcze większe oczy.
Zamrugałem kilka razy, wypaliłem dolną wargę do przodu i złapałem go za ręce.
            - Oppa* gdzie jest Omma**? – powiedziałem cieniutkim głosikiem, przypomniałem sobie jak to było gdy mój pierwszy i ostatni pies zdechł gdy miałem sześć lat. To pomogło mi ze łzami po czym kontynuowałem – Chcę do Ommyyyy, Oppa słyszysz? – dodałem po czym ścisnąłem mocno powieki pozwalając łzie spłynąć po moim policzku.

Co jak co ale aktorem to mógł bym być i to całkiem niezłym, niestety nic nie zrobię przez moją nieśmiałość o której właśnie sobie przypomniałem i jak oparzony odskoczyłem od Donghae.

Donghae:
Nie wierzyłem w to co widziałem. Hyukki wyglądał jak mała i bezbronna dziewczynka.
Nie wiem też jak zmusił się do płaczu ale to było urocze, mógłbym go schrupać, bo taki był słodki.
            - Kyyyaaaa! – wykrzyczałem rozpromieniony – To było piękne. – dodałem po czym podeszłem do niego, klepnąłem go w ramie i ruszyłem w kierunku drzwi szkoły.
            - I jak, udało mi się? – powiedział dobiegając do mnie.
            - Udało to mało powiedziane, jakby był z nami jakiś pedofil to już dawno by się na ciecie rzucił – odpowiedziałem mu i weszłem do środka.

Lekcje miałem niezmiernie nudne, ale za to na przerwach się nie nudziłem ponieważ wszystkie spędziłem z Hyukkim. Na ostatniej przerwie postanowiłem pokazać Hyukiemu dziewczynę która mi się bardzo podoba i co najlepsze jest z mojej klasy. Napisałem mu sms-a żeby przyszedł pod stołówkę i czekałem na niego w miejscu, pilnując przy okazji dziewczyny.
            - Co jest tak ważne że nie mogłem się w spokoju wysikać? – zapytał trochę wkurzony.
To mnie tylko rozbawiło co nie uszło jego uwadze bo zgromił mnie spojrzeniem.
            - Zerknij na tą dziewczynę. – powiedziałem do niego szeptem tak żeby nikt oprócz niego nie usłyszał. – To ta w dwóch kręconych kitkach – sprostowałem.
            - No i co dalej? – zapytał niezbyt zainteresowany.
            - Jest śliczna prawda? – zapytałem szczerząc się sam do siebie.
            - Taka sobie. – powiedział wzruszając ramionami. – A co podoba ci się? – dodał patrząc już na mnie.
            - Tak i to bardzo. Załatwisz mi jej numer? – zapytałem robiąc słodkie oczka.

Eunhyuk:
„Czy on właśnie prosi mnie o przysługę związaną z dziewczyną?”  - zapytałem sam siebie z myślach – „czy on jeszcze nie zauważył jak jestem nieśmiały?” – kontynuowałem swoje rozmyślenia.
- Żartujesz sobie? – spytałem go na co on w odpowiedzi pokiwał przecząco głową.
            - Ja nie mogę, bo to tobie się podoba, a poza tym ja, ja się wstydzę. – wyjąkałem spuszczając głowę w dół rumieniąc się.
            - A poczekasz tu na mnie jak do niej podejdę? – zapytał z nadzieją.
Nie wiem czemu ale nie umiałem mu odmówić, a co najgorsze wykrztusić z siebie słowa więc jedyne co zrobiłem to pokiwałem głową zgadzając się na jego warunki.
            - Tylko nigdzie mi nie uciekaj! – powiedział idąc w stronę dziewczyny.

Rozmawiał z nią jakieś pięć minut po czym zaczął wracać w moją stronę cały rozpromieniony, trzymając w ręku małą karteczkę.
            - Udało mi się – powiedział i zaczął mnie ściskać.
Kompletnie mnie zamurowało, nawet  nie umiałem go odepchnąć.
            - Cieszę się z twojego szczęścia – powiedziałem gdy już przestał mnie ściskać.
Po moich słowach rozbrzmiał dzwonek na moją ostatnią lekcję. Fizykę. Nienawidzę tej lekcji, w ogól jej nie rozumiem. Jest dla mnie jak czarna magia. Zawsze mija strasznie wolno, jak i tym razem.

Nareszcie rozbrzmiał dzwonek. A już myślałem że nigdy go nie usłyszę. Pozbierałem swoje rzeczy i udałem się do szatni aby je schować. Przy mojej szafce zastałem Donghae któremu jak zawsze uśmiech z twarzy nie schodził.

Donghae:
Nareszcie wszedł do szatni. Gdy już pochował swoje rzeczy i się ubrał ruszyliśmy w stronę mojego domu.
            - Boisz się? – zapytałem go gdy zobaczyłem jak ściska paski torby w dłoniach.
            - Trochę – przyznał szczerze.
            - Nie masz czego, moja mama jest strasznie miła. – starałem się go uspokoić co chyba pomogło bo przestał tak ściskać tą torbę i trochę się rozluźnił.
            - Mogę puścić muzykę? – zapytał – Zawsze się rozluźniam gdy słucham muzyki – sprostował szybko.
            - Nie ma sprawy – powiedziałem jedynie.
Wyciągnął telefon i zaczął w nim grzebać. Po jakiś dwóch minutach z głośników jego telefonu rozbrzmiała muzyka, która wydała mi się znana jednak nie mogłem sobie przypomnieć kto to śpiewał. Piosenka na pewno była angielska i dość skoczna, w sam raz do tańca.
            - Kto to śpiewa? – spytałem gdy sam się nie domyśliłem.
            - Michael Jackson. – odpowiedział mi krótko i zwięźle.
            - Stąd kojarzę ten rytm. – powiedziałem sam do siebie, ale chyba usłyszał bo odezwał się znowu.
            - To mój ulubiony artysta i to do jego piosenek zawsze tańczę z przyjacielem.- powiedział z nieobecnym wzrokiem.
Zupełnie jakby dokładnie w tej chwili odtwarzał w swojej głowie jakieś wspomnienia.
            - Pokażesz mi coś? – zapytałem z ciekawości, żeby sprawdzić jak dobrym jest tancerzem.
            - Ale teraz? – zapytał wracając do żywych.
            - A czemu by nie? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
            - Mogę potem, jak nikt poza tobą tego nie zobaczy? – zapytał patrząc na mnie błagalnym wzrokiem jakby chciał mi powiedzieć „ nie każ mi tańczyć gdy mogą zobaczyć to inni”
            - Oczywiście, ale obiecujesz że mi pokarzesz? – spytałem patrząc na niego poważnie.
            - Obiecuję – powiedział.

Nie odezwaliśmy się już więcej. Szliśmy cicho wsłuchując się w słowa muzyki. Od czasu do czasu zerkałem na Hyukjae i dojrzałem jak do bębnów piosenki uderza dłonią o swoje udo.




*Dziewczyna do starszego brata lub chłopaka starszego od siebie – Eunhyuk użył tego zwrotu tylko dla tego że udawał małą dziewczynkę.
**Omma oznacza po Koreańsku mama.

czwartek, 30 sierpnia 2012

Nowy ( Part 2/? )

Zanim zaczniecie czytać chciałabym przeprosić "Otwarta dla Ciebie" za to że nie dodałam nowego posta tak jak jej napisałam w komentarzu. Natomiast rozdział dedykuję "strega bianca" która nieźle skrytykowała moje opowiadanie za co jestem jej niezmiernie wdzięczna, bo już wiem co muszę poprawić ;)

Rozdział 2

Eunhyuk:
            - Mogę? – spytałem czując jak moje policzki przybierają kolor dorodnych pomidorów, ale nic nie poradzę że jestem aż tak nieśmiały, bo taka moja natura, niestety.
Patrzył na mnie przez chwilkę, a w jego oczach dostrzegłem niepewność i zmieszanie, jednak skinął głową zgadzając się.

Obmywałem jego twarz i ręce brudne od zaschniętej już krwi i ziemi. Podczas tej czynności starałem się utrzymać z nim kontakt wzrokowy. Aby chociaż trochę go odciągnąć od wydarzeń sprzed godziny zacząłem zadawać przeróżne pytania.
            - Masz jakieś zainteresowania, bądź pasje? – padło pierwsze.
            - Lubię tańczyć, śpiewać i od czasu do czasu biegam. – odpowiedział natychmiastowo po zakończeniu mojego pytania.
Mile mnie zaskoczył. Myślę że znalazłem sobie odpowiednie towarzystwo i może nawet nie będę już tutaj taki samotny. Będę musiał wszystko opowiedzieć mojemu przyjacielowi.
            - Często tańczysz? – zacząłem wypytywać, chyba tylko to mnie zainteresowało.
            - Szczerze mówiąc to nawet często. Nie uważam żebym miał jakiś wielki talent ale czasem lubię potańczyć, to odrywa mnie od rzeczywistości. – gdy to wypowiedział na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech.

Rozmawialiśmy tak do czasu aż nie zmyłem z niego ostatniej zaschniętej kropli krwi.
Później udaliśmy się do ubikacji z jego mundurkiem, wrzuciliśmy go do pralki włączając opcje ‘’ szybkie pranie ‘’. Po piętnastu minutach oba mundurki były już czyste, ale niestety mokre, więc włączyłem na pół godziny suszenia.

Po ustawieniu pralki zaproponowałem coś do jedzenia i zeszliśmy na dół do kuchni.
            - Może przyjdę po Ciebie jutro do szkoły? Co ty na to Hyukjae? – zaproponował mi Donghae.
            - Oczywiście. – przytaknąłem od razu ucieszony z jego propozycji.
Podeszłem do lodówki i zacząłem oglądać jej zawartość. Po przejrzeniu wszystkich półek w końcu znalazłem to czego szukałem. Wyciągnąłem sporych rozmiarów ciasto zapakowane w papier.
            - Lubisz sernik? – zapytałem grzebiąc już po szafkach w poszukiwaniu talerzyków. Może i mieszkałem tu już dwa miesiące ale nadal nie mogłem się przyzwyczaić.
            - Żartujesz sobie? .. Uwielbiam – Powiedział z wielkim uśmiechem ukazując mi swoje białe ząbki. Odwzajemniłem uśmiech i położyłem po dość sporym kawałku na oba talerzyki.
Resztę ciasta odłożyłem z powrotem do lodówki.
            - Masz ochotę na coś do picia? .. Herbatę, sok? – Powiedziałem z nosem jeszcze w lodówce.
            - Może być herbata – powiedział.
Ucieszyło mnie to że się nie krępuje. W przeciwieństwie do mnie nie mieszał się i był zdecydowany. Nalałem mu herbaty do szklanki i podałem.
            - Fajnie że się poznaliśmy. – powiedział Donghae po czym wziął dość sporego łyka herbaty.
            - Też tak uważam. Troszkę mi się nudziło, bo mieszkam w Seulu już dwa miesiące i jesteś dopiero pierwszą osobą którą tu poznałem i rozmawiałem tak długo. – powiedziałem jak zawsze się rumieniąc.
Ach .. szczerze nienawidzę się za tą nieśmiałość, pewnie wyglądam teraz jak ciota.

Donghae:

Widziałem jak się rumieni co nieźle mnie rozbawiło. Pierwszy raz widzę żeby chłopak był aż tak nieśmiały. Nie wierzyłem że przez tak długi czas nikogo nie poznał, ja bym nie wytrzymał bez rozmowy z ludźmi.
            - Wow serio ja jestem pierwszą osobą którą tu poznałeś? – spytałem z niedowierzaniem.
            - No może nie pierwszą, bo przecież sąsiedzi przyszli powitać nas w sąsiedztwie, ale z tobą rozmawiałem jak do tej pory najdłużej. – powiedział z uśmiechem
Również się uśmiechnąłem po czym sięgnąłem do kieszeni po telefon. Sprawdziłem która godzina i mnie zamurowało.
            - O kurcze już 20:30? – Powiedziałem robiąc wielkie oczy ze zdziwienia – Muszę się zbierać bo mama będzie się martwić. – powiedziałem z przepraszającym uśmiechem.
            - Rozumiem.. – powiedział – Może sprawdźmy co z mundurkami, powinny już wyschnąć. – dodał po chwili.

Eunhyuk:

Poszliśmy do ubikacji i tak jak myślałem, mundurki były już suche i zdatne do użytku, wystarczyło tylko wyprasować i gotowe.
Złożyłem mundurek Donghae i podałem mu go.
            - Nie ma sensu żebyś w nim wracał, bo jest cały pomięty więc go spakuj. - powiedziałem biorąc swój mundurek z postanowieniem wyprasowania go zaraz po wyjściu Donghae.
            - A co z twoimi ubraniami? .. Iiii jak ja Ci się w ogóle odwdzięczę za to? – zapytał z zastanowieniem wymalowanym na twarzy.
Poklepałem go po ramieniu – Nie musisz mi się odwdzięczać, a ubrania oddasz potem – powiedziałem i pochwaliłem się w myślach że się nie zarumieniłem.
‘’Jestem o krok bliżej do sukcesu, aby znaleźć sobie przyjaciela.. JEST!!!!!’’ – wykrzyczałem w myślach.
            - Dziękuję. – powiedział gdy kierowaliśmy się do drzwi.
Uśmiechnąłem się tylko, czego on nie zauważył ponieważ szedł za mną. Stanęliśmy pod drzwiami, a ja czekałem aż Donghae założy buty. Gdy się z nimi uporał pożegnaliśmy się i otworzyłem mu drzwi.
            - To jutro po Ciebie wpaść? – zapytał wychodząc
            - Jasne, o 7:30 ci pasuje? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie, ale wolałem się upewnić o której będzie.
            - Okej, to do jutra! – krzyknął biegnąc w stronę furtki machając mi na pożegnanie.
Odmachałem, poczekałem aż zniknie z mojego pola widzenia i zniknąłem domu. Zerknąłem jeszcze na zegarek, była 20:45. Szybko wyprasowałem mundurek pamiętając o dokładności i wziąłem się za naukę. Co jak co ale nie chcę podpaść nauczycielom. Uczyłem się do 22:58 ponieważ dokładnie o tej godzinie usłyszałem samochód wjeżdżający do garażu. Odłożyłem książki na bok, zszedłem na dół aby przywitać się z mamą.
            - Jestem padnięta. Szybko zjem, wykąpię się i kładę się spać. – usłyszałem zanim jeszcze pojawiła się w kuchni.
            - Jak ci minął dzień mamo? – Spytałem na wejściu.
            - Strasznie. Szef zawalił mnie pracą i nawet przerwy na lunch nie mogłam sobie zrobić. – powiedziała i rzuciła się w stronę lodówki. – A jak było pierwszego dnia w szkole? – spytała wyciągając rzeczy potrzebne do zrobienia kanapek.
            - Spokojnie. – skłamałem gładko – Nawet znalazłem sobie kolegę. Co prawda jest rok młodszy ode mnie, ale jest bardzo miły i szczery. – Dodałem
Mama uśmiechnęła się – To bardzo dobrze, prawda? – zapytała patrząc po mnie.
            - Oczywiście, że tak. – powiedziałem ukazując swojej rodzicielce dziąsłowy uśmiech – Nawet jutro idziemy razem do szkoły – dodałem.
            - A właśnie, jeżeli chodzi o szkołę to kładź się spać bo nie wstaniesz. – Powiedziała mama głosem nie znoszącym sprzeciwu więc wstałem i skierowałem się do pokoju.
            - Dobranoc – powiedziałem w progu kuchni i nie czekając na odpowiedź pobiegłem do pokoju.
Wykąpałem się, przebrałem, spakowałem i położyłem do lóżka. Coś nie dawało mi spać.
‘’ O czymś zapomniałem, tylko o czym? ‘’ – myślałem patrząc na biały sufit.
            - A no tak muszę nastawić budzik i dać telefon do ładowania. – Powiedziałem sam do siebie wychodząc z łóżka i wykonując obie czynności.

Obudziłem się przed budzikiem o 5:40.  Ubrałem się w ten ohydny mundurek i zszedłem na dół do kuchni. Zastałem w niej moją mamę która jadła śniadanie i jednocześnie się czesała.
            - Już wstałeś? – zapytała na wstępie
            - Tak, to jest dziwne bo nigdy się nie budzę przed budzikiem. – oznajmiłem zaczynając się zastanawiać co było powodem mojego wcześniejszego wstania.
            - Czymś się denerwujesz? – zapytała moja rodzicielka patrząc na mnie z nieodgadnioną miną.
            - Nie – odpowiedziałem – ‘’ Chyba nie” – dodałem w myślach.
            - Dobrze, pogadamy potem. Teraz idę do pracy. – Powiedziała po czym ucałowała mnie w głowę i wyszła z kuchni.
Nienawidzę gdy to robi. Wytarłem głowę i wziąłem się za robienie sobie śniadania. Gdy zjadłem udałem się do pokoju za którego wyszedłem z plecakiem, telefonem i słuchawkami.
Udałem się do kuchni gdzie spakowałem drugie śniadanie które dopiero teraz zauważyłem.
Potem poszedłem do ubikacji. Ułożyłem włosy, umyłem twarz i zęby.
Zostało mi jeszcze 20minut do przyjścia Donghae.
- I co ja ma przez ten czas robić? – zapytałem sam siebie. – Acha, już wiem. Sprawdzę czy nie ma Shindonga na gg. – dodałem i pomaszerowałem na górę do laptopa.

Otworzyłem go, wpisałem hasło i włączyłem gg. Co jak co ale lepiej mieć hasło, na wszelki wypadek, gdyby moja mama nagle zechciała mnie kontrolować.
Tak jak myślałem, był dostępny. Od razu napisałem żeby nie tracić czasu.

Ja 7:12
- Hej Shini, co tam u ciebie?

Shini 7:12
- Hej Hyukki, nic ciekawego do szkoły się szykuję. Czemu się ostatnio tak mało odzywasz? I poznałeś w ogóle kogoś, czy nadal walczysz z nieśmiałością?

Uwielbiam go, tylko on zna mnie tak dobrze i tylko z nim mam tak dobry kontakt.

Ja 7:13
- Jak zawsze się spóźnisz prawda? Sorka za to zaniedbanie ale nie miałem czasu, wiesz jak to jest, te całe przygotowania do roku szkolnego i te zakupy ;/. A wiesz że poznałem? ;). Ma na imię Donghae i jest od nas o rok młodszy. Przyjdzie po mnie do szkoły o 7:30 ;p .. I tak nadal jestem tak samo nieśmiały jak byłem przed przeprowadzką <zawstydzony>

Shini 7:14
- Jak ty dobrze mnie znasz ;D. Wybaczam. Niewierze, że w końcu kogoś poznałeś. Już myślałem że to nigdy się nie stanie ;p. Jak go poznałeś? A co do nieśmiałości to musisz coś z tym zrobić xD.

Ja 7:23
- To lepiej uwierz, bo to nie sen <śmiech> . Yyyyy, poznałem go w nie za ciekawych okolicznościach, bo próbowałem mu pomóc wczoraj po szkole jak zaczepiali go dwaj tacy co wcześniej w szkole im podpadłem nawet nie wiem czym ;/ .. No nie ważne. Skończyło się na tym że i On i ja nieźle oberwaliśmy i mu pomogłem. Zabrałem go do siebie gdzie się umyliśmy z brudu i gdzie niegdzie z krwi, pożyczyłem mu ubrania ponieważ jego mundurek był cały brudny, zresztą mój też. Mundurki dałem do prania, a potem do suszenia. W tym czasie trochę się poznaliśmy, a jak już miał iść to umówiliśmy się że pójdziemy razem do szkoły. I to by było na tyle ;p.

Shini 7:25
- Postaram się ;p. To bardzo ciekawa historia. Nadawała by się na jakąś książkę ;p .. I może nawet bym ją przeczytał ;p .. A tak poza tym to gratulacje za przełamanie się.

Ja :7:26
- Nie żartuj sobie, to mogło się nie ciekawie skończyć, a ty się śmiejesz. Co do książki to nie chce mi się pisać ;p .. Ale skoro mówisz ż byś przeczytał to może napiszę ci opowiadanie? ;> I dzięki ;p

Shini 7:27
- Okej .. będę czekał na opowiadanie <piszę serio>.

Ja 7:28
- Wierzę ;p .. Okej ja będę się zbierać do potem pa ;) <macha>

Shini 7:28
- Pa. I nie zapomnij mi napisać tego opowiadania!

Ja 7:28
- Nie zapomnę.

Wylogowałem się z gg i wyłączyłem laptopa. Zszedłem na dół, zabrałem plecak, upewniłem się czy oby na pewno wziąłem telefon, założyłem buty i wyszedłem z domu zamykając drzwi na klucz. Przed furtką czekał już na mnie Donghae. Zerknąłem na zegarek na moim nadgarstku którego nigdy nie zdejmuję i ku mojemu zdziwieniu było równe wpół do ósmej.