Ci którzy o blogu pamiętają ^^

czwartek, 28 marca 2013

Koszmarna niespodzianka ~Prolog~


Jest to zapowiedź nowego opowiadania. Chciałabym zobaczyć pod tym postem trochę komentarzy, bo serio zaczynam wątpić w to czy jest jakikolwiek sens w kontynuacji bloga. Chcę również podziękować za ponad 10 tysięcy wejść. Ja nie gryzę więc nie bójcie się zostawiać komentarzy. 
_________________________________________________________________________________
Heechul obudził się w środku nocy zalany zimnym potem. Znowu miał ten sen. Wyglądał jeszcze bardziej realistycznie niż ostatnim razem. Po raz kolejny dobijał się do drzwi swej dziewczyny, a ona nie otwierała. Gdy jak zawsze miał odchodzić usłyszał jęk bólu dochodzący z wewnątrz. To nie pozwoliło mu postawić kolejnego kroku w stronę windy. Od nowa walił pięściami w te cholerne drzwi jednak to nic nie dawało. Przerażony kolejnym jękiem i słabym krzykiem kopnął w drzwi. Te niebezpiecznie zadrgały jednak nadal pozostawały zamknięte. Zamachnął się po raz kolejny i w końcu zawiasy puściły, a drzwi otworzyły się z hukiem uderzając o ścianę. Wbiegł do środka, nie musiał długo szukać. W salonie zobaczył postać w kominiarce, która potrąciła go uciekając natychmiastowo. Bojąc się o ukochaną zaczął zaglądać do wszystkich pomieszczeń. Serce mu waliło gdy przeszukał wszystkie pomieszczenia i stanął w sypialni przed łóżkiem na którym spoczywało zmasakrowane ciało jego dziewczyny. To wydarzenie nie dawało mu spokoju, prześladowało go w snach nie pozwalając o sobie zapomnieć mimo że minęło już osiem miesięcy. Jego przyjaciel Siwon starał się jak mógł, aby pomóc mu zapomnieć jednak on nie mógł tego tak zostawić. Mordercy nie znaleziono i chyba to nie dawało mu spokoju. Maltretował swoją pamięć próbując sobie przypomnieć jakiś szczegół który pomógłby mu w znalezieniu i zemszczeniu się na mordercy.
Pomimo wielkiego wysiłku jaki wkładał w to aby nie zasnąć z obawy o „powtórkę z atrakcji” zmęczenie wzięło górę. Odpłynął, a cały koszmar zaczął się od nowa jakby w spowolnionym tempie chcąc mu coś pokazać. 

piątek, 8 marca 2013

Motyli pocałunek (one-shot) ~YeWook~

Hejo, przepraszam za tak długą przerwę, jak wiecie Sassy mnie opuszcza, ale to nie koniec świata. Bloga nie zamknę i będę go pisać sama. Mam teraz spore problemy osobiste, ale udało mi się coś napisać. Zaczęłam też nowe opowiadanie, ale nie wiem kiedy je wstawię, to tylko zarys, a nie mam teraz do niego głowy... Wracając do obecnego one shota to jest on trochę nieskładny, ale mam nadzieję że się połapiecie, poprawię go jak będzie trzeba, ale to dopiero jak wyzdrowieję. 
Nie betowane. Miłego czytania i liczę na komentarze, bo ostatnio tylko dwie osoby się udzieliły, co nie powiem zasmuciło mnie. 
_________________________________________________________________________________


Drogi pamiętniku…
Kolejny dzień i kolejny występ. Mam okazję cię dotknąć abyś nic nie zauważył, dlaczego? Odpowiedź jest krótka, fanserwis. Dodatkowo rozwrzeszczane nastolatki będą miały trochę uciechy. Niestety to będzie tylko chwila, potem pozostanie mi przyglądać ci się i podziwiać wszystkie twoje zalety jak i wady. Czyż nie jestem żałosny? Wzdycham do kumpla z zespołu, a on nic o tym nie wie. Może to i lepiej? Nie wiem co bym zrobił gdybyś się dowiedział i co gorsze wyśmiał. Nie przeżyłbym tego. Teraz dopiero spostrzegłem, że stoisz koło mnie i coś mówisz machając mi ręką przed oczami.
- Hyung zaraz wchodzimy, pamiętasz? – powiedziałeś tym nieziemskim głosem przyprawiając mnie o dreszcze. Skinąłem tylko głową niezdolny do wypowiedzenia żadnego sensownego zdania. Wyszliśmy na scenę, zaśpiewaliśmy tak jak było w rozpisze piosenkę
- Yayyy!! Żyrafa, kolejny pluszaczek do mojej kolekcji – zachwycał się obiekt mych westchnień gdy jedna z fanek tuż przed naszym zejściem rzuciła maskotkę na scenę.
Jak on ślicznie wygląda jak mu się oczka świecą, i wcale nie przesadzam, serio wygląda słodko jak malutkie dziecko.
- Yesung Hyung patrz, śliczna jest nie? – podbiegł do mnie w garderobie i zaczął wymachiwać misiem przed moim nosem.
Uśmiechnąłem się i pokiwałem głową – Piękny – powiedziałem wcale nie mając na myśli pluszaka, on uśmiechnął się szerzej i odszedł pokazać nowy nabytek Sungminowi. O niego nie mam się co martwić, widzę jak patrzy na Kyuhyuna. Po krótkim filmie dla fanów nastąpiły kolejne występy na których korzystałem jak mogłem, ale to jest mało ważne. Ważne jest to co stało się po koncercie w knajpce wynajętej przez agencję. Wszyscy zaczęli pić tak dla rozluźnienia. Nie powiem że nie piłem, bo piłem, ale nie dużo, muszę się pilnować co po pijanemu proste nie jest dlatego wypiłem jedynie dwa drinki. Resztę trunku jaki dostawałem od każdego przelewałem do kieliszka Donghae, najwyżej nie da spać Hyukowi. Nie miałem ochoty się bawić, usiadłem więc wygodnie się opierając i przyglądałem się lekko podpitemu już Ryeowookowi tańczącemu z żyrafą. Słodki i zabawny widok, zwłaszcza, że przez alkohol ledwo co unikał bliskich spotkań z różnymi przedmiotami.
- Hej stary nad czym tak myślisz? – uderzył mnie Heechul w rami po czym klapnął obok mnie i spojrzał tam gdzie ja
- Heechul Hyung cześć, nad niczym nie myślę. Po prostu chcę odpocząć od tańczenia – próbowałem skłamać
- Jaaasne – powiedział najwyraźniej mi nie wierząc – Idę się zabawić – dodał z groźnym uśmiechem ruszając w stronę Wookiego
Wstrzymałem oddech gdy zagarnął go i zaczął coś szeptać do ucha. Patrzyłem jak twarz Ryeo nagle poważnieje i robi tą swoją minkę gdy chce się na czymś skupić. Pokiwał głową i odszedł z Heechulem ponownie się uśmiechając.
Nie mogłem tego znieść, wszyscy wiedzą, że Hee jest BI i zawsze dostaje to co chce dlatego podejrzewałem co mu powiedział. Nie chciałem już tu być, więc czym prędzej udałem się do ubikacji. Zbyłem wszystkich zainteresowanych moim nagle złym samopoczuciem słowami że to nic takiego i że zaraz wrócę. Nie wiem czy mi uwierzyli, ale nie obchodziło mnie to w tej chwili. Wparowałem do ubikacji i nie patrząc czy ktoś jest w owym pomieszczeniu zamknąłem się w jednej z kabin. Łzy pociekły same, nie starałem się ich powstrzymywać, bo po co? Ktoś wszedł, ale nie przejąłem się, nawet nie hamowałem. Po prostu przestałem kontaktować, liczył się tylko i wyłącznie mój ból.
- Yesung Hyung, nie płacz proszę, nie chcę tego oglądać – usłyszałem jego głos i rękę na kolanie momentalnie podniosłem głowę do góry aby się upewnić że to on. Kucał przede mną i uśmiechał się uspokajająco. Rzuciłem się mu w ramiona i rozpłakałem się na dobre.
- Ddlaczeeeego tu j..jesteś? Pprzecież wwidziałem jak .. jak wychodziłeś z Hee i, i byłem pewny .. że TO zrobicie – wyszlochałem w jego ramię
- Głuptasie nie mógłbym, przecież kocham tylko ciebie. Heechul pomógł mi to sobie uświadomić. Powiedział mi co się stanie jak wyjdziemy, powiedział mi jak na mnie patrzysz i widział jak ja patrzę na ciebie gdy jesz, bo tylko wtedy mogę bezpiecznie się na ciebie zagapić. – powiedział a ja podniosłem się na niego zapłakane oczy z niedowierzaniem wypisanym na twarzy.
To właśnie wtedy uśmiechnął się ponownie lekko zawstydzony i złożył na moich ustach motyli pocałunek, po czym przytulił ponownie. Mam nadzieję, że nie zapomni tego jutro gdy wypity alkohol wyparuje, bo chyba zwariuję. Muszę też podziękować Heechulowi, to dzięki niemu trzymałem w ramionach moją miłość.

niedziela, 3 lutego 2013

Nowy The End


Betowane przez A. Z dedykacją dla wszystkich czytelników ;)
Oto przed wami ostatni rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Mi osobiście przypomina piątkową lekcję muzyki, ale to nie ważne. Miłego czytania ^^
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Eunhyuk:
Od tej magicznej nocy minęło już osiem lat. Przez te wszystkie lata byliśmy, jesteśmy razem i nie jedno już przeżyliśmy. Nasze życie nie jest kolorowe, ale to chyba normalne. Zawsze znajdzie się ktoś kto nie toleruje homoseksualizmu i dosadnie chce nam pokazać jakie to jest niby złe. Denerwujący są ludzie, którzy brzydzą się pocałunku z mężczyzną, a sami nie próbowali. Są też tacy, którzy się ukrywają i przy kolegach udają kogoś kim nie są. Cieszę się, że my nie musimy się ukrywać.
Czy się kłócimy? Zdarza się to oczywiście, nie raz któreś z nas wychodzi w środku kłótni trzaskając drzwiami, jednak zawsze się godzimy i to pokazuje nam jak bardzo się kochamy i to umacnia nasz związek. Zamieszkaliśmy w moim rodzinnym miasteczku zaraz koło Shiniego, jego żony i trójki jego dzieci. Nadal się przyjaźnimy i nawet prowadzimy szkołę tańca, której uczniowie odnoszą sukcesy na wszelakich turniejach tanecznych. Moje kochanie uczy śpiewu w szkole, a dzieci go ubóstwiają...
- Kochanie, jesteś tam? Nawet nie zauważyłeś jak wszedłem do domu. - powiedział Hae z wielkim bananem rozsiadając mi się na kolanach.
- Przepraszam, jak było w pracy?
- Spokojnie, przygotowuję pokaz talentów wiesz?  - wlepił we mnie te swoje rybie oczka i cmoknął w usta
 - To chyba dobrze, pieszczoszku najpierw zjesz obiad, dopiero potem możesz na coś liczyć - powiedziałem, na co on mruknął niezadowolony
Podniosłem go nie zważając na protesty i zaniosłem do kuchni patrząc na te słodziutkie rumieńce.
- Smacznego kochane - postawiłem dwa talerze bulgogi na przeciw siebie i sam zająłem się jednym talerzem
  - Smacznego, kochanie mam ochotę na pieszczoty. - nalegał robiąc słodkie minki i smyrając mnie po nodze
- Przykro mi, najpierw konieczność, a potem przyjemność. Uważaj bo cię ta nóżka rozboli od nadmiernego utrzymywania w górze. - roześmiałem się widząc jego naburmuszoną minkę i dokończyłem obiad

Donghae:
Buuu .. Dlaczego muszę jeść? Ja wolę się poprzytulać. Wiem, wiem, zachowuję się jak dziecko, ale nic na to nie poradzę. Skoro muszę, to zjem.
- Skończyłem - zawołałem radośnie wkładając resztki potrawy do buzi
Zostawiając talerz na stole podbiegłem do Hyukiego i dosłownie wskoczyłem mu na plecy.
- Moja kochana przylepa - obrócił głowę w moją stronę i złączył nasze usta pocałunkiem
Zszedłem z niego i stanąłem naprzeciw.
- Czuję się niedopieszczony - burknąłem układając usta w podkówkę i patrząc po nim błagalnym wzrokiem
Ten zaśmiał się tylko i wziął mnie na ręce tak że oplotłem go nogami w pasie. Zaczerwieniłem się, nawet nie wiem dlaczego, przecież jesteśmy razem już tyle lat i wtuliłem w jego klatkę piersiową.
- Skoro tak ładnie zjadłeś to możemy się poprzytulać. - powiedział i zaczął mnie nieść
Chwilkę później leżałem już na łóżku, a nade mną moje kochanie. Powoli zdjął moją koszulkę, a następnie swoją. Mmmmm kocham go, ma idealne ciało. Przejechałem ręką po ładnie wyrzeźbionym brzuchu i aż westchnąłem. Sam jego widok mnie podnieca.
- Ahh jakie ja mam szczęście, że cię mam. - powiedziałem
- I odwrotnie skarbie - odpowiedział i przywarł do moich ust
Całowaliśmy się namiętnie przez dłuższą chwilę. Hyukkie po pewnym czasie zaczął schodzić z pocałunkami na szyję przesuwając się bez przerwy w dół, minął obojczyki i wykreślił sobie pocałunkami drogę do moich sutków. Gdy zaczął je pieścić nie wytrzymałem. Zacząłem pojękiwać wijąc się pod jego dotykiem. Uwielbiam takie pieszczoty.

Eunhyuk:
 Mimo upływu lat te słodkie jęki nigdy mi się nie znudziły i nie sądzę aby się to stało. Z największą rozkoszą wysłuchiwałem wszystkiego co przekazywał mi mój Rybek, skupiając się jednocześnie na daniu mu jak najwięcej przyjemności. Szybko doprowadziłem go do szczytu rozkoszy i wtedy do głowy wpadł mi niesamowity pomysł. Bez słowa wstałem z łóżka i otworzyłem szafę. Doskonale czułem na sobie rozwścieczone spojrzenie Hae, jednak nic sobie z tego nie robiłem. Wyjąłem dwa garnitury i jeden podałem Rybkowi.
- Eeeee... po co mi garnitur?
- Zobaczysz jak się przebierzesz i doprowadzisz do porządku.
Obróciłem się z drugim garniturem i słysząc prychania mojego skarba opuściłem pokój. Biegiem się ubrałem, po drodze prawie zabijając na schodach i zabrałem się do roboty. Dobrze że mamy zapasy świeczek zapachowych bo nie zdążyłbym lecieć do sklepu.

Donghae:
 Niechętnie zrobiłem to o co poprosił mnie Hyukkie, ociągając się oczywiście jak najbardziej. A co mi tam, niech wie jak bardo nie podoba mi się przerwanie zabawy. Nie mam pojęcia, o co mu chodzi z tym garniturem, ale tak coś myślę, że niedługo się dowiem. Nie wiem tylko czy mi się to spodoba.
Gdy już w końcu byłem gotowy wyszedłem z sypialni pozostawiając na twarzy naburmuszoną minkę. Doszedłem do schodów i mnie zamurowało.
- Omo
Przed sobą miałem rządek pozapalanych świec prowadzących w dół. Czułem się jak jakaś księżniczka w bajce. Ruszyłem przed siebie, idąc wyznaczoną trasą prowadzącą do salonu z którego wydobywała się przepiękna muzyka. Wszedłem do pokoju na którego środku stał mój partner z różą w ręku.
- Mogę prosić do tańca? - zapytał, co miałem zrobić?
Zgodziłem się. Chyba z pół godziny tańczyliśmy walca angielskiego, a potem następne tyle tańcząc tak zwanego "wolnego" przytulając się do siebie. Słowa były tu zbędne, wystarczyła obecność ukochanej osoby i świadomość, że jest się kochanym. Świeczki porozstawiane po całym pomieszczeniu, już dawno straciły swoje pięć minut, teraz już ich nie było, bynajmniej dla nas.
- Kocham cię. Kocham i nigdy nie przestanę. - po tych słowach, słowach skierowanych do mnie i tylko do mnie, moje oczy się zaszkliły. Spojrzałem na miłość mojego życia i popłakałem się. Na jego twarzy malowała się radość i wielkie uczucie jakim mnie darzył.
- Ja również cię kocham i nigdy nie zostawię - powiedziałem i złączyłem nasze usta w delikatnym pocałunku
 Tego dnia się nie kochaliśmy. Przez pół nocy wspominaliśmy najpiękniejsze chwile w naszym związku by potem zasnąć w swych ramionach. Od tamtego czasu każda nasza rocznica była wyjątkowa i tak jak  tej pamiętnej ósmej rocznicy nie kochaliśmy się, ciesząc się tym co mamy. Ciesząc się sobą i  wzajemną miłością.
THE END!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję wszystkim którzy wytrwali do końca tej opowieści i mam nadzieję, że będziecie śledzić losy bohaterów w nowym opowiadaniu. Tak, dobrze piszę, nowe opowiadanie jest już w mojej głowie i mam nadzieję że wam się spodoba. Będę tęsknić z tym cudeńkiem i myślę, że nie ja jedna. Do następnej notki Madzia >^,^< 

czwartek, 17 stycznia 2013

Dziękuję ( One-shot )

Coś mi tu chyba ubyło czytelników xD .. Coś chyba słabo piszę skoro tylko 3 komentarze pod ostatnim postem były. No cóż jakoś to przetrawię, a teraz zapraszam tych co zostali na mojego drugiego one-shota. 
Ps. Znalazłam sobie betę, a tą szczęściarą, albo i nie, jest A. Dziękuję kochana ;* 
Ps.2. Dedykacja jest dla Elizabeth i Otwarta Dla Ciebie żeby wracały na blogi, oczywiście swoje xD i wstawiły w końcu coś nowego bo wariuję! 
Miłego czytania >^,^<
_________________________________________________________________________________

Znowu go odrzuciłem. Nie wiem czemu, ale po prostu nie mogłem mu wybaczyć tego co mi zrobił. To już chyba piąty raz jak przyszedł do mnie z kwiatami i błagał o przebaczenie, a ja co? Odesłałem go z kwitkiem, znowu. Kochałem go, tylko on się dla mnie liczył, więc czemu nie potrafiłem przyjąć go z powrotem? Czemu to co mi zrobił sprawiało taki ból? Na prawdę chciałem mu wybaczyć jednak coś mi w tym przeszkadzało.
Minął tydzień od tego zdarzenia, nie widziałem go w tym tygodniu ani razu. Nie dobijał mi się do drzwi. Nie wydzwaniał po nocach i nie wysyłał esemesów. Trochę to dziwne, jednak puki miałem spokój nie przejmowałem się.
W nocy obudziło mnie pukanie do drzwi, głupi byłem że nie sprawdzając kto stoi po ich drugiej stronie otworzyłem. Zobaczyłem go, stał tak przede mną zalany w trzy dupy i uśmiechał się szydząc z mojej głupoty. Wepchnął mnie do środka, wszedł i zatrzasnął za sobą drzwi. Byłem roztrzęsiony, nie chcę myśleć co teraz ze mną będzie. Z każdym jego krokiem w moją stronę ja cofałem się o dwa do tyłu nadal leżąc. Uśmiechnął się zwycięsko gdy moje plecy spotkały się ze ścianą oznajmiając mi tym samym koniec drogi. Raejoon  zawsze był brutalny, a w połączeniu z alkoholem lepiej się do niego nie zbliżać i nie stawiać. W jednej chwili złapał mnie za włosy i pociągnął do góry.
- I co kurwa, myślałeś że sobie odpuszczę? Nigdy - wycharczał połową monopolowego i zaciągnął mnie do sypialni. Nic nie mogłem zrobić, był ode mnie silniejszy i nie miałem z nim szans. Popłakałem się z bólu gdy ciągnąc mnie za włosy rzucił na łóżko. Cała czaszka zaczęła pulsować tępym bólem.
- Mówiłem ci, że ten romans nic dla mnie nie znaczył. Prosiłem żebyś dał ostatnią szansę, a ty co? Gówno, pierdoliłeś moje starania.
- Zo .. Zostaw mnie. - wyszeptałem cicho gdy zaczął rozrywać moją piżamę.
Zaśmiał się gardłowo i uderzył z całej siły jeden, drugi raz nie przestając. Trząsłem się w spazmach płaczu i bólu prosząc o chwilę ukojenia. Nie wiem ile czasu i ciosów minęło nim osunąłem się w ciemność. Była takim wspaniałym ukojeniem, chwilą nieświadomości. Niestety wiedziałem że nie potrwa to wiecznie.
Obudziłem się z tępym bólem głowy, ręki, nogi, całego ciała. Miałem skrępowane ręce i nogi, a na ustach zawiązaną jakąś szmatę uniemożliwiającą mówienie.
Przerażony rozglądałem się panicznie po pokoju, a nie widząc nigdzie tego psychopaty poczułem się odrobinę lepiej. Podniosłem głowę i spojrzałem na swoje ciało. Widok jaki zastałem doprowadził mnie do kolejnego potoku łez. Miałem siniaki dosłownie wszędzie, kilka większych ran od których biegły ścieżki  zaschniętej krwi kończąc swą wędrówkę na pościeli która niegdyś biała teraz bardziej czerwona. Opuściłem głowę nie chcąc na to patrzeć, zacząłem modlić się aby Raejoon poprzestał na tym co widnieje teraz na mojej nagiej postaci. Dobrze wiedziałem że to dopiero początek, ale jak to mówią nadzieja matką głupich.
Cisza wypełniała całe pomieszczenie, zupełnie jak mrok kolejnej zapewne nocy. Nie tracąc czasu zacząłem szarpać więzy w nadziei że puszczą, jedyne co zrobiłem to poraniłem nadgarstki nie uzyskując żadnego efektu. Odpuściłem czekając na kolejne katusze jakie wkrótce nadejdą.
Po niedługim czasie, do pokoju wpadł ten pojebaniec znowu pijany z butelką po winie. Podszedł do mnie i bez słowa zaczął się rozbierać. Leżałem nie mając kompletnie żadnego innego wyjścia i obserwowałem co robił. Gdy był już całkiem nagi usiadł pomiędzy moimi nogami, powiedział - Teraz będę cie rżnął aż zdechniesz. - i wszedł we mnie bez żadnego przygotowania czy nawilżania. Syknąłem z bólu, a on tylko popatrzył po mnie z pogardą i zaczął mnie gwałcić jak najszybciej umiał. Starałem się nie płakać, nie chciałem okazywać słabości. Nie dało się, łzy mimo starań wciąż leciały. Czułem krew lejącą się z mojego odbytu i słyszałem jego posapywania. Czy mnie to podniecało? Ani trochę. Błagałem aby już skończył, jednak mnie ignorował. Doszedł we mnie z głośnym westchnieniem i wysunął się. W tym momencie przestałem płakać, prosić i krzywić się z bólu. Wyłączyłem się. Czułem jak jego sperma wymieszana z moją krwią wylewa się z mojego odbytu, widziałem jak podnosi butelkę po winie i szyderczo się przy tym uśmiecha, ale nic nie robiłem. Przyłożył ją do mojego wejścia i zaczął mnie nią pieprzyć. Czułem się jak ścierwo które nie ma prawa bytu. To była moja kara. Kara za odejście. W tamtej chwili czułem obrzydzenie do samego siebie, do człowieka którego kochałem, no właśnie kochałem, bo on zniszczył tą miłość zdradą i tym co mi robił. Zniszczył mnie. Jedyne co wtedy chciałem i o czym marzyłem to śmierć. Nie pozbierałbym się po tym co mi zrobił. Odpłynąłem. Znowu ta kojąca ciemność i świadomość, że gdy się obudzę czeka mnie dokładnie to samo. Oczywiście jeżeli nie wpadnie mu do głowy coś gorszego.
Moje ciało było w ten sposób maltretowane z miesiąc, miesiąc gwałtów różnymi przedmiotami i katowania mnie żeby się wyżyć. Czemu nie mówię już o duszy i uczuciach? Bo po prostu już ich nie ma.
Nie ma bólu i cierpienia, jest za to ten sam obraz co zawsze od tego przeklętego miesiąca. Nawet teraz gdy umieram widzę go pijanego i gwałcącego mnie z tą samą pogardą na twarzy co zawsze.
Jednak mimo tego co mi robisz dziękuję. Dziękuję ci. Dziękuję że pozwalasz mi w końcu odejść. Dziękuję.

sobota, 5 stycznia 2013

Nowy ( 13/? )


Jak obiecałam dodaję kolejną część, Nie zabijać mnie. To dosłownie mój pierwszy raz kiedy piszę taką scenę także nie zabijać, nie gryźć i NIE GROZIĆ <to do Ciebie Sassy> .. Dedyk również dla Sassy, dodaj kolejną notkę bo cierpię nooo!
Miłego czytania wszystkim i nie zapominajcie o komentarzach >^,^<
_________________________________________________________________________________

Eunhyuk:
Ponownie przywarłem do jego ust a słysząc westchnienie Hae powoli zsunąłem się z pocałunkami na szyję. Ucieszyłem się kiedy odchylił głowę do tyłu dając mi większy dostęp.  Przez dłuższą chwile składałem czułe pocałunki na jego szyi, gdy mi się znudziło podniosłem go do siadu i ściągnąłem jego koszulkę. Westchnąłem widząc lekki zarys mięśni na jego brzuchu  Ponownie położyłem go na pościeli i przywarłem do różowych guziczków jednego ściskając, a drugiego całując, liżąc i podgryzając.

Donghae: 
- Ach!!!! - tylko to zdążyło wyrwać się z moich ust zanim je zasłoniłem
Hyukkie oderwał się od mojego sutka co spotkało się z jękiem niezadowolenia z mojej strony. Zabrał rękę od moich warg i pocałował je namiętnie. Westchnąłem i oddałem się całkowicie jego poczynaniom.
- Nie zasłaniaj ust, chcę słyszeć wszystko co się z nich wydobywa. - powiedział i na powrót zaczął lizać i całować moją szyję zjeżdżając coraz niżej.
Nie powstrzymywałem już jęków, prosiłem o więcej wijąc się pod każdym najmniejszym chociażby ruchem małpki. Wplotłem palce w jego włosy i delikatnie drapałem skórę głowy zatracając się w napływającej w każdej chwili przyjemności. Nagle jego ręka zjechała na moje krocze i zaczęła je masować ugniatając od czasu do czasu. Jęknąłem przeciągle co on odebrał pozytywnie i zaczął powolutku rozpinać mój pasek, a następnie guzik i rozporek spodni. Spiąłem się co nie uszło jego uwadze. W końcu ja już prawie byłem nagi, a on nadal pozostawał zakryty co mi się nie podobało.

Eunhyuk:
Czując jak Rybek spina się pode mną powróciłem do jego ust zostawiając na razie w spokoju to co najbardziej mnie interesowało. Pocałowałem go spokojnie chcąc uspokoić i zapewnić, że będzie dobrze. Nie minęła nawet minuta, a ja mogłem się napawać jego pomrukami przyjemności. Poczułem jego dłonie na sobie, błądziły po moich plecach w górę i w dół kręgosłupa by w końcu zagłębić się pod bluzkę i tam kontynuować. Postanowiłem trochę mu pomóc i sam ściągnąłem zbędny materiał co równało się z kolejnym pomrukiem aprobaty. W spodniach miałem już ciasno i nie powiem, sprawiało mi to niemały ból. Ignorowałem to jednak chcąc dać jak najwięcej przyjemności osobie którą kocham.
- Coś nie tak? - zapytałem zachrypniętym głosem widząc jak po mnie patrzy tymi wielkimi, pięknymi, rybimi oczami
-nnie... nic, po prostu... jesteś piękny - powiedział rumieniąc się rozkosznie i chowając twarz w mojej piersi. Zaśmiałem się po czym odszukałem jego ust i zacząłem zabawę od nowa.
- Mogę? - zapytałem patrząc na niego i ugniatając jego nabrzmiałego członka przez materiał spodni.

Donghae: 
Nie odpowiedziałem, skinąłem tylko głową i zaczerwieniłem się jeszcze bardziej.
Gdy Ponownie zaczął rozpinać moje spodnie wciągnąłem głośno powietrze. Słysząc to pogładził jeszcze uwięzionego członka przez co zajęczałem odrzucając głowę do tyło. Pierwszy raz ktoś oprócz mnie tam sięga. To całkowicie co innego. Powoli zaczął opuszczać moje spodnie wraz z bielizną. Spiąłem się jeszcze bardziej, tym razem aby mnie rozluźnić zaczął całować mnie po brzuchu i sutkach, a nim się obejrzałem ostatnich ubrań już nie było. Leżałem pod nim całkiem nagi.
- Aaaa - pisnąłem i zacząłem zasłaniać strategiczne miejsce
- Nie wstydź się. - usłyszałem jego głos przy uchu i poczułem jego ręce powoli wchodzące pod moje, które nadal zakrywały nabrzmiałą męskość.
Powoli odsunąłem ręce i wtedy poczułem jego dotyk. Palił mnie jego wzrok na mojej twarzy gdy to robił. Już chciałem coś powiedzieć ale uciszył mnie kolejnym pocałunkiem, który zaczął przenosić na szyję tors i w końcu na mojego penisa.
- Achhhhh .. mmmm - zacząłem jęczeć gdy polizał główkę powoli wsuwając ją sobie do ust.

Eunhyuk: 
Pierwszy raz to robię, muszę przyznać, do tej pory widziałem to tylko na filmach w moim laptopie. To nie jest takie złe jak na początku myślałem, sądząc po jękach jakie dochodzą do moich uszy to musi być bardzo przyjemne. Wsunąłem sobie jego członka do ust i zacząłem delikatnie poruszać głową wyrywając z gardła Hae coraz to nowe i głośniejsze jęki. czując że zaczyna pulsować zbliżając się do spełnienia wypuściłem jego członka owiewając go jeszcze gorącym oddechem i przejechałem językiem jeszcze w dół rozszerzając jego nogi.  Gdy minąłem jądra i dojechałem do dziurki, wsunąłem do niej język nawilżając ją tym samym i wtedy Hae doszedł jęcząc przy tym przeciągle. Podniosłem się do góry i spojrzałem na jego twarz. Była piękna, zamglone oczy, rozchylone usta i włosy przyklejające się do czoła. Wyglądał ja anioł. Moja rybcia, tylko moja. Spojrzałem na jego tors, obecnie pokryty nasieniem, zacząłem je zlizywać nie łykając jednak. Hae znowu zajęczał co wykorzystałem i złączyłem nasze usta w kolejnym tym razem drapieżnym pocałunku przekazując mu trochę tego czym mnie obdarował. Przyjął to bez sprzeciwu i zaczął odpowiadać na moją pieszczotę. Ja w tym czasie zebrałem trochę tego co pozostało na palce i wsunąłem jeden do jego odbytu po chwili dokładając drugi. Na początku się spiął jednak nie trwało to długo. gdy już trzy palce rozluźniały jego wejście oderwałem się od niego chcąc podarować mu jeszcze więcej rozkoszy. Zacząłem na nowo pobudzać jego męskość napawając się jego jękami. Nie powstrzymywałem się już dłużej, ręką która pieściła jego członka rozpiąłem i zdjąłem spodnie pozbywając się zarówno ich jak i bielizny. Dużo lepiej. Zebrałem resztę jego nasienia i umieściłem je na swoim członku nawilżając go. Wyjąłem z niego palce na które sam zaczął się nabijać.

Donghae: 
Ten punkcik we mnie dawał mi tyle rozkoszy że sam się na niego nabijałem, no właśnie nabijałem, bo palce które we mnie były gdzieś znikły przez co spojrzałem na Hyukkiego.
Gdy zobaczyłem co chce zrobić nie myślałem, przyciągnąłem go do pocałunku i sam się na niego nabiłem. Momentalnie oderwałem się do niego i zasyczałem z bólu.
- Aż tak ci było spieszno? - zapytał rozbawiony na co ja zawstydzony kiwnąłem tylko głową.
Gdy poczułem się lepiej powierciłem się na nim dając mu znak. Zaczął się poruszać, a ja znowu jęczeć. Poruszał się powoli, nigdzie mu się nie spieszyło. Posapywał razem ze mną w tym pięknym tańcu. Mój członek ocierał się o nasze torsy podczas gdy my się całowaliśmy nie zmieniając szybkości.
- Aaaaaa!! - trafił w ten magiczny punkcik, gdy zobaczył jak na mnie zadziałał uderzał już tylko tam. Owinąłem ręce na jego szyi, a kilka pchnięć dalej osiągnąłem spełnienie. Zacisnąłem mięśnie na nim co sprawiło, że doszedł zaraz po mnie wylewając się wprost do mojego wejścia.
- Ko..cham Cię - sapnąłem gdy ze mnie wyszedł i wtuliłem się w niego.
- Ja Ciebie również - powiedział całując mnie w usta i tuląc do siebie jeszcze bardziej.
Zanim zasnąłem dostrzegłem jeszcze, że przykrywa nas kołdrą. Odleciałem, latałem po pięknej krainie a obok osoba, którą kocham nad życie i która kocha mnie.

Nowy ( 12/? )


No więc jest nowa notka... specjalnie zakończona w najciekawszym momencie jako zemstę za ten szantaż A na który przystałam xD ... Jak dobrze pójdzie, a tak będzie to jeszcze dziś wstawię rozdział 13 ... Zapraszam do czytania >^,^<

_________________________________________________________________________________

Donghae:
Obudziłem się nieźle wypoczęty, wtulony w ciepłe ciało obok mnie. Czując miarowy oddech mojego kochania postanowiłem poleżeć w tej pozycji napawając się przez jakiś czas jego zapachem.
Uchyliłem powieki i momentalnie się uśmiechnąłem, jeszcze nigdy nie widziałem osoby tak ślicznie wyglądającej przez sen. Wyglądał jak malutkie dziecko od czasu do czasu uśmiechając się przez sen. Mój plan poleżenia jeszcze trochę legną w gruzach gdy rozchylił usta.
Podniosłem się delikatnie i złożyłem motyli pocałunek na jego wargach. Poruszył się niespokojnie a chwilę później uchylił powieki. Znad jego twarzy to był przepiękny widok.
- Dzień dobry kochanie, jak się spało? - zapytał uśmiechając się i podnosząc do pocałunku.
- Jak nigdy. - pocałowałem go, a co się będę powstrzymywał jak mam prawo?
- no ja mam nadzieję, bo jak nie to wiesz co cię czeka?
- Co? - zapytałem głupio.
Nie odpowiedział, tylko szybko przewrócił mnie na plecy unieruchamiając mi ręce nad głową i zaczął mnie gilgać. Nie zważając na to że jesteśmy w szpitalu i w każdej chwili ktoś może wejść zacząłem się śmiać i próbować uwolnić, co było niemożliwe do zrobienia ponieważ mój Małpek jest dużo silniejszy ode mnie. Bawiliśmy się tak dłuższą chwilę po czym Hyukki nagle zaprzestał tych przyjemnych jak i męczących tortur. Zamiast tego zawisł nade mną w bezruchu.
- Kocham Cię – powiedział i pocałował mnie
- przecież wiem, nie musisz mi tego mówić co chwilę.
- Oczywiście że muszę i będę żebyś nigdy o tym nie zapomniał i czasem w to nie zwątpił.
Wymianę zdań przerwał nam lekarz który widząc nas uśmiechnął się tylko. Dobrze że jest to stary przyjaciel mamy bo nie każdy pozwoliłby na takie rzeczy w szpitalu.
- Ekhhmmm... nie przeszkadzam? - zapytał
- Oczywiście że nie, o co chodzi?
- Hyukjae, czy pamiętasz naszą rozmowę o tym wypadku i to jak zgodziłeś się złożyć zeznania na osoby które to zrobiły?
- Oczywiście, kiedy przyjdą panowie z policji? - odpowiedział, a mi mina zrzedła
- Spokojnie Donghae, ty również złożysz zeznania, ci chłopcy muszą zostać ukarani. - powiedział lekarz tym razem do mnie.
- Dobrze, ile mamy czasu do... zeznań? - zapytałem niepewny swoich słów
- jakieś pół godziny, do tego czasu możecie spokojnie porozmawiać. To ja może już nie przeszkadzam. - powiedział jeszcze lekarz i wyszedł

Eunhyuk:
Prawie zapomniałem o tych zeznaniach, ale nie popuszczę im tego co zrobili, o nie.
- Kochanie, złożysz zeznania prawda? - zapytałem patrząc mu prosto w oczy.
- Złożę ale musisz być przy mnie.
- Będę, nie martw się i powiedz wszystko co mi tego dnia.
- Powiem, nie martw się.
Przytuliłem go mocno by zaraz puścić i ucałować. Pół godziny minęło nam na rozmowie o wszystkim i o niczym. Starałem się jak tylko umiałem żeby chociaż na chwilę odsunąć jego myśli od tego co ma nadejść. Gdy lekarz poinformował nas że zaraz przyjdą panowie z policji zszedłem z łóżka i usiadłem na krześle tłumacząc że tak będzie lepiej.

Pół godziny później Donghae:
Zeznania były wyczerpujące, ale powiedzieliśmy wszystko z obu pobić, policjanci pożegnali się z nami i przekazali kiedy mamy stawić się na komisariacie. Gdy tylko wyszli Hyukki usiadł na łóżku szpitalnym a ja wczepiłem się w niego stalowym uściskiem. Nawet nie wiem kiedy oboje ucięliśmy sobie drzemkę.

- Jak wy ślicznie wyglądacie. - usłyszałem szept i klik – Ja zawsze wiem co czujesz – znowu ten szept i kolejne klik.
Otworzyłem oczy i przestraszyłem się widząc w sali obcą kobietę robiącą nam zdjęcia. Nie bardzo wiedząc co zrobić gdy kobieta uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie zacząłem budzić Saradelę.
- Jesce hflieczkę, nie sce wstawać – wybełkotał przez sen
Budziłem go dalej dopóki nie otworzył oczu. Trochę się zdziwił jak zobaczył ową kobietę jednak zaraz szeroko uśmiechnął i mnie pocałował co oczywiście kobieta wykorzystała i zrobiła kolejne zdjęcie.
- Mamo, czy musisz robić te zdjęcia? - zapytał gdy już oderwał się ode mnie
- Ależ oczywiście, ponieważ wyglądacie tak słodko razem. - powiedziała i uśmiechnęła się jeszcze bardziej.
„O boże, to jego mama, a my się przy niej pocałowaliśmy, to krępujące.” - Powiedziałem i momentalnie poczerwieniałem. Klik, kolejne zdjęcie.
- Mamo daj już spokój. - Powiedział Hyukki i przygarnął mnie do siebie
- No dobrze, muszę się jakoś zadowolić tymi trzydziestoma. - Powiedziała zasmucona i usiadła obok łóżka.
- Dzień dobry pani – powiedziałem speszony przypominając sobie że jeszcze się nie przywitałem
- Dzień dobry Donghae. - rzekła – Mam nadzieję że nie przestraszyłam cię bardzo?
- Nie.
- Ciesze się. Rozmawiałam z twoimi rodzicami, którzy nie mogą tu teraz być, ale kazali przekazać że jutro wychodzisz ze szpitala.
Nareszcie stąd wyjdę, już nie mogę się doczekać. Hyukki pocałował mnie w policzek i przytulił mocniej do siebie przez co znowu spłonąłem soczystym burakiem, czemu tak się dzieje?

Eunhyuk: 
Następnego dnia Hae był już poza szpitalem i oboje cały dzień spędziliśmy na nadrabianiu zaległości... Niestety. Co tu dużo opowiadać, ręce nas bolą, ale zaraz będzie lepiej bo właśnie skończyliśmy. Mam pewien pomysł, a jako że jesteśmy u mnie i cały dom tylko dla siebie to grzechem by było nie skorzystać.

Mama napisała mi sms'a że wraca w poniedziałek i ma dla mnie niespodziankę w piekarniku. Gdy go otworzyłem zobaczyłem kurczaka, dwa rodzaje sałatek i czerwone wino. Wspominałem już że kocham moją mamę? Rozłożyłem wszystko na stole dodając kilka elementów i zawołałem Hae który był w ubikacji.
- Hae, rybko ty moja, pozwól na chwilę do kuchni! - zawołałem
Po chwili stał już w drzwiach i patrzył na to wszystko wielkimi oczyma.

Donghae: 
Wooow jakie to piękne. Gdy stanąłem zajrzałem do kuchni moim oczom ukazał się chyba najsłodszy widok na świecie. Hyukkie stał koło pięknie przystrojonego stołu. Znajdowały się na nim dwie świeczki, wino, kurczak, sałatki i zastawa. Byłem tak zdziwiony tym co widzę że nie umiałem wykrztusić z siebie ani jednego słowa.
- Usiądź kochanie - powiedział Małpek całując mnie w policzek i prowadząc do krzesła które zaraz odsunął. Nawet nie wiem kiedy moje policzki pokryły się soczystym rumieńcem, doszedłem do tego dopiero gdy oznajmił mi to śmiech Hyukkiego.
- To.. to jest piękne. Kiedy to przygotowałeś?
- Właściwie to niespodzianka mamy, sam nie wiem kiedy to zrobiła, jednak bardzo się z tego cieszę. Jedzmy.
Hyukkie nalał nam wina i usiadł naprzeciwko mnie. Złapałem jego rękę w swoją i dopiero wtedy zacząłem jeść. Gdy już większość jedzenia znikła a my byliśmy pełni jakoś tak nabrałem odwagi i podszedłem do Saradeli. Usiadłem mu na kolanach i wpiłem się w jego kuszące usta. Przez chwile nie odpowiadał na moje pieszczoty jednak zaraz to nadrobił pogłębiając pocałunek. Naparłem na niego bardziej i polizałem jego dolną wargę.

Eunhyuk: 
Zaskoczyło mnie jego zachowanie jednak dało mi do myślenia, ta noc będzie jedną z tych dłuższych.
Gdy przejechał językiem po moich wargach rozchyliłem usta i pozwoliłem aby nasze języki się spotkały. Całowaliśmy się do utraty tchu, nic już się nie liczyło poza dawaniem sobie wzajemnie przyjemności. Po jakimś czasie gdy powietrza już chyba nie było bo oboje zapomnieliśmy jak się oddycha oderwaliśmy się od siebie. Popatrzyłem na Hae i nie tylko widziałem jego zarumienione policzki, ale i pożądanie i to wielkie uczucie jakim się darzymy. Nie wahałem się już. Podniosłem się z krzesła na którym dalej siedzieliśmy i ruszyłem do mojego pokoju.
Ze schodami miałem mały problem ze względu na moją słabą głowę do napoi alkoholowych. Po dwóch potknięciach i chichotach Hae byliśmy już w moim pokoju. Zamknąłem za nami drzwi i ostrożnie położyłem na łóżku mój najdroższy skarb.

niedziela, 23 grudnia 2012

Na wieki - One-shot


To mój pierwszy one-shot także mam nadzieję że pojawią się komentarze z wytykaniem mi błędów pisarskich które mi pomogą pisać lepiej. Pisałam to jak miałam dołek także może być trochę nieskładny ale chyba okej. Co do dedyka to dziś będzie dla ... Dla Neo-Kun żeby napisał jak najszybciej kolejną notkę o niebezpiecznym rodzeństwie bo to jest boskie ;D 

Miłego czytania >^,^<

Chyba nikt nie lubi słuchać że wszystko dzieje się przez niego, że związek kończy się przez niego. Nie powinno się mówić czegoś takiego drugiej osobie, a już szczególnie gdy ta osoba ma bardzo zaniżoną samoocenę i się o tym wie. Niestety, pewien chłopak właśnie to uczynił. Wcale tego nie chciał, powiedział to w złości. Teraz gdy minął tydzień, a jego były chłopak, który niecałe dwa miesiące temu przeszedł załamanie nerwowe i ledwo wygrzebał się z depresji nie pojawiał się w szkole postanowił zobaczyć co się z nim stało.
Modlił się dobijając do jego drzwi żeby żył i nic sobie nie zrobił. Nadal go kochał, chciał `tylko żeby zdał sobie sprawę z tego że nie może z dnia na dzień robić się oschły dla ukochanej osoby ponieważ może ją stracić. Właśnie o to pokłócił się z Maćkiem, miłością swego życia. Teraz płakał... płakał bo bał się że przez swoją głupotę go straci. Nie czekając dłużej, nie prosząc już aby mu otworzył, wyważył drzwi i wbiegł do środka. Przeszukiwał wszystkie pomieszczenia po kolei. Znalazł go w sypialni, leżał na łóżku, a obok niego leżało pudełko po tabletkach i list zaadresowany do niego. Drżącymi rękami wyjął telefon którym zadzwonił do szpitala. Ledwo wybełkotał adres i przyczynę. Następnie odrzucił aparat i sprawdził czy ukochany oddycha.
Wyczuł tętno, nikłe ale było. Starał się go obudzić.
- Ko-chanie, otwórz ... otwórz oczy ppproszę - mówił klepiąc go po twarzy. Nic to nie dawało więc przytulił go i pozwolił by łzy kapały na jego czoło. Nie mógł go stracić, gdy Maciek zabierany był do szpitala Kamil porwał list z jego łóżka i w ostatniej chwili zdążył wsiąść do ambulansu którego drzwi właśnie się zamykały. Całą drogę dopóki Maciek jeszcze oddychał ten trzymał go za rękę płacząc i błagając lekarzy aby go uratowali.
Koniec ... nie oddycha. Lekarze próbowali go uratować jednak to na nic. Nie dało się nic zrobić ... odszedł ... jego Maciuś nie żyje. Jedyna osoba którą miał i która go kochała właśnie zmarła.
Załamał się. Wrócił do domu, usiadł w fotelu i drżącymi rękoma wyjął list na którym pisało " Dla Kamila ". Otworzył go i zaczął czytać.
" Kochany Kamilu mam nadzieję że to przeczytasz.
Nie mogłem bez Ciebie żyć, wiem, że to przeze mnie nasz związek się zakończył.
Przepraszam cię za to, za moją głupotę, za śmierć, za to że się narodziłem, za wszystko.
Mam nadzieję że o mnie zapomnisz i ułożysz sobie życie lepiej... beze mnie."
"Twój Maciek."
Jednak Kamil tak nie mógł, nie potrafił znieść wieści że już nie przytuli, pocałuje, pogłaszcze i zobaczy uśmiechu na twarzy Maćka. Bez Maćka i on nie istniał. Płakał całą noc i nawet to nie pomogło, ból cały czas rósł i nie chciał maleć. Bladym świtem ruszył do ubikacji gdzie napuścił pełną wannę wody, rozebrał się, wyjął z szufladki żyletkę i wszedł do wody nie sprawdzając nawet czy się nie poparzy  Dla niego nie było już bólu  Liczyło się tylko to by trafić tam gdzie jego ukochany. Nie skrzywił się nawet wtedy gdy ostra żyletka zagłębiła się w jego skórze, uśmiechał się nawet wtedy gdy życie z niego uciekało wraz z kolejnymi, cieknącymi rzekami głębokiego szkarłatu. 
"Już niedługo Cię spotkam ... ukochany" - To właśnie wymalował własną krwią na białych kafelkach ściany. To z tymi myślami zasnął wiedząc, że gdy się obudzi będzie przy nim Maciuś i będą mogli być razem już na wieki.